czuję zapach wiosny; idę, stawiam krok za krokiem; widzę, to czego nie dosięgasz wzrokiem; słyszę to, czego usłyszeć nie możesz

W moim życiu obecnie tyle się dzieje; tyle pozytywnych wrażeń, że aż sama nie mogę w to uwierzyć. Moje nastawienie do życia zmieniło się o 180 stopni. :)

Sesję prawie zakończyłam i to z całkiem niezłymi ocenami - muszę napisać jeszcze esej, który miałam wysłać pani doktor do połowy lutego. Niestety, jestem osobą, która odkłada wszystko zawsze na ostatnią chwilę i obecnie jestem okrutnie zestresowana, ale obiecuję sobie, że dzisiaj napiszę ten cholerny referat o Celtach. Ale, do rzeczy! W czwartek byłam w Poznaniu, dałam się skrzywdzić i wróciłam z dwoma nowymi tatuażami!





Pierwszy z nich został wykonany metodą handpoke przez moją przyjaciółkę Agatę; szukajcie jej na fb, wpisując w wyszukiwarce Josz. Kociskiem skrzywdził mnie jej chłopak, Szesz (jego fanpejdż na fb to Szeszcian).

Z Agatą poznałyśmy się kilka lat temu jeszcze na photoblog.pl i dopiero w czwartek miałyśmy okazję spotkać się po raz pierwszy. Takie spotkania zawsze mnie stresują - co będzie, jeśli w "realu" nie będzie o czym rozmawiać? Na szczęście przeważnie jestem mile rozczarowana. Tak było i w tym przypadku, a wiem, że będzie jeszcze lepiej, gdy na nasze następne spotkanie obie stawimy się wyspane i zdrowe, a nie tak jak teraz (długo jeszcze będę się śmiać z tego, jak zmarnowane byłyśmy).
Co do handpoke'u - to było całkiem nowe doświadczenie; Josz przez ponad dwie godziny dłubała mnie igłą; byłam konkretnie obolała po wstaniu z leżanki. Tatuaż wykonany taką metodą mniej boli i goi się podobno szybciej (przekonam się o tym sama) niż dziaranie maszynką. Do takiej roboty trzeba mieć cierpliwość, ja chyba nie dałabym rady.
Kocisko kurewsko bolało, ale nawet nie jęknęłam ani się nie skrzywiłam, gdy Szesz mnie krzywdził. Brakowało mi bardzo tego bólu. Gdy tak patrzę na tego kota, coraz częściej myślę o rękawie. Czas pokaże!
Generalnie cała moja wyprawa do Poznania była dość zabawną sprawą - spałam aż dwie godziny w ciągu nocy, w dodatku obudziłam się z okrutnym bólem gardła, więc czułam się jak zombie. Z mapy google wynikało, że Kobra Tattoo, gdzie miałam się udać, znajduje się dość blisko dworca, więc odpaliłam gps, no i tutaj zaczęły się schody. Nie wiem czy tylko ja jestem taką ofermą, ale za pomocą gps nigdy nie trafiam do miejsca, którego szukam. Na szczęście spotykani ludzie okazali się bardzo pomocni.
Jako fanka książek Musierowicz byłam podekscytowana faktem, że znalazłam się na Jeżycach i tym, że wszędzie widziałam nazwy znajome z Jeżycjady - hotel Merkury, ulica Roosevelta, Mickiewicza, Prusa, szpital Raszei... :) Mam ochotę ponownie pojechać do Poznania tylko po to, żeby odwiedzić wszystkie te miejsca!
W każdym razie - gdy pożegnałam się już ze znajomymi, ruszyłam w drogę powrotną do domu i to był koszmar - chwyciła mnie gorączka; wyobraźcie sobie, jakie to uczucie, być zdaną tylko na siebie w obcym mieście, z dala od domu, mając drgawki, będąc ledwie przytomną, bezskutecznie próbując się ogrzać i marząc o tym, żeby znaleźć się we własnym łóżku z czymś ciepłym do picia. Czułam się bezsilna i w którymś momencie miałam ochotę się rozpłakać, ale jestem twardą sztuką i się nie poddałam. Chyba jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa, gdy przestąpiłam progi swojego domu (nie licząc powrotu ze Szwecji, wtedy też byłam wyczerpana i stęskniona za swoim łóżkiem).



Dużo myślę nad swoim życiem i podejściem do niego i wiecie co? W ciągu ostatniego roku przekonałam się, że nastawienie naprawdę wiele zmienia. Kilka miesięcy temu ciągle miałam depresję, ale moje myślenie zaczęło się zmieniać; wpływ na to miały między innymi bliskie mi osoby, z którymi spędzam dużo czasu i z którymi prowadzę długie dyskusje na takie tematy. Z miesiąca na miesiąc widzę zmianę na lepsze - nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałam zły humor, to było dawno; teraz ciągle się uśmiecham, nawet wtedy, gdy idę sama ulicą. Pozytywne myślenie magnesuje pozytywne wydarzenia, począwszy od drobiazgów, kończąc na większych sprawach. To naprawdę działa! Ciągle się o tym przekonuję. Czegoś chcę i to mam. Niesamowite, zupełnie jak czary. Można uwierzyć, że można wszystko!
Nauczyłam się również, że mówienie prawdy o swoich uczuciach procentuje - nie tylko tym, że człowiek czuje ulgę po tym, gdy zrzuci ciężar z serca, ale również tym, że niektóre wyznania mogą zaprocentować czymś niezwykłym. :)










P.S. Jest prawie trzecia, a ja nie ruszyłam z miejsca z esejem... :)




Komentarze

  1. woooooow! jestem pod wrażeniem! czaderskie te Twoje dziary!
    co do zmiany podejścia to już wyrażałam swoje zdanie na ten temat, że robię się nudna haha:D cieszę się, że mroczny czas się zakończył, juuupi!!!!:*
    14 tysięcy;)

    OdpowiedzUsuń
  2. hahaha wiem już co zrobię - tysiączek na rozesranie, tysiączek na podróże, a resztę pieniędzy na wymarzone autko z chłopakiem odkładamy i na czarną godzinę:) zaczynam zmieniać trochę myślenie i staje się mniej rozrzutna - coraz częściej myślę o bliskiej przyszłości - muszę zacząć pisać pracę magisterską, a niedługo później zaczynam się za pracą rozglądać, bo koniec laby coraz bliższy haha;)
    tak się cieszę, że jesteś szczęśliwa - choć nie znamy się w realu darzę Cię cholerną sympatią! i zawsze trzymam kciuki za to, by działo się u Ciebie jak najlepiej:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty