Ja wierzę, że otrzymaliśmy życie jako zadanie dla siebie. Że życie jest zadaniem. Rozumiesz? To twój wysiłek zbuduje ciebie samą.

Cóż, zatem kończymy 2014 rok? Nie sądziłam nigdy, że napiszę - to był dobry rok. Naprawdę. Zebrałam ogromny bagaż doświadczeń, dotyczący, możliwe, że mojego życia zawodowego, ale również w relacjach z innymi. Poznałam wielu nowych ludzi, odświeżyłam stare znajomości, które przerodziły się w przyjaźnie, byłam w nowych miejscach, pokonywałam przeciwności, które wydawały mi się nie do przejścia. Jestem zaskoczona, że w rok 2015 wchodzę z entuzjazmem i nadzieją na to, że będzie jeszcze lepiej. Jest to naprawdę budujące uczucie.
Nie będę pisać szczegółowo o tegorocznych wydarzeniach: myślę, że warto skupić się na poszczególnych i na tym, co chcę osiągnąć w następnym.

Najważniejsze jest chyba to, że odświeżyłam kilka znajomości z liceum i poznałam nowych ludzi - zyskałam w tym roku trzy nowe przyjaciółki. Dużo moich myśli skupia się na ludziach i moich relacjach z nimi - jestem naprawdę szczęśliwa, że mam wokół siebie aż tylu przyjaciół, na których mogę liczyć w każdej sytuacji i które wspierają mnie w momentach, gdy osiągam psychiczne dno. Co jeszcze bardziej zaskakujące - otrzymałam wsparcie od osób, które nie są mi aż tak bliskie, ale dzięki swojemu zmysłowi obserwacji potrafią dostrzec momenty, gdy jest ze mną źle i udzielają mi pomocy. Jestem im naprawdę wdzięczna. Nie zdawałam sobie nawet sprawy, że niektórym ludziom tak na mnie zależy, nawet mimo tego, że hmmm, mój charakter nie należy do najłatwiejszych, a najlepszą samoobroną wydaje mi się zamknięcie w szczelnej skorupie, odpornej na jakąkolwiek interwencję z zewnątrz.

Gdy byłam nastolatką i buntowałam się przeciwko całemu światu, uważałam (och, jakie to oryginalne), że obecność ludzi nie jest mi do szczęścia potrzebna, albo że tak naprawdę nikt nie jest mi do szczęścia potrzebny. Chyba każdy z nas zna to z autopsji. Czas i wiek zweryfikowały te tak naprawdę, egoistyczne, poglądy. Nie istniałabym bez bliskich mi osób, są mi potrzebne jak tlen. I nie chodzi jedynie o to, że pomagają mi w ciężkich chwilach - ja też jestem przy nich i staram się wspierać je w każdy możliwy sposób, nawet wtedy, gdy nie znam słów, które potrafiłyby podnieść je na duchu, gdy los postawi je w sytuacjach, które czasami, wydawałoby się, są bez wyjścia. To jest trudne, ale przecież w ten sposób budujemy tak mocne więzy, których nic nie jest w stanie rozerwać. Wciąż nie mogę wyjść z podziwu, że moi przyjaciele widzą, że dzieje się ze mną coś niedobrego, nawet wtedy, gdy sama nie do końca zdaję sobie z tego sprawę albo wtedy, gdy ze wszystkich sił staram się to ukryć. I wiecie co? To jest niewykonalne. Oni zawsze są w stanie to dostrzec. Niesamowite!

Jeżeliby kto kiedykolwiek uważał, że jest sam na świecie - to dałby tym niewątpliwy dowód braku wyobraźni. Nikt z nas nie jest sam. Ludzie oddziałują na siebie nawzajem, jakby byli połączeni kręgami tajemniczej energii. (...) Dzięki temu wszystko, co czynimy, każde nasze uzewnętrznione uczucie, a może i myśli (...) zyskują nieskończony rezonans.
Każdy z nas, nawet nieświadomie, wpływa na innych i staje się ogniwem myśli, uczuć, reakcji i wydarzeń mogących zogromnieć wręcz do procesów historycznych.

- Małgorzata Musierowicz, Opium w rosole
Ludzie zamykają się przed innymi ludźmi. Jakby nie rozumieli, że bez tych innych nie da się żyć po ludzku. Drugi człowiek jest nam potrzebny! - właśnie dlatego, że jest inny. Im bardziej inny, tym bardziej ciekawy. A tymczasem ta inność właśnie najbardziej dziś ludzi odpycha i straszy.

- Małgorzata Musierowicz, Nutria i Nerwus

Kiedyś to, jaka jestem, nie zaprzątało mi szczególnie głowy, ale od jakiegoś czasu wiem, że człowiek musi nad sobą nieustannie pracować, całe życie. Czuję, że muszę zmienić niektóre aspekty mojego jestestwa - otworzyć się bardziej na ludzi, mówić, co do nich czuję. Niby nie słowa, a czyny są ważne, ale tak naprawdę to gówno prawda - chcemy słyszeć, że jesteśmy kochani, niezastąpieni, jedyni w swoim rodzaju i potrzebni, prawda? Czyny są niezwykle ważne, ale słowa są ich dopełnieniem. Kiedy nastąpi dobry moment powiedzenia najbliższym, że ich kochamy, jak nie teraz? Przekonałam się w tym roku, że czasami jest za późno; mam na myśli śmierć mojej prababci, która była jedną z najważniejszych osób w moim życiu.

Wydaje mi się, że staję się mniej mściwa - wcześniej istniało grono osób, których nienawidziłam z całego serca, ostatnio jednak spuściłam nieco z tonu. Po co niepotrzebnie denerwować się z powodu tych, którzy nas skrzywdzili? Karma wraca, naprawdę wraca.

Zaliczyłam w tym roku przygodę z psychotropami i skończyła się szybciej niż się zaczęła, co w chwili obecnej wydaje mi się pomyślnym rozwiązaniem. Pracuję ciągle nad tym, żeby z większym optymizmem patrzeć na świat i na siebie. Coraz częściej odnoszę na tym polu sukcesy.

Obroniłam licencjat; wraz z rozpoczęciem trzeciego roku studiów wydawało mi się to niemożliwym wyczynem, ostatecznie napisałam pracę w trzy noce tydzień przed ostatecznym terminem oddawania prac licencjackich. Można? Można.

Obecnie studiuję dwa kierunki, co kiedyś wydawało mi się absurdalne, ale póki co daję radę. Satysfakcję mam zwłaszcza z drugiego kierunku, bo pierwszy doprowadza mnie do szału z powodu nudnych przedmiotów.

Ufff. Mam nadzieję, że kolejny rok będzie obfitował w wiele wydarzeń, tych pozytywnych rzecz jasna. Moim postanowieniem jest ograniczyć trochę internet, a skupić się na nadrabianiu zaległości w lekturze - na półce stoi prawie dziesięć książek, których jeszcze nie przeczytałam od momentu ich zakupu / otrzymania w prezencie! I muszę nad sobą pracować, ciągle pracować.

Tym samym - życzę wszystkim wspaniałego Sylwestra, bez względu na to czy będzie to równoznaczne z szaloną imprezą, zaliczeniem betonu, domówką, szaleństwami w klubie, spędzeniem tej nocy w domu, samemu czy z drugą połówką; najważniejsze jest to, żeby robić to, co lubimy najbardziej (ja jadę do Berlina, była to dość spontaniczna decyzja).

Życzę Wam też, żeby spełniły się wszystkie Wasze najskrytsze marzenia, żebyście zawsze mieli na kogo liczyć i żebyście nigdy się nie poddawali. A resztę życzeń dopowiedzcie sobie sami, w końcu sami wiecie, czego potrzebujecie najbardziej, prawda? :)


Komentarze

  1. a teraz powiem jak stara zrzędliwa baba: a nie mówiłam?! hahaha
    mówiłam, że wszystko pójdzie w dobrym kierunku
    ba, będzie jeszcze lepiej:*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty