I wszyscy powtarzają: ‘Takie jest życie’, i nikt nie pamięta, że życie jest takie, jakie sami zbudujemy.

Tyle dzieje się w moim życiu, że nie potrafię usiąść na spokojnie i cokolwiek tutaj napisać. Ostatni miesiąc być dość szalony. Ale ja nie o tym - na imprezę andrzejkową pojechałam do Wrocławia. Mam już taką tradycję, że gdy jadę do jakiegoś miasta w Polsce, kupuję przynajmniej jedną książkę. Tym razem padło na najnowsze dzieło Musierowicz, Wnuczka do orzechów. Pochłonęła mnie od pierwszej strony; uwielbiam to w książkach M. M. I napiszę po raz nie wiadomo już który - jej książki działają jak balsam na moją duszę. Naprawdę.

Bo zostaliśmy stworzeni wolnymi. Mamy tę wolność w sobie, w duszy. Ty też! Będziesz musiał strzec swojej wewnętrznej wolności, nie pozwól jej sobie zabrać. A już zwłaszcza uważaj, gdy ktoś ci każe nienawidzić - jakiegoś człowieka lub sprawy. Właśnie po tym poznasz, że ten ktoś chce cię zniewolić.

Gdy zaczęłam czytać Wnuczkę... byłam w dość krytycznym momencie swojego życia i po jej przeczytaniu zmienił się mój pogląd na pewne sprawy. Przede wszystkim ta lektura dała mi nadzieję. Na to, że na pewno będzie lepiej. Poprawiła mi humor - na przemian płakałam ze śmiechu i ze wzruszenia; spróbujcie nie śmiać się, czytając maile Idy do Gabrysi! Niewykonalne!
Nie wiem, jak Musierowicz to robi, ale za każdym razem, gdy sięgam po którąś z jej książek, czuję się, jakbym była w domu; bohaterowie przez nią wykreowani są mi tak bardzo bliscy! Z niektórymi utożsamiam się na pewnych płaszczyznach, z innymi prawie całkowicie (LAURA). Uwielbiam Milę i Ignacego Borejków i chciałabym, żeby żyli całą wieczność, i strasznie się boję, że w którejś z kolejnych części Jeżycjady okaże się, że któreś z nich. albo oboje, umrą. Myślę, że wtedy zakończy się jakiś etap w moim życiu (zdaję sobie sprawę z tego jak absurdalnie to brzmi, ale tak czuję, naprawdę). 
Czytałam kiedyś jakiś artykuł na temat twórczości Musierowcz, w którym zarzuca się jej, że książki, które wychodzą spod jej pióra nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, są zbyt konserwatywne i naiwne. Może i jest w tym trochę prawdy, jednakże jeśli chce się nabrać sił psychicznych i zwyczajnie, po ludzku, śmiać się i wzruszać podczas czytania, jej twórczość jest do tego idealna. Nie zawsze mam ochotę czytać książki pełne przemocy, seksu czy przygnębiających rzeczy; czasami potrzebuję sięgnąć po coś... niewinnego.

Ja tylko chciałam ci pokazać, że natura jest cudem i że trzeba przynajmniej zwrócić na nią uwagę, żeby ją zrozumieć. Jeśli choć jedną rzecz poznasz do końca, mas szansę zrozumieć wszystko inne.

I cieszę się, że żyję! Że to Ty mnie urodziłaś! I że to właśnie w tym właściwym czasie, właśnie w tym najwłaściwszym miejscu! - no, jestem po prostu z tego powodu szczęśliwa!

Patrzała na tę miłą twarz i ogarniało ją na nowo nie tylko to samo wielkie oczarowanie, nie tylko magnetyczne przyciąganie, ale i to samo poczucie całkowitego bezpieczeństwa. I wielką, ogromna wdzięczność. Wciąż tylko jakoś nie mogła nic powiedzieć.

Nagle - żadnego zmieszania. Radość. Bezpieczeństwo. Wzruszenie. Jakby wróciła, zmarznięta, z dalekiej, samotnej podróży, i otworzyła drzwi do pokoju, w którym było ciepło, jasno i radośnie. Jakby ktoś na nią długo, długo czekał, od dawna, i jakby się ucieszył z jej przybycia. Jakby się palił cichy ogień na kominku. jakby mruczał kot. Jakby za oknem padał śnieg, a na stole parowała herbata. Jakby tykał zegar, jakby mijały chwile, tygodnie, lata, życie. Jakby wszystko przemijało, tylko nie to bezpieczeństwo.
I cała, caluteńka została ogarnięta wiernym spokojem, który znalazła w tych oczach. Czuła się, jakby ktoś ją objął.


Za sprawą tej książki jak i kilku innych rzeczy przemyślałam sobie sporo rzeczy. Nie pisałam tutaj o 1 listopada - razem z rodzicami zwiedziliśmy kilka cmentarzy i trafiliśmy również na ten, na którym została pochowana moja prababcia. Myślałam, że uporałam się z tym, że odeszła, jednak gdy tylko zobaczyłam jej imię i nazwisko na grobie, nie mogłam powstrzymać płaczu, takiego, którego nie da się opanować i trzeba pozwolić mu na wyczerpanie się, choćby miało się to skończyć spazmami. Dążę do tego, że tak naprawdę nie wiemy, kiedy ktoś z naszych najbliższych odejdzie - prababcia, któreś z rodziców, przyjaciółka i że być może przez to nie będziemy mieli okazji powiedzieć im, ile dla nas znaczą. Nie przypominam sobie, żebym zdążyła powiedzieć mojej prababci, że ją kocham; mam nadzieję, że zdawała sobie z tego sprawę.
Ja w ogóle mam z tym trudności, tylko niektórym osobom mówię, że mi na nich zależy. Zawsze mam nadzieję, że moi najbliżsi wiedzą, że zrobiłabym dla nich wszystko. Nie pamiętam na przykład, kiedy powiedziałam ostatni raz mojemu tacie, że go kocham, a co najgorsze - te słowa nie chcą przejść mi przez gardło. Wydaje mi się, że z wiekiem jest coraz trudniej. To dotyczy też relacji damsko - męskich. Prędzej odsunę się od faceta niż powiem mu, że jest dla mnie ważny, bo jest to dla mnie jednoznaczne z okazaniem swoich słabości, a wiedza o słabościach daje broń do ręki. A z drugiej strony - co z tego, że ktoś dowie się, że nie jest nam obojętny? Jeśli dzięki temu zrobimy krok naprzód, okej, jeśli nie, trudno, ważne, że ta osoba wie, a nam jest trochę lżej.
Staram się nad tym pracować, żeby być bardziej otwartą i nie zamykać się w tej swojej skorupie, bo inaczej chyba kiedyś zwariuję.
Wydaje mi się, że ostatnimi czasy jestem też mniej mściwa; jak się okazuje, karma naprawdę wraca i ciągle obserwuję tego dowody. Odczuwam mniej złości, staję się obojętna na pewne rzeczy. :)

P.S. Z tym wpisem stuknęło mi 300 postów!



Komentarze

  1. Musierowicz jest extra- nigdy nie zawodzi!:D
    cieszę się, że starasz się otworzyć. cieszę się, że jesteś mniej mściwa. ale cieszyłabym się jeszcze bardziej gdybyś częściej pisała!:D z resztą przyganiał kocioł garnkowi...
    nie mogę przestać słuchać Tove Lo - przez Ciebie!:P
    buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że prababcia doskonale wiedziała, że ją kochasz. Nie martw się tak i i nie zadręczaj. Gdziekolwiek teraz jest, uśmiecha się do Ciebie. Ksiąźki M. są takie lekkie i przyjemne typowe na wakacje do plażowania z książką by się rozluźnić, nie mam nic przeciwko sama bym po nie sięgnęła, gdyby było więcej czasu.
    Ejże, jedziesz do Izraela?
    Wow, 300 postów!!! życzę kolejnych 300:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kumpela, która zwie się dzidziuś:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty