now I’m standing on the edge and I’m afraid that I should jump

Ile możesz znieść, Alex? Ile możesz znieść, zanim się wykończysz? Leżąc na łóżku, patrząc w sufit, czekając aż coś się wydarzy? I cały czas wiedząc, że zasługujesz na coś lepszego?


Powyższe cytaty idealnie oddają mój stan ducha. Walczę z tym i chyba powoli widzę poprawę. To ważne, żeby próbować się z tym uporać, nawet jeżeli wydaje się to ponad nasze siły. Poza tym - idzie jesień, moja ulubiona pora roku, która zawsze napawa mnie optymizmem i daje kopa energii. :)
To będzie dłuższy wpis, bo nazbierało się trochę rzeczy, o których przydałoby się napisać po tak długiej absencji na tym blogu.

Czasami wydaje mi się, że każdy dzień jest walką. Walką, żeby wstać z łóżka po przebudzeniu, walką, żeby doprowadzić się do porządku i jakoś przeżyć ten dzień. Cholera, może trochę wyolbrzymiam, mimo wszystko jednak wydaje mi się, że chyba każdy z nas chociaż raz przeżył coś podobnego. W sobotę miałam kumulację wszystkich negatywnych emocji, co skończyło się tym, że zwinęłam się w łóżku i wybuchnęłam płaczem. Chyba najgorszym płaczem z możliwych, bo takim, którego nie byłam w stanie kontrolować, takim z głębi serca, sprawiającym, że nie można oddychać i w skrajnym przypadku prowadzącym do odruchu wymiotnego. Znacie to uczucie? Jest to przerażające, ale paradoksalnie - oczyszczające. To sprawiło, że nieco się otrząsnęłam i chociaż byłam wyczerpana, poczułam też siłę, żeby wziąć się w garść.




Zmuszam się do wyjścia z domu; trzeba coś robić, żeby nie oszaleć z samą sobą. I chociaż najłatwiej, najprzyjemniej jest zamknąć się w swoim pokoju i z nikim nie rozmawiać, a wyjście do ludzi wydaje się kurewsko trudne, w końcu znajduję się siłę, żeby to zrobić. A więc odnotowuję - spotkania z przyjaciółmi pomagają. Nieważne, czy polega to na urżnięciu się piwem w barze, przejażdżką rowerową, posiedzeniem w knajpie i zjedzeniu czegoś dobrego, piciem kawy w kawiarni czy zwyczajnym szwendaniu się po mieście. Nie chodzi o to, żeby opowiadać o swoich problemach - na to przyjdzie czas, a jeśli nie - ważne jest, żeby cieszyć się towarzystwem osób, które kochają Cię za to jaka/jaki jesteś, które mają podobne poczucie humoru i z którymi po prostu czujesz się dobrze, W takich momentach zły humor znika, złamane serce wydaje się scalać (pamiętajcie - jeśli ten sam facet zrani raz, będzie robił to ciągle; smutne, ale prawdziwe), a problemy do zniesienia. Przekonuję się o tym za każdym razem.

Tak naprawdę są to oczywiste prawdy, w których nie ma nic odkrywczego, o których czasami się zapomina, zwłaszcza w momentach smutku.



Niepokoi mnie jednak to, że mówić o swoich problemach potrafię ostatnio jedynie po alkoholu. Z drugiej strony to dobrze, bo po takim otworzeniu się mam kaca moralnego, a przecież nie powinnam, zwierzając się najbliższym, prawda? Chyba zamykam się trochę w sobie; wcześniej nie widziałam żadnych przeciwwskazań ku temu, żeby o wszystkim mówić. Dobrze, że mam tego bloga. A zresztą, po co narzekać ludziom, po co psuć dobry nastrój? Mam zawsze wyrzuty sumienia po czymś takim. I chyba dlatego traktuję pisanie tutaj jako swego rodzaju formę terapii.

Jakiś czas temu prawie zakończyliśmy nasz projekt Fokus na Fabryczną, finansowany przez Fundację Orange, o którym tutaj wspominałam. Początkowo mieliśmy problem z frekwencją, ale jakoś poszło. Jestem zadowolona z naszej pracy. Dzieciaki naprawdę zaangażowały się zajęcia i widać było, że sprawiało im to satysfakcję. ;) 12 września przedstawimy rezultat naszych działań na projekcji filmu, który nakręciliśmy i wystawie zdjęć orz rysunków. Tutaj możecie więcej poczytać na ten temat; znajdzie się też link do bloga naszego projektu. A tutaj znajduje się link do reportażu o projekcie. I w tym momencie muszę napisać, że występowanie przed kamerą jest dla mnie koszmarem; miałam okazję doświadczyć tego po raz drugi i w dalszym ciągu tego nie lubię. Jest to rzecz niezwykle stresująca, zwłaszcza, gdy tego dnia nie wygląda się zbyt dobrze (ach, ta kobieca próżność) i gdy nie czuje się pewnie. Równie okropnym momentem jest obejrzenie zmontowanego materiału i słuchanie własnego głosu! Mój zawsze wydaje mi się nabzdyczony i pretensjonalny. ;)

Jeśli kogoś to zainteresowało (a mam taką cichą nadzieję) - polecam przejść na bloga; znajduje się tam historia ulicy Fabrycznej w Zielonej Górze, opis poszczególnych zajęć oraz ich dokumentacja. Wydaje mi się, że naprawdę udało nam się razem z dzieciakami dokonać czegoś ciekawego i stymulującego. ;)





(tak, ten upośledzony kot jest mojego autorstwa)

Dzisiaj zdarzyło się coś, co niezwykle mnie zasmuciło - moja kochana Kicia została potrącona przez samochód i nie przeżyła. Mój smutek potęguje jeszcze fakt, że była w zaawansowanej ciąży... Serce mi pękło... To było takie kochane kocisko, istna przylepka, mruczący kłębek szczęścia. Koty podobno nie lubią głaskania po brzuchu, ale Kicia była wyjątkiem - na mój widok zawsze kładła się na plecach i czekała na to, żeby ją pomiziać. Szkoda, że nieodpowiedzialni kierowcy przekraczający dozwoloną prędkość na ulicy nie pomyślą o tym, że mogą kogoś potrącić, nieważne, czy jest to człowiek czy zwierzę!

Cieszę się, że idzie jesień. Piszę o tym co roku i jak co roku napiszę, że jest to najpiękniejsza pora roku! Nie mogę doczekać się zbierania kasztanów oraz zmieniających się kolorów natury. No i rozpoczęcia roku akademickiego. Postanowiłam zaszaleć i studiować dwa kierunki.







Lubię przeceny, bardzo. Niedawno w Carry dorwałam dwie pary okularów przeciwsłonecznych, zapłaciłam za nie niecałe dwadzieścia złotych, co było dobrą inwestycją, bo moje stare okulary nie są już w zbyt dobrej kondycji. Chyba czas wreszcie zainwestować w etui, zamiast rzucać oksami na dno torby i dziwić się, że szkiełka są porysowane!


kotałka znaleziona na ulicy

Niedawno kupiłam sobie francuską glinkę zieloną. Postanowiłam w końcu wziąć się za swoją mordę i doprowadzić ją do porządku. Glinka ma postać proszku o zielonym kolorze i przyjemnym zapachu. Mieszam jedną łyżeczkę wody z łyżeczką glinki i nakładam na paszczę, po czym zostawiam na około dwadzieścia minut.
Zastosowałam ją kilka razy i widzę już różnicę - wągry zaczynają znikać, cera jest oczyszczona. Wyciąga z twarzy wszystkie brzydkie rzeczy. Jedynym minusem jest to, że podczas wykrzywiania twarzy skóra zaczyna koszmarnie swędzieć, dlatego polecam wówczas siedzieć i się nie odzywać. :)


Chciałabym też pozbyć się przebarwień, ktoś mógłby mi coś doradzić? ;)

Postaram się teraz pisać częściej, a niżej, tradycyjnie, wrzucam zdjęcia i trochę muzyki. Dobranoc!








wreszcie doprowadziłam do porządku końcówki włosów!

jeśli zawitacie kiedyś do Nowej Soli - koniecznie zawitajcie do Nowosolanki, jedzenie mają tam nieziemskie :)












Komentarze

  1. Na przebarwienia polecam no scar. Jeśli kremy ogólnie dostępne nie pomogą to polecam wizytę u dermatologa ALE DOBREGO! Sama ostatnio byłam bo mam krostki na ramionach. wizyta trwała 2 minuty, ogólnie odkrycie ameryki skóra łojotokowa recepta i nara ;/ No cóż tyle to i sama wiedziałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, mam podobne doświadczenia z dermatologiem - pani doktor nie podniosła nawet na mnie wzroku, tylko przepisała receptę :D

      Usuń
    2. No to geniusz a nie lekarz haha więcej takich :D Najlepsze, że próbowałam ją zagadać, że wysypka nasila się przed miesiączką bla bla, a już młoda nie jestem więc młodzieńczy trądzik to to nie jest... ani skierowania na badania hormonalne ani nic :D

      Usuń
    3. no to pogratulować kompetencji ;) kiedyś byłam na prywatnej wizycie u endokrynologa, a że miałam wtedy dość poważne problemy z cerą, powiedziałam o tym lekarce - zbagatelizowała to. a niby prywatne wizyty wyglądają inaczej niż z NFZ... :D

      Usuń
    4. no i właśnie, skoro już nie jest się nastolatką, to krostki itd. są dość niepokojące!

      Usuń
    5. No cóż, tak to z lekarzami jest :D mam jeszcze jedną historię, w czasie wakacji rozwaliłam sobie kolano, byłam u 3 ortopedów i każdy ma inną diagnozę :D śmiesznie tak słuchać ich opinii dając te same wyniki badań

      Usuń
    6. haha, tak to już jest, lekarze bardzo często mają odmienne opinie ;) no i co z tym kolanem, poprawia się? ja zimą skręciłam kostkę i trafiłam na lekarza konowała, zniechęciło mnie to do szukania innego, na szczęście kostka jakoś się zagoiła, tylko czasami mi dokucza ;)

      Usuń
    7. A sama nie wiem w sumie... Pierwszy lekarz chciał mi robic artroskopie juz na kolejny dzień, no ale miałam okres więc nie mogłam miec zabiegu, kazał mi przyjsc tydzien poźniej. Oczywiscie zjawiłam się, ale lekarz powiedział, że znaczna poprawa i mozna sprobowac rehabilitacji :D hehe szybko mi się łękotka zrosła :D:D no a kolejny olał mój zanikający miesięń- wiec po 1 wizycie ja olalam go (przez ból kulałam i miesien powoli zanikał) dal skierowanie na 3 zabiegi. A kolejny zbadał wszystko, nawet długosc nóg, okazało się, że jedną mam dłuższa, ogólnie mam 177 więc w któryms etapie wzrostu nastapil niedorozwój kości udowych i jedna noga większy ciezar bierze na siebie. W czasie biegu źle stanęlam i poszłooo kolano;/ ech taka ma długa nieskładna pisana na szybko historia :) 12 jade do pana od jednej dlugiej nogi hhaha na kontrole :D

      Usuń
    8. oj, a da się coś z tym zrobić? tzn. jeżeli nie jest to uciążliwe i nieszkodliwe, to da się pewnie żyć, a jeżeli potrzebne będzie leczenie, to trzymam kciuki! :)

      Usuń
    9. Właśnie artroskopia jest dobrym rozwiązaniem, bo pęknięta łąkotka się nie zrośnie, a do tego mam coś z ciałek tłuszczowym hoffy (jakoś tak) które przed miesiączką pobolewa, reaguje na zmiany hormonów. Teraz jest o wiele lepiej, nie czuje dyskomfortu w czasie chodzenia itd :) tylko muszę ćwiczyć. Planuje zacząć biegać powoli, ale buty do biegania zostawiłam w akademiku hehe :D dlatego czekam aż wrócę, żeby teraz nie pogarszać sprawy w złym obuwiu :) zobaczymy czy będę czuć jakaś różnicę.

      Usuń
    10. poczytałam trochę o tej artroskopii, bo prawdę mówiąc wcześniej nie miałam pojęcia, że istnieje coś takiego. wygląda raczej boleśnie. :D oj, bieganie fajna sprawa, mnie przestały boleć kolana, gdy zaczęłam biegać regularnie, no ale przez problemy z biodrem musiałam niestety zrezygnować ;)

      Usuń
    11. łoj a co z biodrem nie tak? Nie jest to takie straszne, znieczulenie w kręgosłup i nic nie czujesz;]

      Usuń
    12. jakoś zimą zaczęło mnie boleć, w sumie trudny do określenia ból, ale nasilało się w trakcie biegania. lekarz zalecił mi przerwę. ból ustał, z dwa tygodnie temu poszłam trochę się wypocić i znowu się zaczęło :P może pójdę z tym kiedyś do specjalisty ^^

      no niby tak, ale sama świadomość tego zabiegu jest dość niepokojąca :D

      Usuń
    13. Wiem wiem :D Też wcześniej nie słyszałam o tym zabiegu, jak lekarz zaczął mi o nim opowiadać to byłam przerażona. Jak wyszłam od lekarza zrobiło mi się słabo usiadłam na ławce, ciężko oddychając a chłopak pobiegł po cole, zawsze trochę kofeiny :D Parodia :D
      Idz do rodzinnego po skierowanie na USG, zrobią Ci i dadzą wraz z opisem :) Moja kumpela na swoich urodzinach spadła z krzesła niby drobiazg a jakieś tam przepukliny się dorobiła i już nie może dźwigać ciężarów itp. A jak się pogorszy to operacja wiec lec do lekarza

      Usuń
    14. wcale Ci się nie dziwię, moja reakcja pewnie byłaby podobna... :D
      póki co mnie nie boli, ostatnio zaczęłam ćwiczyć i też nic, więc mam nadzieję, że to była po prostu kilkumiesięczna niedyspozycja ;)

      Usuń
  2. Wyobrażam sobie, co czujesz...idź do ludzi i szalej, wyrzuć to z siebie, albo pokochaj to, co jeszcze nie zaakceptowałaś w sobie.
    Najbardziej szkoda mi kici która zginęła, takie wiadomości łamią mi serce.
    Poczytam o projekcie. okulary są mega. Moskitiera w pokoju romantyczki:)

    OdpowiedzUsuń
  3. jej tyle tego ,że nie wiem od czego zacząć :)
    Fajnie wygladasz jako szafiarka i z maseczką z glinki Ci do twarzy:) Też mam przebarwienia !
    Szkoda mi kici :(
    Też czasem a nawet często zmuszam się do czynności, okropne !
    A jesien uwielbiam !!!!!
    :* czarownico <3

    OdpowiedzUsuń
  4. 1. Jak super wyszłaś przed kamerą! Naprawdę fajna duperka z Ciebie :*
    2. Jaki drugi kierunek wybrałaś ?:)
    3. Kicia:( Przykro mi !
    4. Polecam Ci żel aloesowy firmy Gorvita,kosztuje około 10 zł w aptekach albo sklepach zielarskkich, więc nawet jak nie zadziała to nie wydasz majątku w błoto. Generalnie ma działanie kojące, nawilża, walczy z przebarwieniami, świetny do cery skłonnej do trądziku. Ja bardzo polubilam ten żel ,ale wiem że nie każdemu się sprawdza, jednak myślę że 10 zł to jeszcze nie tragedia jeżeli się nie sprawdzi.
    Również serum z witaminą C ze strony zrobsobiekrem podobno radzi sobie z przebarwieniami, ale to wiem tylko z opinii innych osób, dopiero będę próbować bo mam jeszcze jakieś pozostałości :)
    5. Cieszę się ,że powoli mamy jesień . Uwielbiam tę porę roku.
    6. Mam nadzieję ,że lepiej się czujesz już i więcej radości u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  5. 1. haha, dzięki! :* jestem rzecz jasna odmiennego zdania, ale w sumie myślę, że nie było aż tak źle :D
    2. ochrona i bezpieczeństwo dziedzictwa kulturowego, ale chyba nie otworzą, bo jest za mało chętnych na razie :( mam nadzieję, że po trzecim naborze coś się zmieni, jeśli to nie wypali, to filologia angielska, o ile będą miejsca; chciałabym trochę podszkolić się z angielskiego :D
    3. oj, dziękuję; wciąż to do mnie nie dociera... dobrze, że chociaż pan Darcy wrócił!
    4. hmm, w takim razie zaopatrzę się w najbliższym czasie, na razie zaczęłam używać maści cynkowej, czytałam, że niektórym pomaga ;) jesteś już trzecią osobą, która poleca mi tę stronę, chyba będę w końcu musiała tam zrobić zakupy!
    5. ja też, jest najlepsza, najpiękniejsza i w ogóle w nieskończoność mogłabym wymieniać jej zalety ;)
    6. a z tym to różnie bywa, ale staram się ciągle szukać jakichś motywacji, nie można się łamać. mam nadzieję, że u Ciebie też lepiej <3

    OdpowiedzUsuń
  6. poplakac to ja lubie, a jak! czuje sie wtedy taka uwolniona od wszelkich problemow...
    ciesze sie,ze przelamujesz sie i mimo wszystko wychodzisz do ludu- duma mnie rozpiera,bo wiem jak Ci ciezko. takze szacun:*
    projektu naprawde gratuluje! swietna sprawa:)
    z glinek najbardziej lubie czerwona i biala-zielona jest dla mnie za mocna;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty