I'm old as fuck now

Uchhh, nadszedł dzień moich dwudziestych czwartych urodzin. Obawiałam się go trochę z różnych względów. Od kilku lat nie przepadam za tą datą. Wydaje mi się, że czas przecieka mi przez palce i że marnotrawię go na głupoty, zamiast wziąć się w garść i dokonać wspaniałych rzeczy. Nie wiem, jakich, ale wspaniałych, koniecznie; być z siebie dumną, zadziwiać innych, inspirować i inne takie, górnolotne bzdety. Skończyłam dwadzieścia cztery lata, skończyłam animacje kultury, kontynuuję ją od października na studiach magisterskich; równocześnie zacznę studiować drugi kierunek (UWAGA, UWAGA, OTWORZYLI MI OCHRONĘ I BEZPIECZEŃSTWO DZIEDZICTWA KULTUROWEGO). Nie wiem w sumie po co to piszę, to taki swobodny przepływ myśli, tak mi się wydaje.


W każdym razie - smarkulą będąc, napisałam list do siebie trzydziestoletniej. Inspirację zaczerpnęłam z serii książek o Emilce, autorstwa Montgomery (muszę przeczytać je jeszcze raz). Jak widać, nie wytrzymałam do trzydziestki, otworzyłam go, gdy tylko wybiła północ. Po przeczytaniu pierwszych kilku zdań wybuchnęłam płaczem ze wzruszenia, nostalgii, tęsknoty, politowania nad naiwnością tego niewinnego jeszcze i głupiego podlotka. Zmieniłam się, bardzo... Wtedy byłam nieskażona niektórymi przykrymi doświadczeniami; nie byłam zgorzkniała i cyniczna czy złośliwa. Byłam za to pełna wiary w bzdurne ideały i pełna entuzjazmu w stosunku do otaczającego mnie świata i przyszłości.


W tym liście zadałam sobie sporo istotnych pytań, takich jak: Jakim jesteś człowiekiem? Do czego doszłaś w życiu? Co jest dla Ciebie najważniejsze? Jesteś mądrą kobietą? Czy jesteś szczęśliwa?

I wiecie co? Nie potrafię odpowiedzieć sobie na te pytania. Nie potrafię spojrzeć na siebie obiektywnie i przefiltrować dane, które docierają do mojego mózgu, gdy próbuję znaleźć odpowiedzi. Może to kara za to, że otworzyłam ten list, który nie był przeznaczony dla mnie, tylko dla Aleksandry Trzydziestoletniej? Mam nadzieję, że Aleksandra Trzydziestoletnia będzie znała odpowiedzi na te pytania.

Były też inne pytania, dotyczące moich ówczesnych aspiracji literackich. Nie, nie zostałam dziennikarką i nie rozwijam swojego talentu pisarskiego. Czas weryfikuje pewne sprawy. Oraz priorytety. Wtedy ciekawiło mnie czy będę mieć męża i dzieci, obecnie trzymam się od takich spraw z daleka. Ale dalej kocham naturę, czytam i przyjaźnię się z Krowiszonem.

Gdy otworzysz Ten list, ja będę wspomnieniem. Otwórz go w dzień swoich 30 - tych urodzin. Życzę Ci powodzenia w życiu.

Podlotku Trzynastoletni, mam nadzieję, że kiedyś będziesz ze mnie dumna.


Komentarze

  1. Olu, spóźnione życzenia urodzinowe! Spóźnione, ale szczere:*
    Po pierwsze: życzę Ci więcej wiary w siebie!
    Po drugie: dużo radochy z kontynuacji studiów! A jeszcze więcej z nowego kierunku (ha, wiedziałam, że otworzą!).
    Po trzecie: talent pisarski jest, więc KŁAMSTWO!
    Dużo, dużo zdrowia. I uśmiechu:*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz