I need to kill you, that's the only way to get you out my head; oh, I need to kill you to silence all the sweet little things you said

Po raz pierdyliardowy postanowiłam wziąć się za siebie. Motywuje mnie fakt, że chcę zrobić sobie tatuaże na żebrach, a przecież sadła nie będę dziarać... ;) Pomysły na tatuaże mam! I tym razem naprawdę biorę dupę w troki (chociaż powtarzam sobie to za każdym razem). Wczoraj zaczęłam i dzisiaj mam takie zakwasy, że ledwo mogę chodzić! Czas zakończyć romans z czekoladą i chipsami albo pozwalać sobie na mały skok w bok niezwykle rzadko...


Zaczęłam też robić przysiady; w końcu dupa sama się nie zrobi. Gdy skończyłam ćwiczyć, czułam taki ból, że miałam trudności z zejściem po schodach. Mimo to, za każdym razem, gdy będę miała zamiar wciągnąć coś słodkiego albo gdy nie będzie chciało mi się ruszyć siedzenia sprzed komputera, przypomnę sobie, co czułam, gdy skończyłam ćwiczyć, A czułam radość i euforię. Mimo bólu i zmęczenia czułam takiego kopa energii, że wskoczyłam na rower na małą przejażdżkę, Pot zalewający oczy i spływający między cyckami również daje niezwykłą satysfakcję, bo czuję, że dałam sobie wycisk i że działam, zamiast biernie przeglądać zdjęcia wysportowanych lasek na tumblrze, podjadając, co wpadnie mi w ręce. I zanim sięgnę po jakieś zapychacze, przypomnę sobie, jakie za każdym razem czuję wyrzuty sumienia z tego powodu. Myślę, że są to wystarczająco motywujące myśli. :)
Czemu w takim razie zawsze o tym zapominam i w którymś momencie się poddaję? Wiadomo, że rezultaty aktywności fizycznej chciałoby się widzieć od razu, no ale, dam sobie czas... Jeśli udałoby mi się w mniej więcej pół roku osiągnąć w miarę zadowalające efekty, które pozwoliłyby mi na wytatuowanie się, byłabym wniebowzięta. Mam nadzieję, że nie stracę entuzjazmu!


Cóż jeszcze mogę napisać... Sobotnia noc była dość szalona; spotkałam się z przyjaciółkami i zrobiłyśmy rajd po nowosolskich barach. Zajrzałyśmy nawet do najsłynniejszej mordowni w Nowej Soli, TABU, jednak bardzo szybko stamtąd wyszłyśmy. To dość zabawne - w pozostałych lokalach zawsze trafi się ktoś znajomy, a tam... nikt. Możliwe, że była to wina tego, ile wcześniej wypiłyśmy, ale mimo wszystko - niezbyt przyjemne miejsce, nie polecam. Chyba, że ktoś liczy na łatwy wpierdol. :) Po wyjściu stamtąd zadzwoniłyśmy po kumpla i pojechaliśmy razem do Zielonej Góry; lubię takie spontaniczne przejażdżki!

Koło Rampy w Nowej Soli (często tam bywamy) rośnie kasztanowiec, pod którym czekała mnie niespodzianka - masa kasztanów! Już są! Rzecz jasna kilka z nich trafiło do mojej torby, przecież w życiu bym się nie powstrzymała... ;)

A jeśli już jesteśmy w klimatach jesiennych - w niedzielę wskoczyłam na rower, żeby jesieni poszukać w lesie i nie zawiodłam się, chociaż czekam, aż wybuchnie kolorami. Jej zapach czuć w powietrzu, liście nabierają przyjemnych dla oka kolorów, pachnie mokrymi liśćmi... Cudownie.






W styczniu pan Darcy zaczął się szlajać w poszukiwaniu miłosnych uniesień. Co kilka tygodni wracał do domu, żeby się najeść; za każdym razem podrapany, z rozerwanym uchem albo z wyrwanymi fragmentami sierści. Jako że zima się zbliża, postanowił chyba wrócić na dłużej, żeby napaść wychudzone dupsko (znęcając się nad nim, czuję każdą kosteczkę pod skórą), co niezwykle mnie cieszy, bo stęskniłam się za paskudnikiem. Pan Darcy jest pieszczochem i lubi się do mnie przytulać albo stawać mi na kolanach i opierać głowę o ramię... Wspaniałe uczucie!



Obejrzałam niedawno trailer do nowego sezonu American Horror Story: Freak show i mam w związku z nim duże oczekiwania; mam nadzieję, że tym razem się nie zawiodę, bo trzeci sezon wybitny nie był; zbyt wiele skupiania się na młodzieńczych miłostkach, zamiast intrygach i najważniejszych postaciach, zepsuło klimat.



Godna uwagi jest też piosenka z nowego soundtracku. Przesłuchałam całą EPkę Melanie Martinez i stwierdzam, że dziewczyna ma potencjał. Wada wymowy dodaje tylko charakteru jej piosenkom.




A tutaj inne rzeczy, których ostatnio namiętnie słucham.












Komentarze

  1. ale ze mnie spamer haha! dorwalam sie do neta w koncu na dluzej niz minute i w koncu na laptopie a nie 'mobilnie' i musze oczywiscie sie wywnetrzyc:D
    widze,ze obie sie wzielysmy za siebie w tym samym czasie:p juz kilka tygodni jem w miare zdrowo( odrzucilam slodycze,bo ruinowaly mi cere)i cwicze codziennie po pol h, dzieki czemu sie tak szybko nie zniechecam.widze spora roznice,ale jeszcze spora droga przede mna- chce wpoic sobie nawyk zdrowego zywienia a nie chwilowego kaprysu 'magicznego chudniecia'.bo ile to juz razy bylo ok,ale nie wystarczal mi jeden batonik. musialam zjesc 10. i tak przez tydzien,a pozniej zdziwienie. bo nie chudne szybko,a cwicze AZ tydzien haha. a z przytyciem jakos problemu nie bylo. ze skrajnosci w skrajnosc.takze trzymam za nas kciuki,piona! jakies cwiczenia polecasz szczegolnie?:)
    tez mam nadzieje,ze ahs tym razem nie zawiedzie! oby! choc bardziej czekam na wikingow:)
    jesien nawet polubilam! a kiedys jej nienawidzilam...
    jesli chodzi o przebarwienia to u mnie sprawdzil sie kwas migdalowy i kwasy aha- w kremie, w ampulkach ..w kazdej formie mi pasowaly. swietnie sprawdzila sie tez mieszanka z przetacznika firmy bio kur, naprawde super!
    zel gorvity tez polecam,,choc u mnie efekt tylka nie urywal,bo mam mega wrazliwa skore. mialam tez no-scar,ale mnie uczulil.
    buziak:*

    OdpowiedzUsuń
  2. a weź przestań, cały czas jestem w rozjazdach - w domu byłam na tydzień i w ciągu 2 dni zużyłam dane internetowe hahahah;D poza tym nie miałam czasu na nic, bo byłam rozrywana i nawet nie miałam czasu użalać się nad sobą. ba, nawet nie miałam czasu na zły humor! bo rozwiązywałam problemy całego świata:> teraz jestem u mojego chłopaka na kilka dni, za tydzień jadę na obóz naukowy ;D
    wiem wiem, zabieram się za ten wpis i zabrać nie mogę. myślę, że przed październikiem się zepnę! zresztą wolę czytać niż pisać ostatnio:P
    ale jaja, robię te same zestawy, hahahahah! piąteczka kochana, piąteczka!:* ja jeszcze dokładam miley cyrus legs z xhit daily ( choć na początku nie chciałam, bo MILEY w nazwie xD), bo naprawdę widzę efekty i tyłek z mel b (chociaż murzyńskiej dupy to się chyba nie doczekam)

    OdpowiedzUsuń
  3. auć, wiem jaka jest bolesna. niech już idzie od Ciebie, a siooo! zdrowiej mi szybciutko!!!
    aaa przestań ja wolałabym mieć tyłek wielki, bo mi się duże tyłki podobają. taaaa, chyba bym musiała żelastwa się nadźwigfać i 1000 squatów dziennie robić żeby choć trochę większy był. tak samo mam z brzuchem- w talii bd miała 63 cm , ale już z dołu tłuszc się nie chce ruszyć. ale prawda jest taka, że tuczyłam się długo, a chciałabym po tygodniu mieć murzyński tyłek , płaski brzuch i szczupłe uda hahaha;) zresztą pal licho te uda i brzuch, chcę tą odstającą dupę!!!;D
    aaa takie pomiary geodezyjne w kościele;p a miejscówa w lasku nad jeziorkiem<3!
    obiecuję poprawę!:*

    OdpowiedzUsuń
  4. no właśnie robię te przysiady i prawie nie widzę różnicy - znaczy jakaś tam jest , no ale ale ale...
    no tak wyrobimy te tyłki, że ludzie się pytać bd czy to implanty , takie bd kształtne hahaha;D ale ja tam w nas wierzę!
    nooo o dół brzucha, on nie jest oporny, on jest juz na stałe tam wszczepiony hahaha;P
    :*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty