Człowiek jest dupą wołową na Ziemi i taką samą dupą wołową na Księżycu. Bez różnicy.

Nie hoduj w sobie więcej, niż możesz połknąć: miłości, uniesień czy nienawiści.

Wszystko jest stratą czasu, chyba że człowiek pieprzy się w najlepsze, tworzy w najlepsze, ma się jak najlepiej albo zmierza w kierunku ułudy pod tytułem miłość i szczęście. Wszyscy skończymy w gnojówce porażki - czy nazwiemy to śmiercią. Czy błędem. Nie jestem elokwentnym osobnikiem, przypuszczam jednak, że dostosowywanie się człowieka do biegu rzeczy można nazwać nabieraniem doświadczenia, nawet jeśli nie mamy pewności, że oznacza to mądrość. Z kolei zdarza się też, że człowiek całe życie błądzi, tkwiąc bez przerwy w stanie swego rodzaju odrętwienia i paraliżu. Widzieliście te twarze. Ja widziałem swoją.




Po kilku latach czytania jedynie fantasy albo książek związanych z kierunkiem studiów (a raczej ich kartkowaniu i odszukiwaniu potrzebnych mi fragmentów) postanowiłam przejść się do biblioteki i wypożyczyć coś zgoła innego. Wyszłam z kilkoma tomami poezji (Rillke, Staff i Szymborska) oraz Najpiękniejszą dziewczyną w mieście Bukowskiego. Trafiam często na fragmenty jego twórczości w internetach, zatem doszłam do wniosku, że wreszcie nadszedł czas, żeby sprawdzić, z czym to się je. Obawiałam się, że nie zdzierżę, że przygnębi mnie jego pisanie, ale o dziwo byłam dość rozbawiona w trakcie czytania. Szybko się go czyta, chociaż przeraża mnie to, ile alkoholu i swego rodzaju turpizmu przewija się na każdej stronie. Czasami lektura wzbudza obrzydzenie.  Polecam w każdym razie. Lekkim językiem pisane; lubuję się zwłaszcza w wulgaryzmach Bukowskiego... ;) W przyszłym tygodniu pójdę znowu do biblioteki i zaopatrzę się w więcej książek.

Wczoraj rozłożyłam się za domem ze śpiworem, poduszką, książkami, herbatą i czymś słodkim. Spędziłam tak kilka godzin. Jesienne słońce to jest to! Świeci, ale nie pali w mordę i nie powoduje strumieni potu spływającego po całym ciele. Do tego liście opadające z drzew przy lekkim powiewie wiatru, pluskanie wody w rzece, no i towarzystwo Pana Darcy'ego - idealne popołudnie!






Na razie niestety musiałam zrezygnować z ćwiczeń - dopadła mnie rwa kulszowa i staram się jakoś wyleczyć. Od niedzieli zaczynam chodzić na masaże. Chyba jeszcze nigdy nie czułam bardziej upierdliwego bólu, no może poza atakami migreny. Nieprzyjemna sprawa, nie życzę nikomu.

Jutro idę z dziewczynami oblewać moje urodziny - w następny czwartek kończę dwadzieścia cztery lata i szczerze mówiąc, przygnębia mnie to, zwłaszcza, gdy wezmę pod lupę dorobek życiowy. Nie przedstawia się zbyt okazale i satysfakcjonująco, ale może te kolejne urodziny to czas, żeby przemyśleć sobie pewne sprawy?

Póki co czekam na jesień w pełni - tak bardzo tęsknię za jej kolorami, temperaturą i zapachem!





Ostatnio polska scena muzyczna mnie zaskakuje. Polecam. ;)




















Komentarze

  1. wiedząc jaki to jest ból ( a jest przeraźliwy! ) mówię mu jeszcze raz : "IDŹ SOBIE OD MOJEJ OLI!" o!
    ja na mojej liście czytadeł mam kolejne pozycje Rolanda Topora, później Tyrmanda, Hrabala i Bukowskiego właśnie. tyle, że na razie nie ma mowy o czytaniu- muszę uspokoić myśli. ostatnio wzięło mnie na głębokie przemyślenia dotyczące mojego życia, a także wszystkiego co się dzieje wokół mnie.
    Ty wrześniowa, ja październikowa! w każde urodziny zadaje sobie dwa pytania: czy byłam dobra dla siebie i innych? czy poczyniłam jakieś minimalne postępy w ogarnięciu siebie i otaczającego świata? o ile na drugie pytanie mogłabym odpowiedzieć twierdząco, bo jakieś postępy były, tak na pierwsze nie do końca. byłam dobra dla innych. dla siebie niekoniecznie.
    Twoje oczy<3

    OdpowiedzUsuń
  2. O,też lubię Bukowskiego :)
    Ps. Nadrabiam zaległości u Ciebie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak nadrobię zaległości książkowe, to wezmę się za niego porządnie :)

      haha, za bardzo nie ma czego nadrabiać :*

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty