I like cats. I don't like people, who don't.

W sobotę zaadoptowałam kotkę. Gerda aka Rokita jest kotem po przejściach, prawdopodobnie ktoś ją porzucił, tułała się jakiś czas w moich okolicach, doszło nawet do tego, że została otruta, kwasem... Na szczęście udało się ją odratować. Jakiś czas temu okociła się i przeszła sterylizację. W sobotę odebrałam ją i razem z resztą domowników skuteczne się z nią oswajamy.




Gerda jest przyjacielska w stosunku do ludzi (uwielbiam robić z nią baranki, moja ulubiona rozrywka od wczoraj), jednak mam z nią dość uporczywy problem - jest agresywna w stosunku do Kiciuli i Pana Darcy'ego. Niechęć do tego drugiego jest dość uzasadniona, bo kocurzysko jest strasznym babiarzem i nie odpuszcza żadnej kotce. Nie rozumiem jednak, co takiego Gerdzie przeszkadza w Kiciuli. Może być to spowodowane jej przeszłością - nie zdziwiłabym się, gdyby wcześniej musiała walczyć z innymi kotami o pożywienie, a wiadomo, że dzikie koty prowadzą czasami istne batalie. Może musi przywyknąć do tego, że teraz jest kochana i nie zagraża jej nic ze strony innych przedstawicieli swojego gatunku?
Chciałabym wierzyć, że potrzebuje czasu do zaadaptowania się, ale jeśli jej postawa się nie zmieni, będę w kropce. Pokochałam ją od pierwszego wejrzenia i nie wyobrażam sobie rozstania z nią, zwłaszcza, że jestem za nią odpowiedzialna, ale z drugiej strony mam jeszcze dwa inne koty, które również kocham z całego serca, a nie chcę ich narażać na życie w ustawicznym stresie oraz konsekwencje z tym związane, jak na przykład problemy ze zdrowiem.

Ktoś był w podobnej sytuacji? Prosiłabym o rady!

Komentarze

  1. Ja mam kota Lucusia,któremu zgubiła się siostrzyczka,Wyszła i zaginęła
    Chcieliśmy zaadoptować drugiego kota,żeby nie był samotny.
    Dwie próby - i się nie udało
    Za pierwszym razem to nasz nie,akceptowal tego drugiego,walczal,atakował i nie chciał z nim przebywać.
    Za drugim razem to ten obcy atakował naszego
    Nie miałam już siły na to wszystko patrzeć.
    Nasz wiec został sam i tyle ;)
    Ale ponoć bywa różnie,tez pozytywnie

    OdpowiedzUsuń
  2. O jak fajnie, nareszcie Cię odwiedziłam. Ciągle mam problem z połączeniem się z Twoim blogiem. Cudna kicia, jest przesłodka.
    Olu, z mojego kociego doświadczenia wynika iż należy przeczekać trudny okres. Koty jak i ludzie potrzebują czasu by się zaprzyjaźnić. Nie łam się.
    Poczytam z przyjemnością co u Ciebie, jak ogarnę bordello:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz