wanna control myself but I can't let it go

Myślę, że rzucono na mnie klątwę. W ciągu miesiąca zepsuł mi się telefon, aparat, ulubione słuchawki, torba, buty i NOWY laptop. Coś jeszcze? Dzisiaj, gdy odebrałam paczkę z nowym telefonem, w którymś momencie parsknęłam śmiechem. Próbując umieścić kartę SIM, zorientowałam się, że to już jakieś nowsze technologie, do których wsadza się microSIM... Witki mi opadły, ale szybko ogarnęłam sprawę i już to załatwiłam. Zatem cieszę się telefonem, który robi całkiem niezłe zdjęcia, ma odpowiednio duży wyświetlacz (mogę zapomnieć o robieniu zdjęć albo pisaniu jedną ręką) i jak na razie szybko śmiga. Nie będę narzekać, bo psioczyłam i kurwiłam ciągle na nowego laptopa, no i mam, zepsuł się.

Abstrahując od tego wszystkiego - powinnam pisać pracę licencjacką, a co robię? No właśnie, opierdalam się aż miło. Lubuję się ostatnio w targaniu śpiwora nad rzekę za moim domem, razem z książką, rzecz jasna i spędzaniem tam całego dnia. W towarzystwie Kiciuli, która utrudnia mi czytanie mruczeniem i całym swoim kocim jestestwem, które zmusza mnie do skupiania się jedynie na jej osobie. Nie narzekam.



Wydaje mi się, że obecnie jestem o wiele bardziej towarzyska niż jeszcze rok temu; odnowiłam kilka starych znajomości, nawiązałam nowe i nawet weekendy spędzam rzadko kiedy samotnie. Ciągle jeżdżę rowerem i wpadłam w prawdziwą obsesję robienia zdjęć każdemu widokowi, który urzeknie mnie w jakiś sposób. Zatem proszę się spodziewać prawdziwego nawału zdjęć z serii: "Ja na rowerze, a tutaj ładny krajobraz widziany z wiaduktu".

Ubolewam nad faktem, że wciąż nie jest jeszcze dostatecznie ciepło w nocy; chciałoby się pójść na piwo w plener i siedzieć do rana, jak za dawnych, licealnych czasów, a tu klops, trzeba się zadowolić barami. ;)
Miałam jechać na weekend majowy do Wrocławia, ale powzięłam ambitny plan, żeby zacząć pisać pracę i mam nadzieję, że uda mi się zmusić do napisania chociaż kilku stron.

Z moich obserwacji wynika, że do autobusów miejskich z największym uporem wpychają się dzieciaki z podstawówki oraz staruszki, no i o czym to świadczy?

Zaczęłam oglądać serial Salem, na razie wyszły dwa odcinki. Myślę, że jest to pozycja godna polecenia każdemu, kto jest zainteresowany choć w małej mierze czarownicami, pogańskimi sprawami i innym gusłami. Podchodziłam sceptycznie do tej produkcji, bo główną rolę gra tam Shane West, znany ze Szkoły uczuć, najgorszego chyba paździerza o miłości, który miałam okazję oglądać, zaraz po Titanicu. Dalej mam mieszane uczucia, ale zobaczymy, co będzie dalej, chyba zacznę modlić się za to, żeby pewien wątek miłosny nie przeszkadzał mi w odbiorze tego hm, dzieła, które to obawiam się, zacznie zmierzać w stronę przeze mnie niepożądaną, czyli w kierunku romantycznej tandety. Odnoszę wrażenie, że jest to dość feministyczna produkcja. To samo zresztą dotyczy trylogii, którą powoli kończę, Pomnika Cesarzowej Achai. Nie da się nie zauważyć, że kobiety tutaj odgrywają szczególne role. Godna polecenia pozycja, myślę, że w wakacje wezmę się za Achaję, tego samego autora.

Chyba szykuję się w moim życiu pewnie zmiany, chyba wiem, w jakim kierunku chciałabym pójść i co robić, tak mniej więcej, w życiu; mam nadzieję, że wystarczy mi siły, kreatywności i samozaparcia. Niedługo wszystko się okaże. A jeszcze dodam, chociaż to nie jest związane z trzema poprzednimi zdaniami, że za jakiś czas znowu organizujemy Wystawę Bezdomną. Fajnie, że zainicjowaliśmy ze znajomymi coś takiego w Zielonej Górze! Kurde, czuję się nawet trochę dumna. :)

Dzisiaj spotykamy się ze znajomymi i robimy obchód nowosolskich barów, a jak tam Wasze plany majówkowe? :)
















Komentarze

  1. Nie wiem czemu, nie wyświetlały mi się Twoje posty, myślałam, że masz przerwę a tu proszę tyle ciekawych rzeczy do przeczytania. Co z Lucyferem, pisz mi tu od razu...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki polecasz laptop, bo planuję kupić w najbliższym czasie a ja jestem trochę niereformowalna;
    Zdjęcia b. ciekawe.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Olka pisz tą pracę !!! Bo Ci nakopię do dupy :-) A foty też ostatnio strzelam :-) Ale Ty masz pięknie tam koło domku, cudowne widoki , już dawno takich nie miałam , tylko miasto i miasto ,przydałoby się coś dla równowagi :) Kociak cudo :-***

    OdpowiedzUsuń
  4. ojjj, też miałam taki czas, że wydawało mi się, że pech to mój przyjaciel. Ale później dobra passa wróciła ze zdwojona siłą:)
    baaaaaaardzo się cieszę,że ty cieszysz się z nadejścia wiosny , ale : BIERZ SIĘ ZA LICENCJAT!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. zobaczysz,że ta zła passa przejdzie, na bank!:D ja ostatnimi czasy mam na wszystko wyjebane totalnie, żyję w błogiej nieświadomości i totalnym spokoju. A każdy kto choć przez moment zakłóci ten spokój jest wrogiem nr 1 hahahah:D
    p.s: cieszę się,że bd więcej zdjęć! juhuuuu!:D:*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty