I work alone saving my soul, if yesterday hurts, tomorrow is worse...

... send me a sign, for my body's aligned. I'm ready to waste all my limbs and my face; my pores are wide open and bleed for your potion, spellwork and lies.

Wreszcie zaczęłam czytać Mgły Avalonu, o książce tej wspominałam tutaj wiele razy. I pluję sobie w brodę i zadaję w kółko pytanie:

- DLACZEGO NIE PRZECZYTAŁAM TEGO WCZEŚNIEJ?!

Jestem po prostu oczarowana. Fantastyczna książka. Nie można się od niej oderwać, przewiduję, że w ciągu najbliższych dni będę zarywać nocki. Jako że Mgły Avalonu liczą sobie grubo ponad tysiąc stron, liczę na istną orgię dla umysłu. No ale do rzeczy. Napiszę parę słów na ten temat, może zachęcę kogoś do przeczytania. ;)


Sapkowski uważa, że jest to arcydzieło i pozycja obowiązkowa dla fanów fantasy i nie sposób się z nim nie zgodzić. Powszechnie uważa się, że jest to najlepsza wersja sagi arturiańskiej. Zawsze fascynowała mnie ta tematyka, już wtedy, gdy byłam dzieckiem jednak tak naprawdę ciężko o ciekawe dzieło, które porusza ten temat, zatem moja wiedza opierała się głównie na Świecie króla Artura. Maladie Sapkowskiego (no bo kogo by innego) oraz różnych filmach czy serialach. I wreszcie trafiłam na TĘ książkę. Nie przeczytałam jeszcze nawet połowy, ale jestem całkowicie zachwycona. Po pierwsze - jest to historia, właściwie historie (na razie jestem na etapie Igriany) widziane z punktu widzenia bohaterek legendy. Dwa - pozwala spojrzeć na chrześcijaństwo z perspektywy pogan oraz nawróconych siłą na jedyną "słuszną" religię. Uderzają mnie tutaj zwłaszcza zabobony chrześcijan, którzy uważając się za ludzi oświeconych, tak naprawdę żyją według jakichś dziwnych zasad. Chyba dopiero teraz dociera do mnie absurd duchowieństwa i fanatyków religijnych. No i rzecz jasna pogaństwo - jeśli byłabym szczególnie wierząca, wiedziałabym, jaka religia jest dla mnie odpowiednia! Myślę, że więcej na temat te książki napiszę, gdy przeczytam ją do końca, na razie dzielę się pierwszymi wrażeniami. Jestem zachwycona i wracam do lektury - raz, bo książka wzywa, dwa - komputer tak okrutnie mi szwankuje, że nie jestem zdolna normalnie na nim pracować... Dobranoc!

To jest bowiem coś, czego nie wiedzą księża, ze swoim Jedynym Bogiem i Jedyną Prawdą: nie istnieje jedna prawdziwa opowieść. Prawda ma wiele twarzy, prawda jest jak ta stara ścieżka do Avalonu: tylko od twojej własnej woli i od twych własnych myśli zależy, dokąd droga cię zawiedzie i czy na końcu znajdziesz się na Świętej Wyspie Wieczności, czy też pomiędzy księżmi i ich dzwonami, ich śmiercią, ich szatanem i piekłem, i wiecznym potępieniem...

Utwór ten pasuje mi do pogańskiego klimatu książki. Zna ktoś coś podobnego? ;)


Komentarze

  1. Zazdroszczę Ci dostępu do takich książek. Mam nadzieję, że kiedyś wszystkie Twoje pozycje książkowe przeczytam jednym tchem. Uwielbiam fantasy...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz