I have never in my life felt more alone than I do now

Uroczyście ogłaszam, że godzinę temu wzięłam się za pisanie pracy licencjackiej. Prawie skończyłam pisać wstęp do pierwszego rozdziału. Dzisiaj idę do biblioteki oddać książki i wypożyczyć kolejne i w ciągu tego tygodnia mam zamiar ruszyć z pisaniem reszty. Powątpiewam czy całą pracę uda mi się napisać przed terminem (prawdę mówiąc kusi mnie odłożenie obrony na wrzesień), ale postaram się! Skoro napisałam prezentację maturalną dzień przed egzaminem, to prawie miesiąc czasu do napisania pracy licencjackiej powinien mi wystarczyć. TAK, WIEM, ZAKLINAM RZECZYWISTOŚĆ (dzięki sytuacji, do której sama doprowadziłam swoją głupotą, w pełni zdałam sobie sprawę ze znaczenia tego sformułowania). Będę modlić się do Bogini o to, żebym nie musiała wprowadzać zbyt wielu poprawek i o to, żeby praca jako tako przedstawiała się dość przyzwoicie, coby nie narażać się na dodatkowe godziny spędzane na pisaniu i żeby moja promotorka nie miała za bardzo do czego się przyczepić... Polak mądry po szkodzie!


Przeczytałam Mgły Avalonu. W dalszym ciągu nie mogę się z niej otrząsnąć, pod tak wielkim wrażeniem jestem tego, jak Zimmer przedstawiła legendę arturiańską. Znienawidziłam z całego serca postać Gwenifer (Ginewry), fanatycznej katoliczki, która rzecz jasna typowo dla takiego gatunku człowieka odznacza się hipokryzją, zawiścią, zaściankowością i ograniczonymi horyzontami. Rzecz jasna nie dotyczy to tylko jej, jednak ona wybija się na czołówkę.
Nie sposób dzięki temu nie docenić tego, że Zimmer przedstawiła bohaterów w sposób ludzki, bez całej tej świętej otoczki, z którą miało się do czynienia w szkole. Wywnioskować można z niej między innymi, że Artur i Lancelot byli biseksualni, taka ciekawostka.
Co do Morgiany (Morgany) - zazwyczaj przedstawia się ją jako złą czarodziejkę, która żyje po to, by krzyżować plany Artura. Otóż nie, jest fantastyczną kobietą, którą życie naprawdę solidnie doświadczyło i która do końca była oddana swojej sprawie i tak naprawdę... dobra.
Po przeczytaniu czuję niedosyt i smutek; urzekła mnie ta historia! Jestem zafascynowana pogańskimi wierzeniami i obrzędami - muszę nadrobić braki w wiedzy w tej dziedzinie, bo nieustannie mnie to frapuje.
I tak jak pisałam we wcześniejszym poście - moje zdanie o Kościele zmieniło się na jeszcze gorsze (a myślałam, że gorzej być już nie może) 
Nie będę się rozpisywać, bo zaraz powinnam pójść spać, żeby znowu nie zaspać, jeśli ktoś ma pytania dotyczące tej książki, pytać śmiało!

Co do mojej kondycji psychicznej - w dalszym ciągu nie jest dobrze, ale dzisiejsza, ponad dwudziestokilometrowa przejażdżka rowerowa nieco poprawiła moje samopoczucie. Postanowiłam, że niedługo pójdę do psychiatry, myślę, że w końcu nadszedł na to czas. Zbyt wiele problemów i to nie tylko z przeszłości, nawarstwia się i po prostu sobie z nimi nie radzę.

Taki news - w grudniu lecę do Izraela. Witaj, przygodo!
















Komentarze

  1. nooo, jestem z Ciebie dumna! najważniejsze jest zabrać się za to i zacząć;) wiem, że dasz radę kochana moja:* trzymam kciuki!
    ja to nie wiem jak ja w następnym roku magisterkę bd pisała jak ja nad esejem 5 stronicowym siedzę kilka dni hahaha xD
    a jeszcze dumniejsza jestem z tego, że się wzięłaś za siebie! brawo! czas zadbać o swoją kondycję psychiczną!
    matko boska, jak ja bym zrobiła 20km na rowerze to, by mnie z ziemi zbierali, dlatego SZACUN!!
    aaaaaaaa IZRAEL! ale czad!

    OdpowiedzUsuń
  2. WOW, Izrael! Wyjazd z uczelnią czy prywatna przygoda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to drugie ;) kumpel jest mistrzem w znajdowaniu okazji (w lutym polecieliśmy do Szwecji za 4zł w obie strony), a teraz mamy bilety po 150zł w tę i z powrotem; będziemy tam kilka dni ;) trochę obawiam się tego wyjazdu, ale z lękami trzeba walczyć!

      Usuń
  3. Co??...Izrael w grudniu, ale czad. Wow, świetna wiadomość, dawaj mi tu zaraz namiary na strony internetowe gdzie mam szukać tanich biletów:)
    Gratuuluję, wiedziałam, że sobie poradzisz. Zdolniacha!

    OdpowiedzUsuń
  4. Z czego piszesz licencjat ? Nie przejmuj się ,ja jestem na maxa w dupie z pisaniem ;d Amy <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na moim kierunku licencjat wygląda trochę inaczej; najpierw musieliśmy przeprowadzić projekt (w moim przypadku warsztaty z dzieciakami w świetlicy), a na jego podstawie napisać pracę.

      dobrze wiedzieć, że nie jestem sama :D

      nooo, Amy najlepsza na doła, pogrąża jeszcze bardziej :D

      Usuń

Prześlij komentarz