bent on believing everything is alright; I break with the day and I bend with the night

Znów długa przerwa w pisaniu - jakoś tak nie mogłam się ogarnąć. Sporo czasu spędzam poza domem, odświeżenie starych znajomości wypada jak najbardziej na plus. W dodatku wiosenna pogoda wręcz nie pozwala na bezczynne siedzenie w domu - ciągle szukam pretekstu, żeby wsiąść na rower i wybrać się na przejażdżkę, nawet jeżeli ogranicza się ona jedynie do zakupów w pobliskim markecie. Największą satysfakcję sprawiają mi posiedzenia na Kanale, wiele razy pisałam tutaj o tym miejscu. Dzisiaj w końcu udało nam się wybrać tam z Krową - porządek świata zachowany. ;) Zdałyśmy sobie dzisiaj sprawę, że spędzamy tam czas już od kilku ładnych lat, po raz kolejny zaskoczyło mnie to, że czas pędzi jak oszalały.


Wieczorem w trójkę poszłyśmy pić wino w jedną z naszych ulubionych miejscówek do tego przeznaczonych - na most kolejowy. Siedząc tam, pijąc wino, plotkując i wybuchając co chwilę śmiechem zdałam sobie sprawę, że w takim otoczeniu - noc, rozgwieżdżone niebo, szum rzeki, śpiew słowików, rechot żab, nic więcej do szczęścia chyba nie jest m potrzebne. W każdym razie w tej jednej chwili, coś fantastycznego.
I pomyśleć, że kiedyś byłyśmy durnowatymi nastolatkami, chociaż gdyby głębiej się zastanowić - oprócz zmian w metryce chyba niewiele się zmieniłyśmy.

Kurde no, cieszę się strasznie tym, że mamy wiosnę, jakoś tak lżej człowiekowi na duszy i oczu nie można oderwać od widoków naokoło. Zwłaszcza w lesie. Frajdę sprawia mi zwłaszcza odkrywanie nowych miejsc, dzisiaj chyba zapakuję wodę do torby i ruszę w drogę.

Chyba mam pecha w tym roku - zepsułam telefon (rzucanie torbą o ziemię, w której się znajdował, to nie jest dobry pomysł, ale kto myśli nad konsekwencjami, gdy akurat ma atak furii?) i czekam aż kurier przywiezie mi nowy.
Jakiś czas temu kupiłam też nowego laptopa i długo jeszcze będę przeklinać tę decyzję - ciężko jest mi przyzwyczaić się do Windowsa 8 (te obsrane kafelki!), nie wspominając o tym, że chyba mam jakiś problem ze sterownikami, przez co na około ułamek sekundy ekran staje się czarny, w nierównych odstępach czasu, teraz w sumie co pół minuty albo kilka sekund... Przeszkadza mi to w użytkowaniu, jest cholernie irytujące i staje się przyczyną frustracji, nie mam pojęcia, co z tym fantem zrobić! Ktoś miał podobny problem? Obawiam się, że jeszcze trochę i wyrzucę komputer przez okno!





Komentarze

  1. Nabrałam właśnie ochotę na takie spotkania z kumpelami przy winie lub piwie na świeżym powietrzu, gdzieś pod gwiazdami, gdzie rozmowy toczą się na ważne i mniej ważne tematy. Kurka, tak dawno tego nie robiłam, a tak b. to uwielbiam.
    Szczęściara jesteś, Olka Ty jedna!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty