so many times I'm down with the ground

Gdyby ktoś pytał, to żyję. W poniedziałek dopadło mnie choróbsko, więc chcąc nie chcąc przytłaczającą wręcz ilość czasu spędzam w domu. Jak wiadomo, nawet pochorować sobie w spokoju nie można, bo trzeba załatwiać różne dziwne sprawy związane ze studiami. W każdym razie wszystko ogarnęłam, a dzisiaj w końcu spokojnie mogłam uprawiać jogging do łazienki (wolałabym ten taki z prawdziwego zdarzenia, ale czasami trzeba się poddać przeciwnościom losu, ach). Czuję się nieswojo i dręczą mnie wyrzuty sumienia, bo w ramach praktyk miałam jutro pojechać do Gorzowa Wielkopolskiego. No właśnie, miałam. Trudno, odrobię to jakoś.

Myślę, że takie odcięcie się towarzysko od reszty świata dobrze mi zrobiło. Mam czas, żeby przewartościować swoje priorytety, odpocząć od ludzi (internetowo rzecz jasna się nie da, ciągle mam z kimś kontakt), poleżeć w łóżku i poczytać (teraz robię to be wyrzutów sumienia), no i rzecz jasna pogrążać się w myślach, co rzecz jasna ma skutek taki, że ciągle dręczę się pewnymi rzeczami. 

Analizowanie różnych sytuacji, słów, gestów, właściwie to wszystkiego, zachodzi u mnie odruchowo, choćbym chciała, nie potrafię powstrzymać tego procesu, a wiem, że powinnam dać sobie z tym spokój. Przestaję rozmyślać nad jedną sprawą, bo dochodzę do wniosku, że nie warto, a w jej miejsce pojawia się druga. Podejrzewam, że to wina mojego masochizmu emocjonalnego - życie w końcu byłoby zbyt piękne, gdyby głowy nie zaprzątały natrętne myśli, a ja nie miałabym się czym katować. PROSTE.

A tak z innej beczki - pozwolę sobie poruszyć temat relacji damsko - męskich, o którym w zasadzie mam zielone pojęcie. Mówi się, że to kobiety nie wiedzą, czego chcą, odwracają kota ogonem i zachowują się jak obrażone księżniczki, jednak czasami odnoszę zupełnie odwrotne wrażenie, że to jednak faceci mają z tym problem. Analizując (no tak, bez tego się nie obędzie) sytuacje moje i przyjaciółek w zasadzie nie potrafię dojść do żadnych konstruktywnych wniosków i mam mętlik w głowie. No bo czego oni tak naprawdę chcą? Nie powiesz, że chcesz się spotkać - nigdy się tego nie domyśli, zaproponujesz spotkanie - też niedobrze, a już odkrycie, co dany delikwent do Ciebie czuje jest prawie tak samo prawdopodobne jak odnalezienie Arki Przymierza. Witki opadają. Wziąć takiego pod włos, czekać w nieskończoność na pierwszy krok, głaskać po główce, czaić się i uważać na każde posunięcie czy rzucić cały interes w diabły?


Nie zaprząta to większości moich myśli, ale czasami się zdarza i dochodzę do wniosku, że duży udział w takim stanie rzeczy ma Ironia Losu. Nie będę wdawać się w szczegóły, napiszę tylko tyle - mój najlepszy przyjaciel, który wie o mnie właściwie wszystko, w tym co nieco o kolejnych facetach, których napotykam na swojej drodze, stwierdził kiedyś, że nie rozumie, jak można mieć takiego pecha jak ja. Nieco to rozwijając - nigdy nie wiem, o co aktualnemu delikwentowi chodzi i jakie ma zamiary w stosunku do mojej skromnej osoby. Właściwie nigdy się tego nie dowiaduję. Nie żebym szczególnie nad tym rozpaczała, przeważnie jest to źródło mojej niekończącej się szydery z samej siebie. Cieszę się, że mam jeszcze na tyle dystansu do siebie, ot i co. 

Na szczęście są inne rzeczy, którymi mogę zaprzątać sobie głowę, jak to, że w końcu mamy wiosnę (którą niestety na chwilę obecną nie jest dane mi się cieszyć), co jest związane między innymi z wyborem odpowiedniego obuwia. Mam upatrzone już dwie pary, teraz tylko pozostaje mi czekać na stypendium naukowe (odwołałam się i udało się!) i poddać się zakupoholizmowi.

A co do zakupoholizmu - zamówiłam dzisiaj biotynę marki Swanson, ktoś stosował, może mi powiedzieć o efektach? Jestem zrozpaczona stanem moich włosów i pokładam w tym specyfiku całą swoją nadzieję.

A niżej, tradycyjnie, zbiory z ostatnich tygodni
















Komentarze

  1. Przestałam wierzyć w jakiekolwiek suplementy , nawet przy systematycznym stosowaniu u mnie nie działają , u mnie znowu cera siadła :-) Co do facetów to od dawna już uważam że fochy maja nieprzeciętne gorzej niż my zauważam to na każdym kroku:-) i też jestem chora !!!!
    Cuudowny kochana portret Twój a i maryjny również :D :-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję,że już lepiej się czujesz moja pięknooka:*
    a przestań, ja przez całe liceum miałam szczęście do IDIOTÓW! na szczęście na studiach to się zmieniło i od 3,5 roku jestem mega szczęśliwa;) za to do znajomych ( oczywiście poza wyjątkami) nie mam zupełnie szczęścia- jak nie idioci, to fałszywe suki, jak nie fałszywe suki to interesowne mendy i tak w kółko xd
    ja zwracam honor olejowi lnianemu - ohydny (na co już sposób znalazłam), ale naprawdę działa. Włosy już się tak nie łamią ( przynajmniej na razie), cera w końcu przestała być sucha, a i metabolizm trochę ruszył (choć tu niestety kuleje i tak).
    Pięknaś, oj pięknaś!

    OdpowiedzUsuń
  3. wiesz co, olej lniany najlepiej wchlania sie z bialkiem ,najlepiej miesza sie go w jogurcie naturalnym i serku wiejskim,najgorzej w twarogu. Ja nie mogac go zdzierzyc, zaczelam dosypywac do niego imbir! i to byl strzal w 10:D mysle,ze inne przyprawu tez sie sprawdza,ale imbir to moja nowa love haha <3
    a zebys wiedziala,ze paskuda! jakbys zobaczyla moje odrosty to bys padla! jak zebra wygladam haha;) a nie moge sie zdecydowac czy przyciemnic,czy zrobic poprostu nie tak jasny blond tylko jakis bardziej naturalny,czy moze machnac tylko odrosty xD no ale oczu takch wielkich to ja nigdy miec nie bd!!!
    no i ciesze sie, ze powoli dchodzisz do zdrowia! choc nie-ja wolalabym zebys szybko wrocila do zdrowia!:*

    OdpowiedzUsuń
  4. olej lniany ma delikatnie orzechowy, gorzkawy smak, czyli nic przesmacznego, ale da się przeżyć;) ooo, spróbuję z cynamonem! widzisz, Ty to mnie zawsze zainspirujesz o:D
    a brwi idealne?! bo na bank nie ja;D
    a z włosami to powiem Ci, że najbardziej podobają mi się ciemne, ale już dwa razy w życiu miałam i źle to wspominam, najlepiej czuję się w blondach;) i NIGDY nie będzie na Ciebie, jak już to na fryzjera- fryzjer jest zawsze zajebistym kozłem ofiarnym hahahah;D
    :*

    OdpowiedzUsuń
  5. ja uwielbiam owsianke z cynamonem,no ale, ze teraz wszystko bezglutenowe to owsianka not, otreby not,chleb not i cholera jasna prawie wszystko NOT :(
    tak? to juz pielgnacja?a ja myslalam,ze najprostsza czynnosc fryzjerska ,ktorej cena coraz bardziej rosnie hahaha:D
    naturalnie mam ciemny blond,w ktorym zawsze wygladam jakbym na wykonczeniu byla haha xd
    daleko do idealu,phi!

    OdpowiedzUsuń
  6. wiesz co, na początku byłam do tej diety mega negatywnie nastawiona, teraz się naprawdę do niej przekonałam, bo widzę efekty - przyspieszył mi się metabolizm, mam lepszą cerę i włosy się już tak nie łamią, no i zaczynam gubić boczki hahaha;D Tylko, że ja nie podchodzę do niej bardzo restrykcyjnie. Tak na dobrą sprawę pewnie dlatego, że ta moja pani dr wytłumaczyła gdzie jest pies pogrzebany i gdzie robię błąd w swoim odżywianiu;)
    fryzjerzy to normalnie litości nie mają! na studencinach biednych sępią! jeszcze by zniżkę dali a nie:P
    a takie mysie kudły haha;) zresztą długi czas miałam też jasnobrązowe, nie dużo różniące się od moich naturalnych:) ja w ciemniejszych wyglądam poprostu całkowicie inaczej , nie to ,że gorzej, ale nie ta osoba hahah;D ale za mną nadążyć to masakra - jeden dzień pieprzę coś o białych kudłach, drugiego chcę być brunetką , a trzeciego to już nic nie chcę i tak jest chyba najlepiej!;P zresztą sama widzisz;)
    dla mnie i tak są idealne i koniec! bez żadnego tam cienia-srenia o;D
    :**

    OdpowiedzUsuń
  7. haha, Ty mi się tu nie śmiej , bo ja już RUDA byłam! I każdy mówił, że to charakter mi wychodzi na wierzch:P
    ja się już taką sknerą robię,że kupiłam własne fryzjerskie nożyczki i mój chłopak mi końcówki podcina, bo nie będę cholera jakiemuś partaczowi płacić hahaha;D
    a np dziś sobie taki wymyśliłam - śniadanie: serek wiejski plus olej lniany plus cynamon plus migdały ( mniaaaaaaam było)! drugie śniadanie to zawsze jakiś owoc (dziś grusia), bo ja w godzinach rannych żreć nie lubię niestety. na obiad ryba, kasza gryczana i sałatka z pomidorów kiełków i soku z cytryny. na podwieczorek np. jogurt z imbirem, owocami i orzechami, kolacja dziś sałatka z tuńczyka czyli tuńczyk plus kukurydza plus ogóreczek kiszony ;) i nawet się najadam, bo się nie ograniczam porcjowo, jak głodna jestem to sobie dorabiam coś warzywno-kurczakowego (bądź rybnego) lub owocowego;)
    wiesz co ogólnie to powiedziała,że śniadanie ma być zawierać zawsze białko, bo to podkręca metabolizm na cały dzień. za mało tłuszczów nasyconych i warto to nadrabiać właśnie olejem lnialnym, orzechami, awokado itp., bo przez to skóra sucha, włosy łamliwe i spalanie sadełka nie takie jak powinno. i odstawić mleko, bo niestety to ono powoduje najczęściej bóle żołądka, mdłości, spowalnia metabolizm i jest źródłem moich nieszczęść (niestety, to się sprawdziło) :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja zauważyłam, że u mnie warunkiem żeby jakaś dieta albo coś w tym stylu się sprawdziło jest to ,żebym głodna nie była, bo ja jak pohamuję głód kilka razy to później rzucam się na żarcie ze zdwojoną siła hahahah;D jakbym żarcia nie widziała! a przy tej to tylko poczytałam czego unikać i do tego się stosuję;) no że boczki spadają to już cud!

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak na dobrą sprawę to oprócz mleka to chyba tylko chleba, płatków owsianych i otrębów;) tu jest ogólnie wymienione co można, czego nie można: http://www.celiakia.pl/produkty-dozwolone/
    ale szczerze mówiąc większości z produktów 'niedozwolonych' to ja i tak nie spożywałam, a część to produkty, które są powszechnie uważane za tuczące, więc starałam się ich unikać chcąc-nie chcąc haha;) nooo dwa tygodnie - tylko ja zauważyłam,że celem tej diety nie jest chudnięcie, tylko normowanie metabolizmu i regulowanie pracy układu pokarmowego i zależy ile dany organizm potrzebuje na przyśpieszenie przemiany materii. Bo mi pani doktor powiedziała,że efekty będzie widać szybko, ale bardziej przez to,że nie będę wzdęta, napompowana wodą, ale konieczny jest ruch. I pewnie właśnie ten efekt zaobserwowałam. Ale na trwałe i widoczne efekty potrzeba kilku miesięcy... Ogólnie przy niedoczynności tarczycy dieta powinna składać się w 40% z białka, 30%to tłuszcze i 30% węglowodany;) aaaa i coś o czym nie wiedziałam - niezbyt wskazane są jogurty owocowe ( a ja je uwielbiam):D dobra, już Ci nie pieprzę farmazonów:P
    ja chyba nawet jak głodna nie jestem, to ostatnimi czasy sucz ze mnie hahahah:P
    :*

    OdpowiedzUsuń
  10. ja makaronu na przykład nie wykluczałam;) wczoraj miałam makaron z sosem pomidorowym i mięskiem:)
    procentów też nie liczę, patrzę tylko żeby w śniadanku było białko;)
    ach, te nasze charakterki:*

    OdpowiedzUsuń
  11. no właśnie mi o to kochana chodzi - nie można popadać w skrajności w skrajność;)
    a jak nózia? kiedy bieganko?:*

    OdpowiedzUsuń
  12. No, skąd ja znam to analizowanie...jakaś masakra, kiedyś bardzo dużo myślałam, analizowałam, tworzyłam jakieś dziwne krzyżówki myślenia, które powodowały ciągły dół i frustrację. Na szczęście im jestem starsza tym bardziej mam do wszystkiego dystans(wyjebane)Ogólnie faceci są spoko...kwestia tylko trafienia na tego jedynego, żeby się umieć z nim dogadać i zapomnieć o wszystkich tych rolach, które pełnimy w życiu, po prostu byś sobą. Jesteś w ciekawym położeniu życia, obserwujesz, podpatrujesz, szlifujesz swój charakter dla niego. ZA facetami jak i z babami nigdy dojdziesz, śmiem twierdzić,że to my b. komplikujemy sprawy niż faceci. Nie martwię się o Ciebie, bo jesteś spoko dziewucha, masz dużo do przekazania, więc...śmiało, rób to, na co masz ochotę.
    Włosy-kiedyś gadałam z hinduską o czarnych, długich i grubych ślniących wlosACH, CO ROBI Że ma tak piękne i zadbane wł. A ona powiedziała: że nakłada od czasu do czasu jogurt owocowy lub olej z kokosa. Same naturalne składniki i to mnie przekonuje:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze trafisz na niego... muszą się tylko zejść warunki i odpowiedni czas. Miej oczy i uszy szeroko otwarte:)
    Z mojego doświadczenia wynika, że nie należy zaprzepaszczać żadnej okazji, wyciskać życie jak cytrynę!
    Czymaj się i do przodu:)
    co to jest biotyna? nie chcę łykać żadnych lekarstw...

    OdpowiedzUsuń
  14. oooo! i to mi się podoba!:*
    a powiem Ci,że coraz lepiej - już 10km bez przerwy zrobiłam, więc jestem z siebie dumna. W sierpniu chcemy się z chłopakiem wybrać na biegi na orientację, więc muszę się trochę bardziej wziąć za to;) tylko ostatnio nie za bardzo mam kiedy- niedługo zaczyna się gorący okres konferencji i będę w rozjazdach haha;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Napisz proszę czy ta biotyna działa po skończonej kuracji, ok?
    Olka, wystarczy przejść na weganizm lub wegetarianizm...będziesz zdrowa jak ryba:)

    OdpowiedzUsuń
  16. a przessstań, jeszcze mnie przebijesz!:) a naukowe - łapię punkty,żeby mieć zagwarantowane stypendium, a jeśli postaram się to będę mogła złożyć wniosek o stypendium ministra;) ale to jeszcze duuuużo roboty przede mną:P
    :*

    OdpowiedzUsuń
  17. to super!!! każdy zastrzyk gotówki jest<3 i jeszcze ta satysfakcja!
    podbudowuje mnie fakt,że to już ostatni raz bd walczyła z hienami o swoje hahah:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty