so many colours fill the sky; so many good things to come

Postanowiłam sobie, że będę częściej tutaj pisać niż raz na tydzień, no ale znowu wyszło jak wyszło. I znowu napiszę, że czas zasuwa jak szalony, to chyba przez wiosnę. Jest w miarę ciepło, jest słońce, a mnie nie ma, bo idę na rower. Odwiedzałam ostatnio moje stałe miejsca idealnie nadające się na rozkminy albo pozwalające się całkowicie wyłączyć i płynąć myślom swobodnie, bez konkretnych punktów zaczepienia. Wiosną i latem jest to mój najlepszy sposób na całkowity relaks, wyciszenie się i uspokojenie skołatanej głowy. Muszę uzupełnić playlistę na telefonie, bo jest kilka kawałków, które są nieodzowne podczas pobytu na kanale (w poprzednich latach wielokrotnie pisałam o tym miejscu, w wakacje zwłaszcza), z drugiej jednak strony zamknięcie oczu i wsłuchanie się w odgłosy natury jest równie przyjemne.


Staram się codziennie wsiąść na rower i gdzieś pojechać, z roku na rok jazda na rowerze sprawia mi coraz większą przyjemność, a w tym roku osiągnęła apogeum, bo oddałam rower do naprawy i teraz śmiga jak szalony, pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że ja i Pszemysław stanowimy jedność. Aktualnie jednak mogę zapomnieć o samotnych rajdach, bo kolejny raz jakaś spierdolina ludzka przebiła oponę w mojej granatowej strzale. Nigdy tego nie zrozumiem - takie psikusy są w stanie kogokolwiek rozbawić? Sądziłam, że moje poczucie humoru czasami sięga dna i przyprawia o ból głowy, jak jednak widać ludzie ciągle pobijają rekordy. Najczęściej w głupocie.




Ostatnio jestem fanką wrzucania pod blender owoców i sprawdzania, co z tego wyjdzie. Na chwilę obecną mogę polecić zmiksowanie banana i dwóch kiwi, coś pysznego. Polecam zwłaszcza na śniadanie, zastrzyk energii gwarantowany. Gdzieś czytałam, że dobrze jest zmiksowanie kiwi ze skórką, jednak jeszcze nie byłam w stanie się na to odważyć.


Dwa kiwi + dwie pomarańcze również sprawdzają się znakomicie, zwłaszcza gdy jest się fanem takich kwasiorów. Czekam z utęsknieniem na sezon truskawkowy, na samą myśl o połączeniu kiwi z truskawkami cieknie mi ślinka.


Myślałam sobie ostatnio o znanych mi parach, które łączy poważny i długodystansowy związek i jeśli mój kiedyś ma tak wyglądać (o ile z moim szczęściem kiedykolwiek do takowego dojdzie, mój pech do facetów powoli staje się legendarny) to ja chyba jednak podziękuję i będę sobie żyć w staropanieństwie. Zauważyłam, że właściwie w takich relacjach nie ma JA, jesteśmy MY, jesteśmy tacy poważni i mamy kije w dupach, nie dla nas rozrywki i zachowania ludzi młodszych i tkwiących w stanie wolnym. Wszędzie pojawiamy się razem, nie upijamy się, bo to nie przystoi, a cała reszta społeczeństwa, która tak postępuje, to banda niedojrzałych prostaków. Uprawiamy krytykanctwo, jesteśmy aroganccy i interesują nas tylko dojrzałe rozrywki, nie szlajamy się po barach. A najlepiej ciągle siedźmy w domu przed telewizorem, koniecznie razem, bo wyjście któregoś z nas ze znajomymi na pewno skończy się jakimś podrywem.
Nie chcę generalizować, bo przecież nie dotyczy to wszystkich par, ale zaraza, tak mnie wkurza takie krytykanctwo! Gwoli wyjaśnienia - ja święta nie jestem i również zdarza mi się spojrzeć na styl życia danego człowieka krzywym okiem, jednak zazwyczaj staram się postawić na jego miejscu, zrozumieć motywy nim kierujące, poznać i dopiero wtedy wyrobić sobie opinię (chyba trochę się zmieniłam pod tym względem). Muszę wziąć też pod uwagę przypadki, gdy kogoś nie polubię od pierwszego wejrzenia. Przeważnie okazuje się, że przeczucie mnie nie myliło i moje zdanie na danej osoby temat nie ulega zmianie, nawet po wielu dyskusjach, co najwyżej na gorsze.
Podczas niedawnej rozmowy z taką parą uderzyło mnie to jak jeden z moich znajomych, o którym opowiadałam, został zmiażdżony krytyką. Dodam jeszcze, że moi towarzysze nie znają go osobiście. Na brodę Merlina, trochę dystansu i tolerancji!
Jeżeli dojrzałość wiąże się z ciągłym funkcjonowaniem z kijem w dupie, to wolę być wiecznie nieogarnięta życiowo. Czasami zresztą wydaje mi się, że zatrzymałam się mentalnie w wieku dziewiętnastu lat i ciągle zdarza mi się być głupkowatym dziewczęciem, nie wspominając o tym, że ciągle zaliczam wtopy niegodne baby prawie dwudziestoczteroletniej. Ekscytuję się drobnostkami i potrafię przeżywać je tygodniami, bawią mnie często prymitywne żarty, nie potrafię przekonać się do dojrzalszego stylu ubierania się (szpilkom i eleganckim szmatom mówię NIE). W dalszym ciągu zdarza mi się upić i robić głupie rzeczy, chociaż na szczęście zdarza mi się to coraz rzadziej, pewnie ze względu na to, że już mnie to nie bawi, no i sama jakoś szczególnie nie pochwalam u innych ludzi urżnięcia się w trupa co sobotę. Można zająć się przecież jeszcze innymi rozrywkami, prawda? Wciąż moje rozumienie flirtu polega na tym, że gapię się na faceta wytrzeszczonymi gałami, a gdy on spojrzy na mnie, robię się czerwona jak burak i uciekam wzrokiem albo uciekam, gdzie pieprz rośnie. Rzecz jasna ta lista jest o wiele dłuższa, wymieniłam teraz pierwsze rzeczy, które przyszły mi na myśl. Ku zgrozie niektórych ludzi, którzy każą mi dojrzeć, dobrze mi z moją infantylnością i nie mam zamiaru tego zmieniać, ot i co.

Także tego, Borze Liściasty, ześlij mi kiedyś faceta, który nie sprawi, że stanę się zgorzkniałą, apodyktyczną, arogancką babą; zapomnę o przyjaciołach, stanę się drętwa i krytycznie nastawiona do wszystkich i do wszystkiego. A jeśli do tego dojdzie, proszę o kopa w rzyć, który podziała jak kubeł zimnej wody i sprawi, że otrzeźwieję.









Komentarze

  1. ojjj, no jak już nowy laptop upatrzony to kasa musi być:P
    widzę, że Ty skupujesz buty, a ja sukienki hahahah:P zwykle kupuję wszystko w kolorze najuniwersalniejszym na świecie czyli CZARNYM, ale ostatnio coś mnie na kolory bierze, coś musi być na rzeczy!:D ano na tyle jedziemy bo: fakt pierwszy - dzień różnicy w bookowaniu i już bilety o 400 zł droższe, a to były jedyne terminy, które nam pasowały i które były tanie (nie wiem czemu Barca jest taka tania w przelotach w porównaniu z Madrytem), fakt drugi - chcę w końcu zwiedzić po ludzku te wszystkie muzea, które sobie upatrzyłam ( ostatnim razem jak byliśmy w Prado to przez 3 h zwiedziliśmy 1/10 hahaha, a w Reinie Sofii udało nam się sprytnie wbić na wystawę Salvadora Dalego i tylko taki z tego plus był <3), więc co najmniej tydzień na muzea + tydzień na resztę zabytków;) zamierzamy też wybrać się do pięknych miejscowości dookoła Madrytu:) i jeśli starczy kasy ( w co wątpię) skoczylibyśmy jeszcze nad morze;) poza tym jedziemy do rodziny mojego chłopaka, więc samo nagadanie się to tydzień hahahah:P ja to w ogóle mogłabym tam mieszkać na stałe, gdybym dobrze znała język - przesympatyczni, uśmiechnięci i mega tolerancyjni ludzie, zajebiste żarcie i co najważniejsze tadaaaaam: JEST CIEPŁO hahahaha;D
    szczęściara- u mnie Nivea działa tylko na łokcie i skórki przy nosie;)
    no jak już Ty trzymasz kciuki to na bank ten kolor wyjdzie o:*
    ach, prawdziwa z Ciebie fitnesska haha:) a nie mówiłam,że mnie niedługo z dystansem przebijesz ha! Gratuluję:* to ta wiosna tak na nas działa! ja ostatnio 10 robię, ale ani km więcej nie mogę;) widocznie ten dystans jest mi pisany hahahah:P
    a idź Ty mi z burkini cholera jasna!:P tyle biegać i ćwiczyć żeby burkini przyodziać phi!
    Z jednej strony mam ochotę solidnie Cię opieprzyć - uwielbiam Cię czytać i WKURZAM się, że tak rzadko piszesz! Wiesz, mam z Twoim pisaniem jak z oglądaniem Sherlocka - jak mam niedosyt to się irytuje:P z drugiej strony zajebiście się cieszę, że jesteś aktywna: biegasz, jeździsz na rowerze (tego skurwiela co Ci przebija oponę to powiesiłabym za jaja, a jeśli ich nie ma to za coś innego!), ćwiczysz! Muszę wziąć z Ciebie przykład i wrócić do ćwiczeń, bo bieganie to się robi dla mnie drugie oddychanie;)
    takie koktajle to uczta dla zmysłów, uwielbiam je!
    wiesz co jeśli chodzi o związki to (choć sama w nim jestem) nie kminię pewnych zachowań. Naprawdę. Próbowałam i nic z tego. Mam znajomych, którzy zawsze wydawali mi się zajebistą parą. Taką naprawdę ideolo. Ale jeśli ktoś kogo znam na wylot spotyka się ze mną i pierdoli mi: " O boże, muszę tyle harować, żeby na ten ślub zarobić, nie mam na nic czasu. Jestem taaaaka zmęczona.". To pytam po kiego bierzecie TERAZ ten ślub? Ja wolę się z moim chłopakiem wyszaleć - pojechać gdzieś zwiedzić świat, pobiegać wspólnie, wybrać się do znajomych żeby pokręcić bekę ze wszystkiego i z niczego, napić się piwa (a w moim przypadku raczej najebać się, że tak brzydko się wyrażę). I jak już najebie się to nie muszę słyszeć od mojego chłopaka jak wiele moich koleżanek od swoich,że "kobiecie nie wypada" albo 'kobiecie W TYM WIEKU nie wypada". Ostatnio zadałam takiemu pytanie co oznacza określenie " w takim" . Zabrzmiało to co najmniej jak "kochanie jesteś już starym babsztylem. musisz być ułożona i słuchać swojego pana. masz siedzieć pokornie, bo twój pan ma prawo do najebki, bo jest mężczyzną".A ta koleżanka już mi nawet 'siemka' nie mówi:P powiem Ci, że zawsze jak idziemy z moim chłopakiem na jakąś imprezę czy po prostu do znajomych to koleżeństwo mówi, że choć wiedzą,że jesteśmy parą, to widzą taką naszą odrębność. Żadne z nas nie ogranicza drugiego. Zresztą nie rozumiem też idei "jesteśmy parą, więc musimy wszędzie chodzić razem". No bez przesady.
    Matko boska, jaki ja Ci tu esej napisałam:P
    :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty wiesz ,że ja niedługo będę singlem ? :-) Tzn już prawie jestem ale tak oficjalnie to jeszcze potrwa, także planuje sobie teraz pożyć :-) I nie chce dziadów póki co :-) Zdjęcia piękne takie właśnie lubię najbardziej a rower kocham właśnie go przeprosiłam i jutro ruszam na wycieczkę :-) Trzymaj się królowo ciemnośći :-*

    OdpowiedzUsuń
  3. eee tam, jeszcze zdążysz i tamte zakątki odwiedzić! Ty za to byłaś we Szwecji, a ja nie! A własnie - CIĄGLE CZEKAM NA RELACJĘ!!!:D za język biorę się od kwietnia, bo niestety w Hiszpanii po angielsku dogadać się praktycznie nie da!;)
    ja się nie dziwię,że Pl jest uważana za kraj zrzęd i smutasów - ostatnio szłam taka zadowolona z czegoś, uśmiechnięta i usłyszałam głos jakiś kolesiówek,że jestem 'jakaś trzepnięta' hahaha;D
    powiem Ci, że po tych tabletkach i tak czuję się o nieeeeebo lepiej! Jest dużo rzeczy, które stoją w miejscu, ale sporo rzeczy jest lepiej. Już nie jest mi aż tak zimno, nie jestem AŻ tak nerwowa, mam więcej siły:) ostatnio miałam bekę, bo wpierdoliłam pizzę , rano budzę się , a cera idealna i stwierdziłam, że to od pizzy hahahah;)
    oooo o Tiffany nie słyszałam, muszę obczaić. Jeśli Ty mówisz,że spoko to Ci wierzę, bo Ty wybredna jesteś:P
    ogólnie jestem z nas dumna, że to bieganie tak nas wciągnęło, piona!:*
    no ja mam nadzieję,że się poprawisz! bo jak nie to będę marudzić. a jak ja jestem marudna to jest tragedia;D a do tragedii przecież nie doprowadziłabyś c'nie kochana?:D
    Sherlock, ach, Sherlock! Magia! <3
    :*

    OdpowiedzUsuń
  4. no właśnie w tym kraju większość osób, które znają hiszpański to studenci:) największy problem jest dogadać się w sklepie bądź na stacji benzynowej. Chociaż raz pan z obsługi w Zarze zagiął na mega płynnym angielskim! Aż mi było głupio, że sama tak nie umiem hahaha:P
    wiesz te kolesiówy trafiły na jakiś mój mega dobry dzień. Jakby trafiły na mój 'zwykły' dzień to pewnie powiedziłałyby 'ale wredna sucz' , bo też podobno spojrzeniem zabijam. ale doszłam do wniosku, że to reakcja obronna, gdy czuję się niepewnie;)
    biedna moja!:* marznięcie jest okropne;/ a jak biotyna? i jodowanie?
    wiesz co, moja morda jest mega zmienna - jednego dnia jest szara i zmęczona i jakaś taka zoorana zyciem, a drugiego ryj jak z okładki żurnala hahaha;) czasem to nawet bb krem nic nie daje. Co prawda znalazłam podkład idealny, ale mi szkoda pieniędzy na niego:p znowu bd próbki od bab wyciągać;) sknera roku!
    za Tiffany biorę się od poniedziałeczku, przejrzałam filmiki i meeeeeega mi odpowiadają!:D dzięki za polecenie:* ja pieprzę , jak tak ćwiczyć i biegać to jak niteczki będziemy hahahaha:P
    wiesz co, jakby mi ktoś nawet w gimnazjum powiedział, że ja sama z siebie biegać bd to obśmiałabym tą osobę w twarz:P
    obejrzałam! i już się doczekać nie mogę nowego sezonu! to chyba najbardziej dopracowany serial jaki znam:)
    :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zwykle zaczytuję się w Twoich postach. Od czegu by tu zacząć, tę, tego, tamtego...Na początek chciałam powiedzieć a w zasadzie to zapytać, czy zdjęcia są Twojego autorstwa? Bo Bardzo mi się one podobają.
    Rower czarna damka, piękny, duże koła, szybko jeździ-retro styl. Kofam.

    Jestem fanką wszystkich soków...właśnie przed chwilą gadałam z moim panem abyśmy nabyli taki mikser kielichowy, bo zrobiłaś mi wielką ochotę na soki owocowe, ale Ola używa blendera, tak? Powiedz mi proszę, czy ten blendor Ci się sprawdza..
    Co do wieloletnich związków...
    Hehehe...z tym kijem w dupie to prawdę mówisz, tak bardzo się ludzie zmieniają i próbują udowadniać światu, że dorosłość polega na ciągłym spinaniu tyłka. Ciągle zapowietrzeni i nadęci, jakby już zapomnieli czym jest życie. Najczęściej zauważam to po znajomych, którzy zdobyli kolejne tytuły naukowe. Już jestem tak wykształcona, że nie wypada mi się bawić a w ogóle to co ludzie o mnie pomyślą...Stronię od takich ludzi, bo na dłuższą metę są nudni i wysysają energię z człowieka:)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja to zawsze wszędzie się w tej Hiszpanii pchałam , a później jak przychodziło co do czego to było : "kochanie, weź Ty to powiedz, bo ja się wstydzę" hahaha xD prawdziwa pani dziennikarka ;p bardzo komunikatywna hyhy;)
    ja to jak się ostatnio zrobiłam taki pełny make up to się w lustrze nie poznałam. najpierw stwierdziłam ,że muszę tak częściej, a później doszłam do wniosku,że mi się nie chce, bo 20 minut to dla mnie za dużo czasu;D pamiętam jak raz mnie pani w Douglasie pomalowała, bo miałam jakiś bon no i do mnie 'no i jak?' , a ja ' yhy, czy mogłaby mi pani to zmyć?' nie muszę chyba Ci mówić jaką minę miała;p wstrętna baba ze mnie. w życiu nie chciałabym mieć takiej klientki:D
    z takimi oczyma to Tobie tusz w zupełności wystarczy! ja sobie muszę dorysować haha;p
    wiesz ze mnie to już wszyscy bekę krecę, bo co przeczytam gdzieś,że coś jest na niedoczynność dobre to zaraz kupować chcę hahah;p
    :*

    OdpowiedzUsuń
  7. ale będziemy zdrowe od tych specyfików i wyfitnessowane od biegania i ćwiczeń,że heeeeej!:D boziuniu, co ta niedoczynność robi z nami haha:P
    też byśmy tak wyglądały jakbyśmy mogły te wszystkie specyfiki co oni tam mają na ryj nałożyć;P a tak to czasem wstydzę się nawet wypróbować, bo patrzą na mnie jak na 'biedną studentką', a nie wiedza małpy , mże ja mam stypendium rektora i tylko taką biedną studentkę udaję hahaha;) chociaż może i lepiej, że nie wiedzą, bo jakby mi skomponowały zestaw tynkowy to bym chyba musiała kredyt studencki wziąć!
    ja jak nie podmaluję oka to mam podobno spojrzenie jak ten kot w butach ze shreka;)
    ja sobie kupiłam ostatnio róż w kremie i go namiętnie aplikuję, chociaż z bronzerem mam większą wprawę! a tusz do rzęs muszę kupić jakiś zajebiście podkręcający, bo mam zajebiście długie rzęsy , a pieprzone proste jak druty;/

    OdpowiedzUsuń
  8. 1, 2, 4 mistrzostwo. Uwielbiam takie dzikie przestrzenie a Ty fajnie uchwyciłaś to miejsce:)
    Twój sprzęcior nie umywa się do mojego blendera. Oczywiście wykorzystuje go prawie codziennie, ale tym razem chciałabym kupić konkretnie do koktajli, coś takiego jak Ty masz, z tym, że ta marka Zepter, to wyższa półka cenowa. Obczaję w necie, po ile i dlaczego taki drogi.
    Kiedyś z moim panem przywieźlismy z Holandii około 40 rowerów holenderskich do sprzedania(stara historia)Zostawiłam sobie dwa, jeden damka drugi tzw. góral i stwierdzam, że To są najszybsze rowery w mieście. Twój jest piękny, bardzo podobny do mojego i też uważam, że holender jest niezastąpiony, ma to coś. Wracając do zwyrodnialców, w zeszłym roku ukradli mi siodełko no i teraz nie mam na czym siedzieć, więc, żeby było mało problemów finasowych, muszę wydać kasę na nowe i takie co by pasowało do holendra. Szkoda gadać:)

    OdpowiedzUsuń
  9. dzisiaj ćwiczyłam z Tiff i jest MEEEEGA! dorzuciłam jeszcze jeden trening z Gymbreak czy jakoś tak i zdycham po nim, ale tak pozytywnie (pierwszy raz mówię o pozytywnym zdychaniu xD), a wczoraj bieganko było;) mam nadzieję, że do wakacji doczekam się satysfakcjonujących rezultatów:P
    :*

    OdpowiedzUsuń
  10. a weź przestań, kochana. ja zaplanowałam sobie 10 kilosów, ale dostałam okres i nici. musiałam się 3 nacieszyć;/ więc też nie przyszalałam;) ale spokojnie, pokonamy system! i tak jesteśmy lepsze od wszelkiego rodzaju obiboków ha:*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty