why does it always rain on me?

Myślę, że najgorszy tydzień w tym semestrze za mną - zdążyłam uwalić jedno kolokwium, zagraliśmy nasze skecze w Gębie. PUBLICZNIE. BYŁO DUŻO LUDZI. Jeszcze nigdy w życiu nie byłam tak zestresowana, tuż przed występem czułam się koszmarnie, myślałam, że jeszcze chwila i zemdleję. Od momentu, gdy weszłyśmy z Beatą na scenę, nie pamiętam prawie niczego. W którymś momencie zapomniałam tekstu i musiałam improwizować - i wtedy ludzie zaczęli się śmiać. Byłam zszokowana, bo nasz skecz wydawał mi się kompletnie nieśmieszny już chociażby przez to, jak wypadały nasze próby. Ale jakoś poszło. Po tym, jak zeszłyśmy ze sceny, odczułam ogromną ulgę, chyba taką jak jeszcze nigdy w życiu. A później było after party i na to, co się działo, spuszczę zasłonę milczenia, bo do chwili obecnej odczuwam zniesmaczenie i zażenowanie. Wiem, że mogłam zrobić o wiele gorsze rzeczy, ale kiedyś narzuciłam sobie pewne granice i niestety, przekroczyłam je. W każdym razie impreza była przednia, wódka lała się strumieniami, taniec na stole nie był niczym niezwykłym. Przykre jest to, że w ciągu trzech lat studiowania, była to pierwsza impreza, na której byliśmy całym rokiem. Mam nadzieję, że jeszcze uda nam się to powtórzyć. Poniżej załączam jedno zdjęcia z wieczoru, gdy nasz program się skończył i wszyscy wkraczaliśmy na scenę (mnie nie widać, bo się schowałam).


Chciałam jeszcze napisać o filmie Filth, na który wyczekiwałam z ogromną niecierpliwością, gdy usłyszałam o jego powstaniu. Główną rolę zagrał James McAvoy, którego jestem fanką.


Pierwsza połowa filmu wydaje się być komedią, ale później... Później jest dramat. Chyba nie jestem w stanie ocenić ten film obiektywnie - zbyt wiele było tam momentów, z którymi mogłam się utożsamić. W każdym razie zachęcam do obejrzenia, prawdę mówiąc nie mogę się z niego otrząsnąć, a oglądałam go wczoraj... Niekiedy kojarzył mi się z Requiem dla snu, chociaż może nie jest aż tak brutalny. Niemniej jednak należy on do grupy filmów, o których myśli się długo po obejrzeniu. Prawdę mówiąc wczoraj aż odechciało mi się żyć, zaczęłam czuć jakiś bezsens ciężki do określenia i nie mogłam przestać ryczeć. I mimo, że go pokochałam, nie wiem czy będę w stanie obejrzeć go po raz drugi, bo to, w jaki wpędza mnie dół, ciężko jest opisać słowami.
Zawsze uważałam McAvoy'a za świetnego aktora, ale to, co zrobił w tym filmie... Majstersztyk. Oczywiście reszta obsady również doskonale się spisała, nie zabrakło aktorów, których lubię. Polecam z całego serca, mindfuck gwarantowany.


Komentarze

  1. Ach, Ty mój dzikusie!
    Wiedziałam, że dasz radę!:*
    Hahah, ja niektóre imprezy, na których byłam znam z opowieści innych. Potrafię się też upewniać czy żenujące rzeczy, których się dopuściłam są snem czy też działy się na jawie. Niestety, najczęściej okazywały się jawą ;p
    Za książkę biorę się jutro jak nic. Dziś kończę czytać 'Bal na ugorze' Topora;)
    A co do fryzjera, to weź przestań - kiedyś ceny w tym salonie aż tak nie przerażały. No ale po tych tytułach 'mistrzów świata', 'mistrzów Pl' ceny się zmieniły;D chyba wrócę do farbowania w domu, tyle,że profesjonalnymi farbami jak w liceum!
    nie mów mi tylko,że ten kolor, który teraz masz to Twój naturalny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja strasznie jaram się Toporem - uwielbiam absurd i ironie. Przeczytałam jego 3 książki i mam ciągle chętkę na więcej:D Na równi stawiam tylko 'Sklepy cynamonowe' Schulza, 'Proces' Kafki, 'Transatlantyk' Gombrowicza i 'Mistrza i Małgorzatę' Bułhakowa ;)
    Musierowicz jest ponadczasowa! Koniec. Kropka. :D
    też byłam ruda - chyba do charakteru najbardziej pasowało;) małe i wredne!
    Ojjj przestań! Ważne,że się odstresowałaś, wylajtowałaś i OTWORZYŁAŚ!:*


    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że troszeczkę przesadzasz z tym zażenowaniem. Nie zrobiłaś nic głupiego, naprawdę! :) Takie imprezy powinny być teraz częściej powtarzane. Gęba ma to do siebie że zawsze imprezy tam świetnie wychodzą i panuje cudowna atmosfera, jak nigdzie indziej... Nie wyobrażam sobie takiej imprezy np. w Demonie czy innym imprezowym syfie. Obyśmy prędko to mogli powtórzyć :)

    PS. Bardziej kompromitującego zdjęcia już wybrać nie mogłaś :P hahaha... chociaż mogłaś. Na każdym mam jakąś dziwną minę :) ale co tam.... w końcu to kabaret. Im dziwniejszy ryj tym ponoć lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech, za kilka dni mi minie, w sumie już jest okej :D no pewnie, ludzie prawie sami znajomi, jakoś bezpieczniej, klimat w pytkę, no i muzyka też inna, na szczęście! ja mam tylko nadzieję, że uda nam się ustawić w ten sposób, żeby przyszła chociaż większość roku ;)

      no przestań... to tylko świadczy o możliwościach Twojej mimiki :D

      Usuń
  4. Jednym słowem dałaś czadu mała :-D Nawet sobie mogę Cię wyobrazić hehe;-*
    Zdjęcie wyborne a film chętnie obejrzę , bo dawno nic fajnego nie oglądałam , a lubie filmy o których pamięta się długo , dzieki za inspiracje :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie lubię wystąpień publicznych, wtedy moje ciśnienie jest nie do opanowania. Gratuluję występu i aprobaty publiczności. Jak zwykle - wszystko się dobrze kończy :)
    Dodam, że u mnie nowy post i jeśli masz ochotę wpadnij tak jak ówcześnie i pozostaw opinię, nie ukrywam, że każda jest dla mnie na wagę złota :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja już całą listę książkowych must havów stworzyłam! Będę czytać, czytać i czytać tylko. Nawet jeść nie będę haha;p Na dobre mi to wyjdzie, bo w tym tygodniu żarłam wszystko co popadnie - zaczęłam od pizzy, skończyłam na frytkach! a feeee!
    a co do % to zawsze jak oglądam zdjęcia z imprez to stwierdzam,że wyglądem najbliżej mi do Tamary z 'Klątwy' w wersji blond ;P

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję publicznych występów. Wiem, że pierwszy spektakl nie należy do udanych, ale głowa do góry, pierwsze koty za płoty. Przyponiało mi się, że kiedyś grałam w jasełkach ze znanymi postaciami i byłam tak zestresowana, że przed nasza próbą generalną wypiłam 3 butelki piwa tyskie no i się trochę wstawiłam. Ogólnie mam mocny łeb, albo i też treningy mnie wprawiły (nie zaliczyłam wpady tyle, że wyszłam na scenę z nastawieniem "niech się dzieje co chce" przynajmniej będzie śmiesznie)Suma sumarum, przeżyłam i dalej biorę udział w zajęciach teatralnych, traktuję to jako pracę nad sobą:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty