blood keeps rushing

Trzecie godziny w nocy są najgorszym złem, gdy coś zawali się w naszym życiu, nawet nie tak znowu wielkiego. Zaśnięcie jest niewykonalne i wbrew sobie, mimo staraniom, nie da się powstrzymać cichego chlipania. Próbowałam, nigdy mi to nie wychodziło. Zatem sprawa przedstawia się następująco - siedzę przed laptopem i zamiast zapaść w sen, ryczę sobie po cichu i roztkliwiam się trochę nad sobą.


I oprócz tego ryczenia i roztkliwiania się nad sobą, zajmuję się jeszcze pluciem sobie w brodę. Jak widać, nie wystarczyło, że dostałam po dupie raz, musiał nastąpić ten drugi. I rzecz jasna jestem zła na siebie, że ze względu na stres i nerwy, które targają mną w ostatnich miesiącach, reagują na wszelkie krytyczne sytuacje nerwowo, mówię / piszę zbyt dużo, pewnie i niepotrzebnych słów przez co ponoszę konsekwencje swojego zachowania. Ubolewam też nad faktem, że nie potrafię rozegrać pewnych sytuacji ze spokojem, właściwie to uczucie spokoju jest mi obce.
Z całą zaistniałą sytuacją muszę przejść do porządku dziennego i wziąć się w garść. I już więcej nie ufać. Cieszę się, że na wszystko potrafię spojrzeć dość sarkastycznie, zwłaszcza na swoje słowa. Jak to mówią - chuj bombki strzelił, TAK WYSZŁO, Homo homini lupus, a zombie zombie zombie. Jebał, muzyka potrafi powiedzieć więcej. Ja już więcej nic nie piszę, bo znów popełnię o jedno słowo za dużo albo zdradzę się ze swoimi słabościami. Chciałabym, ale nie. Jestem po prostu głupią idiotką.





Komentarze

  1. A weź dziewczyny nie płaczą , ogarnij się ! Jesteśmy niezniszczalne ! :-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Spróbuj spojrzeć na teatr inaczej, hę? Nie chodzi mi tu o jakąś śmieszną popularność albo zwrócenie uwagi na siebie.Dla mnie to zajebista terapia nad sobą...jednym z jej czynników, który bardzo pozytywnie na mnie wpływa jest, to, że człowiek wchodzi ze swoimi emocjami, grając rolę kogoś innego i weź to ogarnij...zapominając o swoim "ja"? To jest niezmiernie trudne, ale też możliwe. ?Śmieszy mnie podejście innych do mojej pracy nad sobą, myślą, że chcę być podstarzałą aktorką albo szukam rozgłosu. Nie tłumaczę się z tego, bo po co? kuwa, niektóre mózgi są tak malutkie...

    OdpowiedzUsuń
  3. TAK WYSZŁO, +1000 do dojrzałości. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a weź, szkoda słów, szkoda słów.

      Usuń
  4. OOOO NIEEE! Wchodzę tu z wizytą na Twojego blożka i co widzę?! Grzeszysz kochana, ojj grzeszysz! A ostatnie zdanie ma zniknąć niczym kamfora o! I pobiegać marsz! Albo pokopać!
    :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiesz, nie piłam sama hehhe..ogólnie luz był-kuwa, jak ja nie lubię spinać się w życiu.

    Ta...mój blog, faktycznie ostatnio jest jakiś kulinarny, sporo przepisów w nim, ale kochana to kuchnia wege a ja uwielbiam gotować i tworzyć nowe przepisy. Sporo poświęcam na to czasu i uwagi, ale myślę sobie, że te posty są przyjemniejsze od tych pustych o ciuchach:)

    OdpowiedzUsuń
  6. A może nie warto tak bardzo się wszystkim przejmować? Może warto zadbać o pozytywy i nabrać dystansu do wszystkiego? Spacer, pozytywna muzyka, mniej czasu przed komputerem, gorąca kąpiel?

    OdpowiedzUsuń
  7. Alez droga Aleksandro, ja się w cale nie przejmuję opiniami innych, ten etap mam już za sobą. Chodzi mi o to, w jaki sposób ludzie postrzegają moją aktywność. Bardzo mnie rozwesela pogląd innych ludzi, nie wchodzę w gadkę i nie próbuję udawadniać, że moje działanie ma pozytywne korzyści...
    A Tobie życzę, abyś znalazła w sobie spokój, mnie medytacja bardzo pomogła, Tobie też polecam:)
    A To ciekawe, bom nigdy nie słyszała tego powiedzenia...huj, bombki strzelił:-dobre:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty