you're alive, at least as far as I can tell you are

Czas rwie do przodu jak oszalały - niedawno był weekend i wieczór spędzony w barze (swoją drogą niektórzy faceci osiągają szczyty żenady, próbując podrywu), a jest już wtorek. Ciągle jestem zestresowana, haha, właściwie to śmiem twierdzić, że z moją psychiką zaczyna dziać się coś niedobrego, ale staram się nad tym panować. Zastanawiam się coraz poważniej nad wizytą u psychologa albo psychiatry - nie rozumiem trochę, dlaczego tak wielu ludzi wstydzi się o tym mówić, przecież lekarz to lekarz, prawda? Z moich obserwacji wynika jednak, że coraz więcej ludzi korzysta z pomocy psychologów albo psychiatrów i to jest rzecz bardzo pozytywna. W obecnych czasach nikt nie powinien krzywo na to patrzeć i jeszcze pozwalać sobie na niesmaczne komentarze dotyczące stanu umysłowego danej osoby.

Właściwie to chyba nie mam zbyt wiele do napisania; na pewno to, że biegając w sobotę udało mi się pokonać prawie 15 km! Jestem z siebie dumna; uczucie towarzyszące mojemu wyczerpaniu po takiej trasie były wspaniałe, ciągle uśmiechałam się do siebie jak kretynka. Jako że wyszłam z domu około 13, wreszcie poszłam biegać do lasu i to był znakomity pomysł, bo wiosenna aura, widoki i zapach wręcz zmuszały mnie do pobicia swojego dotychczasowego rekordu. Żyć, nie umierać! Odnoszę dziwne wrażenie, że moi znajomi, słuchając moich zachwytów nad tą aktywnością fizyczną, najchętniej przewróciliby oczami, jednak gdy dopadnie mnie taki entuzjazm, nie mogę się nim nie podzielić z innymi. Jestem okropna.

Niedawno odkryłam nowy zespół, The 1975. Wokalista wygląda jak brzydszy brat Brendona Urie, co nie zmienia faktu, że w dalszym ciągu jest atrakcyjny, natomiast głos ma czasami podobny do Caleba z Kings of Leon, z tym, że ze wspaniałym angielskim akcentem. Ale co ja tam będę pisać, podrzucam linki, jeśli ktoś jest zainteresowany. Lubię estetykę ich teledysków.






A tutaj proszę, pan Lucyfer, który raczył odwiedzić mój pokój:




Teraz widzę, że blogspot zrobił coś dziwnego z jakością zdjęć, tzn. zniszczył ją. O CO CHODZI?

I jeszcze - mój mózg przestał racjonalnie funkcjonować i mam mętlik w głowie, ale na razie o to nie dbam. Czas pokaże!

Komentarze

  1. ja też mam zamiar pójść do psychologa, muszę się wziąć za siebie, bo wiem, że sobie sama nie radzę w niektórych społecznych sytuacjach, tzn. wycofuje się, udaję, że nie ma problemu. Jest we mnie to coś z przeszłości, to co siedzi i nie daje spokoju. Tak Aleksandro, najwyższy czas na psychola..

    To ty jestes niezła jak na pierwszy raz zrobiłaś 15 km...gratulację, na razie nie mogę biegać bo mam zajebistą cystę pod kolanem i idę do szpitala w przyszłym tygodniu, żeby to zabrali ode mnie. Tak trzymać, fajnie, że biegasz po lesie, chyba najlepiej biega się w takich klimatach, ja niestety nie mam takiego komfortu, mogę jedynie po asfalcie, ale zawsze to coś niż nic...trzymam kciuki abyś nie wymiękła.
    Lucefer-(ciekawe imię) jest identyko jak mój Iwan, zwie się on czasem diabłem tasmańskim...chyba wiesz, dlaczego?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ludzie to tylko... ludzie. Wiem, ten wniosek jest przegenialny haha. U ludzi (niestety!) takie reakcje to standard, dziewczyna idzie do ginekologa - na bank jest w ciąży, do dermatologa- na 100% ma zjebaną cerę, tylko tak się kamufluje makijażem, do psychiatry - wariatka jak nic! :D ale kto by się przejmował!
    Niemal wszyscy artyści są, byli i będą wariatami ha!;)
    15???! Szacun kochana moja, respect!:*
    ja biegam z tym planem, ale jest ciężko - mróz okropliwy, pełno śniegu i lodu i jeszcze ten wiatr, łeee!;(
    :*!

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie jest tak ślisko niemiłosiernie,że stwierdziłam,że nie bd ryzykować!
    miałam bekę jak dziś szłam po wpis z egzaminu, bo profesor do mnie z tekstem: "Pani Aniu, a Pani to w ogóle coś je? Bo tak Pani mizernie wygląda! Więcej kurczaka!" . Pomyślałam dzięki, stary za komplement, naprawdę haha;D
    Podzielę się z Tobą najnowszym newsem -siedziałam ostatnio tak i rozmyślałam (tak, zdarza mi się ostatnio myśleć!) i doszłam do wniosku,że chyba nadszedł czas na zawieszenie mojego blogaska...

    OdpowiedzUsuń
  4. oooooo pękam z dumy w takim razie!
    nie ćwicz codziennie- przemęczysz się i zniechęcisz, musisz regenerować siły (sama popełniłam ten błąd wiele razy niestety). chociaż 1 dzień na odpoczynek daj sobie;)
    a jak zaliczenia? mam nadzieję,że wszystko w jak najlepszym porządku i rozwalasz system kochana moja:*
    a powiem Ci,że ostatnio mam słomiany zapał... łapie się za wszystko. A zawsze jak tak robię to moje plany szlag trafia!
    Jeśli chodzi o bloga to powiem Ci,że mam poczucie niespełnienia - kurde zaniedbałam go strasznie i mam wrażenie ostatnio,że nie mam nic ciekawego do powiedzenia ( i to nie tylko na blogu;P) .Może to tylko zmęczenie, albo po prostu do prowadzenia bloga się nie nadaje!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty