free your mind

Chciałabym móc częściej tutaj pisać, no ale niestety - sesja zbliża się wielkimi krokami, w przyszłym tygodniu występujemy z etiudami, a od jutra ruszamy z projektem animacyjnym. Mając w planie zajęcia dwa razy w tygodniu, ostatecznie jestem w Zielonej Górze od poniedziałku do piątku, przeważnie od rana do wieczora. W niedzielę za to mamy całonocną próbę kabaretową... Wręcz nie mogę się doczekać, zwłaszcza ze względu na to, że w poniedziałek o 11 mamy PIERWSZĄ próbę etiudy przed wtorkowym występem, a po południu idziemy prowadzić zajęcia w świetlicy. No kurwa pięknie. Nieważne, chcę mieć to po prostu już za sobą.



Chciałabym też powiedzieć, że lepiej się czuję, ale mój stan poprawił się w stopniu minimalnym. Przyczynę takiego stanu rzeczy upatruję w tym, że znowu funkcjonuję na pełnych obrotach i nie mam zbyt wiele czasu na zadręczanie się. W każdym razie nie ryczę już codziennie, co akurat jest pozytywną stroną tego wszystkiego. Jednakże licencjat w dalszym ciągu jawi mi się jako potwór; jedyna metafora, jaka przychodzi mi na myśl, żeby zobrazować moje uczucia przedstawia się w ten sposób, że muszę stanąć do pojedynku ze stugłowym smokiem. Uzbrojona w wykałaczkę.

Powzięłam ambitny plan, żeby wznowić bieganie i ćwiczenia, mam nadzieję, że po napisaniu tego posta (Postu? Zawsze mam wątpliwości co do odmiany tego słowa) ruszę tłuste dupsko na dwór, żeby przebiec chociaż trzy kilometry. Jeśli coś nam się w sobie nie podoba i spędza sen z powiek, powinno się to zmienić, często jednak kończy się na biadoleniu, zamiast wprowadzeniu swojego planu w życie. W każdym razie podczas następnej wizyty u endokrynologa będę musiała porozmawiać z moją panią doktor nieco dłużej niż zwykle, bo kilka rzeczy poważnie mnie niepokoi. Blah, po co ja to tutaj piszę?

Miałam wrzucić tutaj zdjęcie prezentujące moje babcine futro z biednych akryli, więc wreszcie to robię. Uczucie zażenowania towarzyszące mi podczas robienia samojebki w lustrze, w naszej Mrowiskowej Sali Tortur - bezcenne. Modliłam się, żeby podczas tego pracochłonnego zajęcia nikt nie wszedł na salę. Jestem futerem. Wiecie, taki suchy żarcik - mohery zimą przeistaczają się w futery, po wyciągnięciu z szaf swoich wiekowych futer, szali z lisów i futrzanych czap godnych mrozów syberyjskich.
Żenujące, ale ciągle mam mieszane uczucia, gdy wychodzę w nim z domu - chyba nasłuchałam się zbyt wiele głupkowatych komentarzy na temat swojego wyglądu.



A tutaj inne pierdoły:









Nasze owce i Lucyfer.


W drugim teledysku występuje Alexander Skarsgard, polecam jego fankom, bowiem przez cały czas trwania klipu świeci klatą. ;)

P.S. Pozdrawiam spierdolinę ludzką, która we wtorek spuściła mi powietrze z opony roweru, a dzisiaj ją przebiła. Teraz dotarcie na przystanek zajmuje mi dwa razy więcej czasu. So much fun.

Komentarze

  1. Trzymam kciuki za ten wasz projekt. Na pewno wam się uda, dzieci was świetnie poprowadzą chyba, że traficie na grupkę małych terrorystów a wtedy może być nie ciekawie. Samo prowadzenie zajęć nie jest trudne, ale te pieprzone projekty, które muszą być opisane według szablonu, to jest jakiś obłęd. Z mojego doświadczenia wynika, że to co na papierze niestety wszystko mija się z rzeczywistością, no ale podkładka musi być:)

    Bardzo mi się podoba to twoje futerko w połączeniu z czapką. Fajnie to wymyśliłaś.
    W ogóle to Ładna z Ciebie dziewczyna i czemu się ukrywasz batmanico?
    Świnkę już widziałam a gdzie są koty?

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja kochana piękna z cudownymi dużymi oczętami <3 Jak ja Cię lubię czytać !! :D Futerko cudne, babcie nasze nosiły takie futerozy bo zimno było , ale pewnie w eleganckiej scenerii, ciekawe co myślą babcie jak widzą futerko w innej kombinacji :-) Hmm jak ja się cieszę ,że żyję w tych czasach, mozna wszystko robić co się podoba , byleby nie zagłębiać się w to co inni mówią !!!
    Kochana licencjat to jest naprawdę pikuś , wiem ,że powiesz to dopiero po czasie , ale sama wiadomo musisz to przejsc ,żeby to stwierdzić . Świetne foty, cudne pierogi !!!! I dobrze ,że smutasy odeszły, dzięki mnie :D :D heheh

    OdpowiedzUsuń
  3. Jasne,że bierz się za bieganie! Będę trzymała kciuki!:) Też już się wzięłam za siebie haha
    futerko full wypas! aż przypomniałam sobie o swoim;)
    5 zdjęcie <3 jaka lejdi!

    OdpowiedzUsuń
  4. 4 szklanice czyli litr. Słuchaj, proporcje można zmienić i to jest bardzo wskazane, wszystko zależy od smaków jakie lubisz.
    Studia mam już za sobą, teraz jestem gdzie indziej i uczę się czegoś nowego, ale pracowałam przez lata w podobnej branży i robiłam prawie to samo co ty.
    Jenny ma rację -oczy to masz tak duże jak przysłowiowe pinć złotych, niebieskie czy zielone?
    Nieprawdą jest, że "samojebki "są najładniejsze, u mnie na odwrót, jak fotografuję sie sama to zdjęcie ląduje od razu w koszu.
    Postaraj się ...ciężko mi się wyleczyć z choroby zwanej koty, widok futrzaka mnie uspokaja:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Łaaaa! Moje gratulacje! Dumna z Ciebie jestem!:D
    Ja ostatnio doszłam do wniosku,że tylko bieganie i kickboxing sprawiają mi frajdę i dają niezłego kopa motywacyjnego. Poza tym pomagają uwolnić negatywne emocje ( chyba po dzisiejszym egzaminie z psychologii takie słownictwo się do mnie przyXXXXXX haha).
    Co do samego biegania - narazie stosuję się do tego planu treningowego z tej książki i biegam przez najbliższe 2 miechy po 5km. Może to i dobre rozwiązanie dla mnie - nie będę w końcu się przetrenowywać , tylko ogarnę coś małymi kroczkami i systematycznością. Chyba:P
    a zdjęcia Twojej osoby mogłyby pojawiać się częściej - widok miły dla oka bardzo;D i jak jeszcze raz zobaczę jakieś narzekania,że coś tam nie tak to jak to mówi mój kolega: SZCZELE CIEM hahaha;)
    buziaki!:*

    OdpowiedzUsuń
  6. nie wiem jak to zrobiłam, ale 4,5 dostałam haha! i jeszcze 1 punktu mi do 5 zabrakło! geniusz w tym roku mną zawładnął chyba:P
    widzisz, nie tylko ja mówię o Twoich pięknych oczach, ha!;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Futro fajne, musi byc ciepłe. W jaki sposób odświeżyłaś, je po kupnie (o ile dobrze pamiętam było z lumpeksu)? Mam jedno futro w szafie mojej mamy (trochę krótsze od twojego), ale przeleżało chyba z 3 lata i nie jest pierwszej świeżości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) pewnie, że ciepłe, idealne na mrozy! wiesz co, wystawiłam je na noc na mróz, a później powiesiłam w szafie, do ściany której przykleiłam saszetkę "pachnąca szafa" czy coś takiego, można kupić w rossmannie, za około 3 złote. pomogło :)

      Usuń
  8. No to spróbuj z burakiem, bo go wcale nie czuć a poza tym to powinnaś pić soki buraczane, zdrowe są i to bardzo. ?Zobaczysz jakie będziesz mieć cyrwune, naturalne usta..hehhe
    No, niektóre trole są całkiem w porządku-zgadzam się...a co poniektórych rodziców należy oddać na terapię....masakra!!!
    Nie gadaj, boś ładna dziewczyna i do tego inteligentna.
    Spoko-foto:)

    OdpowiedzUsuń
  9. dzięki, dzięki!
    bd 3mać za Ciebie kciuki- rozwal system :D
    eee tam, guzik prawda! Jesteś przesadnie skromna po prostu, ot co!
    Hahah, jak ja ostatnio sobie make upa zarąbałam to sama siebie w lustrze rozpoznać nie mogłam:P
    ale Twoje oczy bez make upu nie różnią się wielkością od tych z make upem, więc bajerzysz!:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozbawiłaś mnie tą sokowirówka...hehhehe...nic tam...zawsze możesz chipsy warzywne upiec w piekarniku:)
    No, taka praca na dłższą męte jest b. męcząca. Zryty beret, bo człowie przeżywa, że takie dzieciaki nie mają lekko...niczemu winne. To rodzice ponoszą za nie odp.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty