no longing for the moonlight, no longing for the sun

Mówią, że postęp rozjaśnia mroki. Ale zawsze, zawsze będzie istniała ciemność. I zawsze będzie w ciemności Zło, zawsze będą w ciemności kły i pazury, mord i krew. Zawsze będą istoty, co nocą łomocą. A my, wiedźmini, jesteśmy od tego, by przyłomotać im.

Nie jest tajemnicą, że pieniądze się mnie nie trzymają. W momencie, gdy na moje konto wpłynie dość znaczna suma, w ekspresowym tempie, w podskokach wręcz znika, a ja po jakimś czasie drapię się w głowę i dziwię się, jak do tego mogło dojść.

Tym razem nie było inaczej, w końcu doczekałam się stypendium, a co za tym idzie, dokonałam sporych zakupów. Najważniejsze- rzecz jasna, książki. Miałam ograniczyć się do kupna jednej, nowego wiedźmina, ale gdy wpadłam do empiku po Sezon burz, w trakcie wędrowania do kasy, mój wzrok przykuł Dom tajemnic Columbusa i Vizziniego. O książce tej opowiedziała mi jakiś czas temu mama, wspominając, że poleca ją Rowling. Jak więc mogłam się oprzeć? Nie było siły, która powstrzymałaby mnie przed jej kupnem!


Postanowiłam wstrzymać się z przeczytaniem nowego dzieła Sapkowskiego do czasu, aż ponownie skończę całą sagę, ale wiecie, jak to jest... Książka leżała sobie na stoliku i kusiła okładką, zapachem i zawartością, rzecz jasna. Ja, człowiek słabej woli, uległam w końcu pragnieniu, czego efektem jest mój dzisiejszy kac książkowy. Przeczytałam Sezon burz jakiś czas temu i w dalszym ciągu jestem podekscytowana i wzruszona. Mojego entuzjazmu i miłości do literatury Sapkowskiego nie zabiją nawet negatywne opinie na temat wyżej wymienionej książki. Styl Andrzeja jest jak zwykle cięty, nie sposób oderwać się od toczącej się akcji; Geralt wpakowuje się w coraz to nowe kabały, ulega urokowi kolejnych czarodziejek, a trup ściele się gęsto. Pojawia się sporo nowych potworów, dowiadujemy się też o pewnych szczegółach z przeszłości Geralta (romans z Koral!). Całe życie byłam pewna, że Jaskier jest brunetem, jednak czytając Sezon burz okazało się, że jest blondynem! Aż nie wiem, co o tym myśleć! W każdym razie nie będę rozwodzić się nad zaletami tej książki, myślę, że dla każdego fana sagi o wiedźminie ta pozycja jest obowiązkowa, koniec, kropka!

Kupiłam też wreszcie buty na zimę, nie miałam okazji jeszcze ich przetestować, ale jestem zadowolona. No i wreszcie nabyłam popularną szczotkę do włosów, Tangle Teezer. Do tej pory, gdy byłam zmuszona  rozczesywać włosy, zwłaszcza po ich umyciu, robiło mi się słabo, bo nie dość, że bolało i wyrywało pełno kudłów, to jeszcze więcej zostawało ich na szczotce, istna męka. Nigdy nie sądziłam, że czesanie moich piór będzie bezstresowe i przyjemne, bo teezer dodatkowo masuje skórę głowy, rewelacja! Z czystym sumieniem mogę polecić. ;)

Za oknem szaleje wichura, w trakcie mojego pisania tutaj dwa razy zabrakło dopływu prądu. Jak nic po niebie leci Dziki Gon i poszukuje ofiar, beware!


Komentarze

  1. Gratuluję tak wspaniałych prezentów : )
    Rozumiem, że sama zostałaś sobie św. Mikołajem : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem tego samego zdania, dlatego kupiłam sobie dzisiaj szalik i nowe majtki + tofifiee : )

      Usuń
  2. Ostatnio jest ze mnie skarpetkowy maniak, bo nawet zaczęłam w nich spać :D

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak, też chodzę spać o nieprzyzwoitych porach. Dzisiaj zasnęłam dopiero przed 6 rano, bo w nocy mój pies postanowił zrobić mi niespodziankę i nasikać w kuchni... Kałuża na pół podłogi (dosłownie!) i nie ma spania człowieku, trzeba się taplać w tym wszystkim, ścierać, myć... Wszystko zajęło mi ze 40 minut. A potem wstały koty i zaczęły szaleć... Dawno już nie miałam tak ciężkiej nocy...
    Fakt, jest egzotyczne, ale głupio mi, że te książki takie nieprzeczytane ciągle leżą. Trylogia Sienkiewicza należąca do mojego Dziadka ma fantastyczne ilustracje ; )

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie też pieniądze się nie trzymają, kochana! Mało tego, wyparowują z mojego portfela;D Poza tym spory przypływ gotówki powoduje u mnie dziwną reakcję, której naprawdę nie kminię - naglę potrzebuję rzeczy, które wcześniej mi do szczęście nie były potrzebne np. dobry podkład (no bo gdzie tam taki za 2 dychy, czas stać się specem od make upu, choć zapas bb kremów zakupiony na co najmniej 3 miechy), sukienka a la halka ( tu na szczęście obudziło się sumienie i dokonałam jej zwrotu- a tak prawdę mówiąc to chyba nie sumienie tylko fakt,że wyglądałam w niej jak koszmarny krasnal, a nie sexy lady haha)...
    powiem Ci,że nigdy nie czytałam nic autorstwa Sapkowskiego i chyba czas sięgnąć po niego!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. kiedyś na allegro kupiłam sobie próbki orange'a skin 79 i jakoś tak został przy mnie na dłużej, choć zamiast kupić pełnowymiarowe opakowanie dalej bawię się w saszetki haha;) na zimę potrzebuję czegoś co ochroni mój ryj przed tą pizgawicą za oknem, dlatego rozglądam się za jakimś podkładem ( od którego zapewne dostanę zmasowanego ataku krost, suchych skórek i innych dupereli);D bo na codzień jakiś większych kłopotów z cerą nie mam (dopóki nie podjadam czekolady i orzechów lub nie nadejdzie czas przedokresowy albo bad face day).
    ja ogólnie chadzam na obcasie i w kieckach czasami , bardziej w wersji sportowa elegancja, ale jak zobaczyłam się w tym halkopodobnym-czymś myślałam,że padnę ze śmiechu kurna. Z reszta ja we wszystkim co z koronką wyglądam kretyńsko. Nie to co te panie z żurnali hahahaha.
    Kochana, poleć mi 3 pozycje dla poczatkujących!:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz