should I run or should I stay?

Tygodnie pędzą jak szalone, niesamowicie szybko, zwłaszcza gdy są tak intensywne jak ten mijający - zajęcia mam dwa, trzy razy w tygodniu, ale ciągle jest coś do załatwienia i to nie tylko ze względu na wdrożenie w życie planów dotyczących projektu animacyjnego; tak nawiasem - wczoraj znaleźliśmy placówkę, w której najprawdopodobniej przeprowadzimy nasz projekt, zatem wreszcie śpię nieco spokojniej i już tak bardzo nie przeraża mnie perspektywa zbliżającego się licencjatu. Jestem pewna, że po wszystkim dojdę do wniosku, że cały ten stres był niepotrzebny, do tej pory jednak spalę zastraszającą liczbę papierosów, a moich włosów znowu ubędzie, aż w końcu wyłysieję do reszty, ach.



Co do wypadających włosów- należę do grona szczęściar, które dzięki niedoczynności tarczycy pożegnały się z gęstymi włosami. Kiedyś miałam piękne włosy i było ich dużo - nie miałam problemów z ich wypadaniem, teraz jest ich coraz mniej, a matka klnie podczas sprzątania, bo moje piórka są wszędzie. Patrzę w lustro i przeraża mnie to, co widzę- koński ogon nigdy nie jest gruby, rozpuszczone włosy opadają smętnie na ramiona i niemiłosiernie się puszą (choć to jest może niejako plus, bo wywołuje wrażenie większej objętości). Naczytałam się trochę o siemieniu lnianym i wczoraj przygotowałam maskę do włosów, popularnego glutka. Podobno po przyrządzeniu siemienia z wodą należy glutka odcedzić. Jak, pytam się? Jest tak gęsty, że nie chce przejść przez sitko. Jak udaje się to innym kobietom?

Z informacji w internetach dowiedziałam się, że siemię wzmacnia włosy, powoduję rośnięcie baby hair, no i generalnie poprawia kondycję czupryny. Mam nadzieję, że to prawda, bo stan moich włosów wpędza mnie chyba w większą rozpacz niż moja waga, a myślałam, że nic tego nie przebije, serio! Zaczęłam też pić herbatę pokrzywową, która bardzo mi smakuje. ;)

W dalszym ciągu czytam sagę o wiedźminie - książki Sapkowskiego są tak wciągające, że nie sposób się od nich oderwać (tak, wiem, że ciągle to piszę) i zaczynam mieć zaległości w oglądaniu seriali i filmów, które są na mojej liście. Za każdym razem, gdy zbieram się do obejrzenia czegoś, mój wzrok przyciąga książka leżąca na stoliku i ostatecznie ląduję w łóżku, czytając chciwie o losach Geralta, Ciri, Yennefer i całej reszty.



Drobna refleksja- smartfony są fajne i funkcjonalne, ale wytrzymałość baterii woła o pomstę do nieba - czy tylko ja muszę ładować telefon codziennie?

Na koniec fajne rzeczy z tumblr'a. ;)










Komentarze

  1. Rysunek z kotem rozwalił mnie na łopatki - dokładanie ja tak mam ;) A z baterią smartfona masz rację - ja tez ładuje co dzień - dwa, a nie korzystam jakoś bardzo dużo. Coś za coś po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może siemię lniane pomoże : )
    Też tak ostatnio mam - 3 dni zajęć, a potem załatwianie, urzędy i inne badziewie, które pozbawia mnie kolejnych godzin, dni i tygodni życia, które mogłabym przeznaczyć na coś lepszego...

    OdpowiedzUsuń
  3. mnie siemie nie pomoglo na wlosy niestety...ale za to calcium panthotenicum i ampulki radical mega! po 2miechach mam mnostwo baby hair i inaczej sie ukladaja;)
    ale buty z przedostatniego zdjecia-miazga!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. przez pierwsze 2 tyg bylo troche gorzej,ale to nie byla jakas masakra, poprostu kilka krostek,ktore goily sie w ciagu 2 dni. Zreszta nie mam jakis tendencji do tego, zwyczajnie sie cera oczyscila i od tamtego czasu nie pojawia sie nic nowego;) chyba,ze sie nazre czegos co mnie uczula to wygladam wtedy nad zwyczaj ohydnie:(

    cholera,a gdzie takie kupic mozna? pewnie kosztuja, ze uhuhu!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty