if you change your mind, you know where to find me

Wróciła mi energia, co zapewne ma związek z tym, że wiemy już, co zrobimy w ramach naszego projektu animacyjnego. I nagle perspektywa obrony nie jest taka straszna, i można spokojnie zasnąć w nocy. Mam nadzieję, że mój entuzjazm utrzyma się przez długi czas, a obecnie dotyczy prawie wszystkiego - studiów, projektu, biegania, pogody, przyszłości i w ogóle wszystkiego, wszystkiego! Czuję się tak, jakbym dostała zastrzyk energii, którą czasami nie wiem jak spożytkować; dochodzi nawet do tego, że śpiąc trzy godziny na dobę i będąc na nogach od świtu do wieczora, po powrocie do domu popadam w euforię i nie potrafię usiedzieć w miejscu. Czasami trochę żałuję, że zajęcia mam tylko dwa razy w tygodniu, trochę brakuje mi poprzedniego semestru.


Napiszę po raz kolejny, że mam tak świetnych nauczycieli akademickich, że aż żal opuszczać zajęcia. Nie chodzi jedynie o to, że z tych godzin spędzanych w salach można wynieść nowe wiadomości, ale tez o to, że można z nimi podyskutować na sporo życiowych tematów - jak na przykład z naszą Babcią na ostatnich zajęciach z Interpretacji tekstu scenicznego (zawsze przerażały mnie rozmowy o śmierci, a teraz było zupełnie inaczej) albo podczas wyklejania maski zrobić sobie z naszym Panem Wykładowcą przerwę na fajkę i pośmiać się na dworze. Lubię posiedzieć, wypić sobie herbatę (Babcia ma w swojej graciarni potrzebny sprzęt i zapas herbaty) i nawet nie poczuć upływającego czasu. Lubię strasznie nasze Mrowisko, nawet mimo tego, że jest w nim cholernie zimno, jednak rekompensuje to na przykład rozłożenie się z kocami i poduszkami na podłodze, słuchanie opowieści i oglądanie zdjęć z Rumunii, którymi ostatnio raczył nasz Pan Wykładowca. Ostatecznie utwierdziłam się w przekonaniu, że chcę kiedyś zwiedzić ten kraj! Chyba dopadła mnie jakaś nostalgia, nie chcę kończyć studiów, bo będzie mi strasznie brakować tego wszystkiego. ;) A pytana przez dawno niewidzianych znajomych czy w dalszym ciągu kocham moje studia, mogę odpowiedzieć, że z całą pewnością tak jest!

Zaczęłam wczoraj czytać Krew elfów; polecam książki Sapkowskiego, zwłaszcza jesienią. W listopadowe wieczory nie ma niczego lepszego niż położenie się w łóżku z książką i herbatą. W ulubionym szlafroku i odzieniu, w którym raczej nie pokazałoby się publicznie. Można dodać do tego ewentualnie towarzystwo szalonej świnki morskiej, która lubi gryźć kartki, wykonywać skoki długości  kilkukrotnie większej od niej samej z poduszki na klatkę piersiową niczego nie spodziewającej się ofiary, biegającej po całym łóżku i drącej ryja. Szatan, rzecz jasna, nie ja. W takich momentach jest mi tak błogo, że nic więcej nie potrzebuję do szczęścia.


Mimo, że jest coraz zimniej, zwłaszcza wieczorami, gdy temperatura przekracza ledwo kilka stopni powyżej zera, dalej twierdzę, że jest lepiej niż latem, a powietrze tak rześkie, że kilkumetrową trasę na dworzec PKS wolę pokonać pieszo niż autobusem, zwłaszcza wtedy, gdy odpowiednio ciepło się ubiorę.

I muszę się jeszcze pochwalić- wczoraj przebiegłam ponad dziesięć kilometrów! Jestem z siebie dumna, bo nigdy wcześniej nie pokonałam takiej odległości i gdybym tego nie dokonała, wyśmiałabym każdego, kto powiedziałby mi, że kiedyś coś takiego mi się uda. Co prawda po powrocie do domu dopadła mnie migrena, ale satysfakcja, którą dalej czuję jest bezcenna. Podejrzewam, że wczorajszy dystans byłby krótszy, gdyby nie to, że nieco zbłądziłyśmy w lesie, a zrobiło się już ciemno i musiałyśmy nadłożyć drogi, obierając trasę prowadzącą przez strefę ekonomiczną. Zrobiłyśmy naprawdę spore okrążenie. :)
Zapewne na to, w jaki sposób moja wyobraźnia zaczęła pracować, gdy nadszedł zmierzch, a my biegłyśmy w lesie, ma wpływ moja obecna lektura, bo chcąc nie chcąc widziałam przemykające od drzewa do drzewa driady albo czekałam na pojawienie się jakiegoś potwora na naszej drodze. Atmosfera panująca w lesie o zmierzchu jest wręcz niesamowita!

Na koniec mam jeszcze pytanie - czy ktoś wie, jaka jest rasa psa na zdjęciu poniżej? W moich okolicach ktoś ma takiego samego (tak mi się wydaje), tylko dorosłego i jest to najpiękniejszy pies, jakiego w życiu widziałam, kojarzy mi się trochę z Falkorem. :) Za wszelkie podpowiedzi będę niezmiernie wdzięczna!


Komentarze

  1. heh ten piesek faktycznie czarodziejski :-)Nie znam rasy ,ale jest piękny. Co do biegania to podziwiam, bo to jest ten jedyny element w moim życiu co zalega gdzieś , coś mi brakuje motywacji :-) A stan książka herbatka, łóżeczko ubóstwiam :-) I gratuluję fajnej kadry uczelnianej , trzymaj się i cieszę się,że wróciła energia :-*

    OdpowiedzUsuń
  2. niebieskie oczka, różowy nosek. piękny jest. :D
    kociara której podoba się pies ? :D świat idzie w dobrym kierunku.
    Dawno tu nie zaglądałam ale chyba wszystko dobrze u Pani :)
    cieszy mnie to.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, no nie ukrywam, że średnio przepadam za psami, ale zdarzają się wyjątki, którym nie sposób się oprzeć ;)

      a ja właśnie ostatnio zastanawiałam się, co u Ciebie! pozdrawiam również ;)

      Usuń
    2. Jest okej u mnie. Praca, szkoła, nowy ''kolega'' dzięki któremu odnowiła się moja łyżwiarska pasja po 10latach!, choć dalej twierdzę że rolki lepsze, ale trzeba przetrwać jakoś tą zimę.
      będzie dobrze coś czuje.
      życzę tego samego Tobie :)

      Usuń
  3. haaa! gratuluje dziesiataka- wiem jak taka odleglosc cieszy:D ja dolozylam do biegania cwiczenia 2razy w tyg;) wydawaly mi sie proste, a na drugi dzien myslalam,ze sie nie rusze!:D
    jak fajnie,ze istnieja na swiecie tacy ludzie jak Ty i ja,ktorzy lubia swoje studia!:p
    no i mega sie ciesze,ze tak tryskasz energia!:*

    OdpowiedzUsuń
  4. dzienikarstwo i komunikacje spoleczna:)
    to prawda! o wiele wiele gorsze te zakwasy! ale w koncu znalazlam cwiczenia po ktorych widze efekty;) na yt znalazlam kanal xhit daily i tam sa serie roznych cwiczen na rozne partie itp. i ja sobie z nich ulozylam trening:D nie moglam sie zmobilizowac ale ta babka na tym kanale tak wyglada,ze mobilizuje haha!
    cwiczulam z chodakowska i najgorsze chwile ever.nie to,ze efektow nie bylo, poprostu na nia patrzyc nie moglam,nie mowiac o sluchaniu:/mel b byla nawet spoko,ale to nie bylo to:p
    ale chyba najbardziej lubie bieganie! serio!:D
    cos xzuje,ze niedlugo mi powiesz,ze 10 to malo hah!:D
    ale jestesmy fit!:D

    OdpowiedzUsuń
  5. najdziwniejsze jest to,ze ja kiedys NIE-NA-WI-DZI-LAM biegac! zawsze wydawalo mi sie po kilku minutach biegu ze juz umieram haha!

    nawet jak w tamtym roku biegalam to to nie bylo to -teraz juz wiem czemu. Za malo zarlam! ;)

    a wiesz,ze mam nowa ulubiona postac w AHS i nowa znienawidzona? xD

    OdpowiedzUsuń
  6. nienawidze znow Mezulka haha - kojarzy mi sie z McDermottem,a sama wiesz,ze w moich ustach brzmi to jak oszczerstwo :p
    a zajebisty jest Spalding! nic nie mowi,jest postacia drugoplanowa,a tak swietnie wyraza emocje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja Marie pamietam tez z Titanica haha:D tam tez zajebiscie grala!
    nadrabiaj!:D koniecznie!

    haha,wiesz,ze tak samo go nazwalam?;) czekam tez na rozwiniecie watku Myrtle:)

    OdpowiedzUsuń
  8. co ja pieprze! LaLaurie,nie Marie rzecz jasna!:D a Marie<3

    OdpowiedzUsuń
  9. mi Titanic kojarzy się z dzieciństwem i okrzykami mojej mamy w stylu; "Ty krowo było mu tą deskę dać to by żył " hahah:P
    a Madison to mi się z cheerleaderką kojarzy haha ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Animacja jest trochę jakby oderwana od wszystkich innych kierunków i specjalności, ma swój specyficzny klimat i twierdzę tak, chociaż wiele mnie ominęło przez dwa lata. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przez te dwa lata klimat nabrał jeszcze bardziej intensywnego smaku, oj Zozolu, żałuj, że nie ma Ciebie z nami ;>

      Usuń

Prześlij komentarz