I taste you on my lips and I can't get rid of you

Smarkulą będąc i przejawiając fascynację zespołami, nagrywającymi muzykę emo lub stylizującymi się wizualnie na emo boyów (boże, na epulsie był kiedyś taki e - klub) odkryłam Panic! at the disco i oczywiście z miejsca uległam urokowi i głosowi wokalisty, Brendonowi Urie, zwłaszcza gdy oglądałam teledysk do tego kawałka:


Pamiętam, że namiętnie oglądałam klip kilka razy dziennie i byłam śmiertelnie zakochana w Brendonie. Gdy moje zainteresowanie wszystkim, co związane z emo znikło, wracałam czasami do tego albumu, którego tytuły piosenek zdawały się nie mieć końca i z nostalgią wspominałam dawne czasy. Kolejne dwa albumy nie wzbudziły mojego wielkiego zachwytu, natomiast ostatni, Too weird to live, too rare to die, wgniótł mnie w fotel. Serio, od prawie dwóch tygodni codziennie go słucham i jeszcze mi się nie znudził. No a Brendon, ach ten Brendon! Jest bardziej pociągający niż kiedyś, wyostrzyły mu się rysy twarzy, przez co wygląda bardziej intrygująco, a tak poza tym można odnieść wrażenie, że jest szalony, w tym pozytywnym znaczeniu - wystarczy wpisać w YT jego imię i nazwisko i włączyć pierwszy filmik.

Nie znam się za bardzo na muzyce, ale ten album jest świetny - większość to energetyczne kawałki i jeden, mój ulubiony, ale sprawiający, że mam ciarki na plecach. Polecam, nawet jeżeli ktoś nie jest ich fanem. ;)

Niżej wrzucam moje ulubione utwory:





A ja dalej czytam wiedźmina, niedawno zarwałam nockę - niektóre książki wciągają tak samo, jak za pierwszym razem! Uwielbiam cięty język Sapkowskiego i sposób, w jaki wytyka ludzkie przywary; można między innymi zauważyć, co sądzi o rasizmie. ;)

Wspomnę jeszcze, że bieganie rano, po piciu wina poprzedniego wieczoru, nie jest najprzyjemniejszą czynnością, nie polecam!

Niżej pierdoły z instagrama, głównie mój Szatan!










Komentarze

  1. Mnie kiedyś Brendon się strasznie nie podobał! Miałam fazę na czarne klimaty wtedy pamiętam - złote łańcuchy, baggu, bluzy z kapturem... co to były za czasy hahaha:D
    ale teraz Brendon wygląda całkiem zacnie przyznam;)
    Ja lubię Gombrowicza, Topora i Kafkę... zresztą lubię książki zakotwiczone w absurdzie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odnośnie 'emo' zespołów to ja z wielkim sentymentem wracam do Panic! czy My Chemical Romance. Mam wrażenie, że niektóre piosenki pozostają z tyłu głowy, choćby człowiek bardzo chciał żeby z niej wyszły, to nie ma rady. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty