fall down again in my ego's bed, fall down again in my lake of a head

Śmiało mogę rozpocząć weekend i mieć nadzieję, że do wtorku zejdzie mi siniak. Siniaka nabiłam sobie, gdy robiliśmy dzisiaj w Mrowisku odlewy twarzy i gdy tak leżałam na podłodze, prawie nieżywa i odcięta od świata, znajomi kombinowali przy moim gipsie. Nie wiem czy to ze względu na siłę nacisku czy co, ale po zdjęciu odlewu z twarzy mój nos był zaczerwieniony i ostatecznie zaczerwienienie przerodziło się w siniaka wielkości Afryki.

Dodam jeszcze, że gips niesamowicie oczyszcza skórę... Serio! Wciąga całą wilgoć i ładnie ściąga skórę.
W każdym razie nie jestem w stanie do czegokolwiek porównać uczucia, które towarzyszy całemu procesowi wykonania odlewu, gdy leży się bez ruchu i twarz zostaje zalana roztworem, samego zastygania gipsu również; z chwili na chwilę staje się coraz cieplejszy i przyjemnie pachnie- porównałabym ten zapach do zapachu mąki. Gdy leżałam z głową w drewnianej skrzyni, przez chwilę czułam panikę, ale później zrelaksowałam się i miałam ochotę zasnąć. ;) Moment ściągania odlewu z twarzy jest dezorientujący- nie wiadomo o co chodzi, w jakiej pozycji się znajdujesz i gdzie jesteś. Ciekawe doświadczenie, polecam!

Moja morda po kąpieli i bez makijażu, wybaczcie
Długi weekend szybko minął, upłynął mi głównie na opychaniu się. Święta chyba zawsze się tym kończą, na nieposkromionym i nieskończonym obżarstwie. A dupa rośnie, a sił na aktywność fizyczną brak! Jutro, dzisiaj właściwie mam jednak zamiar ruszyć dupsko i pójść pobiegać.

Czekam na stypendium (chciałabym napisać to ostatni raz na tym blogu i w końcu te pieniądze dostać), bo buty czekają na kupienie i nie życzyłabym sobie, gdyby okazało się, że mojego rozmiaru już nie ma, tatuaż za darmo się nie zrobi i inne rzeczy ot tak sobie nagle się nie uzupełnią. Zatem czekam cierpliwie.

Miałam wysilić się na bardziej ambitny wpis, ale oczy mi się zamykają i idę spać (niewyspanie kończy się pojawieniem się cieni pod oczami, patrz zdjęcie wyżej!)












Komentarze

  1. Efekt ściągania maski znam , ale tylko od strony kosmetycznej :-) Maska z gipsu na twarz to prawda świetnie pomaga w absorpcji składników odżywczych . A siniaczki piękne :-) Homeopatyczne kiedyś brałam na siniaki i zeszły w mgnieniu oka, mam nadzieje, że od nich :-) Życzę szybkiego przypływu gotówki :-*

    OdpowiedzUsuń
  2. o matkooo, ja to bym się traumy nabawiła chyba;p siniaka (tyle,że pod okiem) też miałam niedawno - mojej mamie spadły perfumyz szafki,a że ja leżałam pod nią to tak bonusowo hahaha;p

    ejjj, zazdrosdzczę Ci brwi! takie ciemne i gęste <3 nie mów,że to tak od odlewu, bo codziennie zacznę robić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. nad moim łóżkiem szafka wisząca jest haha;D siniak może i full wielki nie był, ale ja mam tendencję do długiej regeneracji, więc schodził 2,5 tyg! a jak ładnie barwy zmieniał, mówię Ci;D

    a weź przestań, w podstawówce i gimnazjum to same nie znające się łosie:P ja w podstawówce byłam wg wszystkich za gruba, w gimnazjum za chuda- ludziom trudno dogodzić naprawdę;)
    teraz pewnie też im coś nie pasuje, ale mnie to nie interere, a oni też mi za skórę zaleźć nie chcą;D

    OdpowiedzUsuń
  4. ja i tak najlepsza byłam w 2 klasie podstawówki - podcinałam sobie rzęsy , bo moim zdaniem były za długie hahahah !:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Haha spoko akcja z gipsem :D

    OdpowiedzUsuń
  6. A nieee, wtedy miałam to szczęście,że rzęsy odrastały w rekordowym tempie, a włosy rosły 3-4 cm na miesiąc:D teraz nie jest już tak pięknie hahaha :P

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty