this is Halloween- pumpkins scream in the dead of night

Nadszedł długo przeze mnie wyczekiwany dzień, czyli Halloween- wycięłam kilka dyń, dwie stoją u mnie przed domem, zdjęcie zamieszczam niżej; nie wiem czy Jack Skellington w moim wykonaniu jest podobny do tego z filmu, ale zawsze warto próbować. Dodam, że spędziłam kilka godzin w kuchni, wydrążając i wycinając oczy, zęby i całą resztę; chyba czas zaopatrzyć się w specjalny sprzęt, który poprawiłby komfort bawienia się w takie rzeczy, choć nie zaprzeczę, że uwielbiam to robić i skupiona nie odzywam się przez dłuższy czas. ;)



Za chwilę pójdę pod gorący prysznic, a później wpełznę do łóżka i zrobię sobie maraton filmowy- kilka postów temu napisałam, jakie pozycje znajdują się na mojej liście halloweenowej.

Z roku na rok obchodzenie Halloween w Polsce staje się coraz bardziej popularne i pewnie w każdej miejscowości, mniejszej czy większej dzieciaki chodzą po domach mniej lub bardziej przebrane; przykładowo Szymon, któremu udzielam korepetycji z angielskiego, chodził w stroju szkieletu, natomiast zdecydowana większość chłopców ogranicza się do namalowania kredką kilku szram na twarzy, a dziewczyny natapirują włosy, pomalują oczy na czarno i myślą, że wyglądają jak wiedźmy.
Dzisiaj rzuciło mi się w uszy, że po otwarciu drzwi bachory wrzeszczą Halloween, Halloween, daj pieniążka albo zgiń! Pieniążka? Serio? Kto je tego nauczył? Wychodzi na to, że jednak ludzka i dziecięca pazerność nie mają granic; zawsze wydawało mi się, że w tej tradycji chodzi głównie o przyjemność z chodzenia ze znajomymi od domu do domu, uzbieranie jak największej liczby słodyczy i późniejsze ich spożycie, z poczuciem człowieka głęboko usatysfakcjonowanego. No ale co ja tam wiem, najwyraźniej czasy się zmieniają.

Ja w każdym razie znikam stąd, a Was zostawiam z muzyką odpowiednią na dzisiejszy wieczór. :)





Komentarze

  1. Oglądałam ten film, ale wydał mi się nudnawy,

    Może zaobserwujemy swoje blogi? Jeśli się zgadzasz to zaobserwuj mój blog, a ja zaobserwuję twój.

    OdpowiedzUsuń
  2. Boziu, jakim ja jestem tłukiem! 31 napisałam komentarz i oczywiście myślałam,że jakaś anielska siła ( bądź diabelska!) kliknie za mnie 'opublikuj'...a taki poemat na temat dyńki i muzyki napisałam! no ale,że spieprzyłam sprawę to napiszę tylko prawdę: w Halloween nie potrzebowałam żadnej dyńki, bo sama wyglądałam jak ona. a nawet gorzej chyba. także brak przebrania okazał się przebraniem!;)
    p.s: takie pazerne dzieciuchy to bym chyba wypatroszyła a co ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to my tu skromnie, z pokorą na stypendium czekamy, a te małe nędzne kreaturki pieniądze od uczciwych ludzi wyłudzają?! już by je tam Constance/Jude/Fiona nauczyła hahaha!

      zaczątki przeziębienia chyba - ale pogoniłam je! Dosłownie - gdy pokonałam te 10 kilosów od razu odżyłam:D
      a Twój humorek mam nadzieję, że już wyśmienity?;)

      Usuń
  3. dzięki dzięki! staram się tak 3 razy w tyg po 8-10 km robić. zresztą co byłaby ze mnie za 'blogierka' gdybym nie połechtała swojej próżności i nie zechciała 'być fit' haha. a tak serio to już przykro mi było patrzyć nie na swój wygląd czy wagę, bo od wielu lat moja waga waha się w granicach 46-49 kg, ale na ZADYCHĘ. 22 lata, a sapanie jak u psa widzącego kiełbachę...

    pewnie to myśl o tych bucikach tak podniosła Cię na duchu haha! A tak serio to baaaardzo cieszę się, że zapanowała harmonia;)
    p.s: a właśnie jakie buty wypatrzyłaś? :P

    OdpowiedzUsuń
  4. mega fajne te buciory!
    wiesz Martensy są ponadczasowe. klasa sama w sobie. ja wypatrzyłam sobie buty w Zarze (tak, wiem) i gdy zobaczyłam je na żywo to powiedziałam sobie 'no more' hahaha i zainwestuje sobie w skórzane sztyblety, bo stare wołają o pomstę do nieba. ALE TO NASTĄPI DOPIERO , GDY DOSTANĘ STYPENDIUM hahaha. jakie my biedne...każą nam czekać na nie...a te buty takie biedne, nie mają właścicieli...
    rany julek! jezioro??? ja jak zrobiłam kilka długości na basenie to zgonem byłam! szacuneczek! przy Twoim pływaniu to moje bieganie to PIKUŚ!;)
    powiem Ci, że bieganie pomaga mega w zrzuceniu wagi, tylko trzeba tej pieprzonej wytrwałości ( z którą u mnie ciężko). mnie denerwuje to,że szybciej spala mi się tłuszcz z brzuchaa niż z nóg...
    ważne,że jesteśmy FIT hahaha!:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja miałam miałam mertensy przez kilka lat i były nawet w zajebistym stanie, ale noga urosła mi w ciągu roku o 2 rozmiary ;( i z 37 zrobiło się 39... a taka wygoda!
    ja wypatrzyłam te wtedy: http://www.zara.com/pl/pl/kobieta/buty/botki-na-szerokim-obcasie-c269191p1295429.html ale po oblukaniu na żywo uważam, ze są ble fe i takie tam:P
    mi zawsze jak brakuje kasy to świetnie gospodaruję pieniędzmi- nagle okazuje się ,że potrzbuję o 70% mniej produktów haha.
    ehhh, ryjówa już mi schudła od bieganie - cycki nigdy nie były szczególnie wybujałe, więc nie wiedzę różnicy,. z resztą brak cycków nigdy mi nie przeszkadzał;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz