of course it is happening inside your head, Harry, but why on earth should that mean that it is not real?

Skończyłam dzisiaj czytać Insygnia śmierci i tym samym mogę uznać koniec wakacji za oficjalny. Wpadłam dzisiaj w cug książkowy i miałam kaca. Znacie to uczucie? Zamykacie książkę po kilkugodzinnej lekturze i czujecie się lekko nieprzytomni? To jest właśnie kac książkowy. Rzecz jasna należy dodać do tego osuszanie oczu z łez. Znam serię o HP na pamięć, a i tak beczę za każdym razem, gdy zaczynam czytać, jestem w trakcie i na samym końcu. Ze wstydem przyznaję, że jestem obrzydliwie sentymentalnym babskiem i w dodatku łatwo się wzruszam.


Dostałam wczoraj Kobietę w 1000 stopniach Celsjusza, o autorze, Helgasonie piszą z tyłu książki, że jest to Charles Bukowski z Islandii. Czytał ktoś i mógłby podzielić się wrażeniami? Mam zamiar dobrać się do niej, jutro, to znaczy dzisiaj. Opis zapowiada się znakomicie.

Dziesiątego października to data przełomowa w moim życiu- pierwszy raz z własnej, nieprzymuszonej woli poszłam biegać, mimo tego, że przez całe swoje dotychczasowe życie deklarowałam gorącą nienawiść do tego akurat rodzaju aktywności fizycznej. Najwyraźniej dokonała się we mnie jakaś przemiana wewnętrzna. Dzisiaj poszłyśmy biegać znowu i pokonałyśmy sześć kilometrów. Pobrałam nawet aplikację Endomondo, która to jest dość popularna wśród moich znajomych. Pożyteczna rzecz, dowiedziałam się ile spaliłam kalorii, jaką osiągnęłyśmy średnią trasę, do wglądu jest również mapka. ;) Myślę, że jest to jeden z czynników motywujących do aktywności- ta satysfakcja z tego, że spaliło się tyyyyyle kalorii i przebiegło tyle kilometrów! Jako że moja towarzyszka jutro się przeprowadza, będę zmuszona chyba biegać sama, więc mam nadzieję, że zdołam się zmusić; jestem pewna, że wysiłek fizyczny ze słuchawkami w uszach jest równie przyjemny.
Byłam zaskoczona tym, że za pierwszym razem przebiegłam pięć kilometrów- jednak podejmowanie jakiejkolwiek czynności z własnej woli, a nie z nakazu nauczyciela to zupełnie inna sprawa. Myślę, że trening byłby bardziej wydajny, gdyby nie moje mielenie ozorem- paszcza nie zamykała mi się przez te kilka kilometrów. I ach, leśne widoki jesienią- coś pięknego, już chociażby z tego powodu warto ruszyć dupsko z domu. A ja coraz poważniej myślę o zainwestowaniu w obuwie do biegania, bo stare conversy to średnia opcja!


rzecz jasna jakość aparatu w moim telefonie nie oddaje rzeczywistości, ale to z dzisiejszego joggingu, a sunia z przodu postanowiła nam towarzyszyć i olać swojego właściciela ;)
nie oprę się nigdy żadnemu kotu- ta kotałka przyplątała się, gdy czekałam na autobus, wlazła mi na kolana, no jak takiej nie ulec?
 





Komentarze

  1. A w bricko na kasie siedze :-P
    Ja sie jakos nie moge wygramolic z domu zeby pobiegac XD.

    OdpowiedzUsuń
  2. powodzenia w bieganiu!

    zapraszam na konkurs
    www.evelinyaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Z przyjemnością czytam Twój blog :) ( głównie w busie jadąc 40 min w jedna stronę na uczelnie- aleluja za wi fi haha ) wiesz, lubię ludzi z pasją, którzy są jej oddani. Widać, że jesteś bardzo autentyczna w tym, co robisz. Mój tata zawsze przynosi kasztany do domu, mówi, że to bardzo zdrowo spać w takim pomieszczeniu.
    Byłam dziś w bibliotece i zauważyłam książkę Allan Edgar Poe, zdaje się, że go lubisz? polecisz coś na początek?
    ps. obserwujemy się na instagramie :) thefragile

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, zawsze cieszę się, gdy ktoś pisze mi coś takiego, a ostatnio miałam chwilę zwątpienia i zastanawiałam się nad porzuceniem pisania tutaj ;) miło mi, że ktoś w taki sposób odbiera moją grafomanię :D
      wiem coś o dojeżdżaniu- tarabanię się pksem pół godziny z mojego zadupia, a później około 20 min na uczelnię, haha
      zawsze słyszałam, że kasztany wydzielają pozytywną energię i coś w tym chyba musi być ;)
      mam na razie dwa zbiory opowiadań Poe- "Opowieści miłosne, groteski i makabreski" i "Opowieści niesamowite"; w obu książkach powtarza się sporo opowiadań; osobiście bardziej przypadła mi do gustu ta druga pozycja ;) w niej znajdują się między innymi "Czarny kot", "Król Dżumiec", "Maska Śmierci Szkarłatnej" albo "Zagłada Domu Usherów", które mnie urzekły. ostrzegam, że łatwo wczuć się w klimat tych opowiadań i odczuwać spory niepokój ;) no i muszę w końcu dobrać się do "Kruka"!

      Usuń

Prześlij komentarz