I am the wind blowing through your hair

Jako że rozregulowałam sobie dobę i przywykłam do chodzenia spać o szóstej rano, mam problem z zaśnięciem o przyzwoitej godzinie. Za około trzy godziny powinnam wstać, żeby przyszykować się na pierwsze zajęcia w nowym semestrze. Przez ponad godzinę przewracałam się z boku na bok, a sen nie nadszedł, więc zrezygnowana wstałam i liczę na to, że pisanie pierdół na blogu chociaż trochę mi w tym pomoże.





Aktualnie frapuje mnie załatwianie papierów potrzebnych do złożenia wniosków o stypendia, ile będę musiała się nabiegać po różnego rodzaju urzędach, czy mi się uda i czy zdążę; mam dwa tygodnie i znów pluję sobie w brodę, dlaczego nie pomyślałam o tym wcześniej, zamiast załatwiać wszystko na ostatnią chwilę.
Wreszcie dociera do mnie fakt, że jestem na trzecim roku, co jest równoznaczne z LICENCJATEM. Boję się, że nie dam rady, że sprawy z tym związane mnie przytłoczą i generalnie jestem dość sfrustrowana. I rzecz jasna istnieje sporo innych spraw, które spędzają mi sen z powiek- moment położenia się do łóżka i budzenia się są najgorszymi w ciągu dnia. Jak tak dalej pójdzie, będę musiała chyba zainwestować w melisę albo jakieś inne dziwne rzeczy na uspokojenie. W takich momentach czuję się niesprawiedliwie oceniania przez znajomych twierdzących, że jestem lekkoduchem. Szczerze mówiąc to nie znam wielu osób, które są tak nerwowe tak jak ja; najwyraźniej dobrze się ukrywam!
Trzeba wziąć się w garść, bo przez ostatnie miesiące całkowicie zapomniałam się w lenistwie, siedzeniu do późna i spędzaniu czasu jedynie sama z sobą. To było przyjemne, ale czas z tym skończyć.


Komentarze

  1. Miałam podobnie, wczoraj przed zajęciami jak zobaczyłam te tłumy ludzi, czułam się mega przytłoczona. Jestem typem samotnika i z chęcią poszłabym na spacer zamiast siedzieć na ćwiczeniach no ale OBOWIĄZKI HAHA, w każdym razie myślami byłam gdzie daleeeeko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja na szczęście mam praktycznie wszystkie zajęcia w Mrowisku (powiedzmy, że jest to budynek główny mojego kierunku) i przeważnie kręcą się tam ludzie z mojego roku, trafiają się czasami jacyś maruderzy z innych roczników, a raz na dwa tygodnie jeden wykład w budynku mojego wydziału, więc jestem zadowolona :D haha, pogoda jeszcze jest taka, że chce się łazić po dworze, no ale na szczęście zajęcia mam ciekawe, więc nie narzekam!
      ja chyba też lepiej czuję się sama, no ale na studiach poznałam ciekawszych ludzi niż w liceum i lubię spędzać z nimi czas ;)

      Usuń

Prześlij komentarz