one, two – Freddy’s coming for you...

Rozleniwiłam się strasznie- czuję całą sobą nadchodzącą jesień i wzdycham do kolorowych liści, czekam na kasztany, które będą grzechotać w moich kieszeniach i za wieczorami spędzanymi w łóżku. Póki co nie gardzę wieczorami spędzanymi na zewnątrz- wczorajszy, a właściwie przedwczorajszy pobyt w Parku Poetów obfitował w wiele wydarzeń, np. tym, że wylądowałam dupskiem w stawie i tym, że mieliśmy możliwość obserwowania szczurów wodnych. Jasona Voorhees nie spotkaliśmy, nad czym chyba jednak nie ubolewam w najmniejszym nawet stopniu.

A jeśli mowa o kultowych horrorach- znowu oglądam wszystkie części Koszmaru z ulicy Wiązów i po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że Freddy jest absolutnie bezbłędny i nie do podrobienia, począwszy od jego nonszalanckiej stylówy, na poczuciu humoru kończąc. Za każdym razem zadziwia mnie fantazja scenarzystów- co trzeba mieć w głowie, żeby wymyślić tak wymyślne śmierci niektórych z bohaterów?




Miałam okazję być w kinie na remake'u Koszmaru... i przyznam, że film był całkiem przyzwoity, nawet w porównaniu z oryginałem, jednak wszystko to blednie, gdy przypomnę sobie, że z Freddy'ego zrobiono pedofila! Jest to dla mnie tak wielka abominacja, że nawet nie potrafię opisać słowami mojego oburzenia. Myślę, że twórców za bardzo poniosła fantazja... O ile dobrze pamiętam, w filmie Freddy vs Jason również pojawił się taki wątek. Nie wiem czy Wes Craven maczał palce przy tej produkcji, ale gdyby maczał, to mam nadzieję, że nie pozwoliłby na taka profanację!








Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty