now I'm taking the vow of sadness, I got misery on my mind

Pomyślałam sobie, że przydałoby się wreszcie coś tutaj napisać, ale za każdym razem, gdy wybieram opcję Utwórz nowego posta mam pustkę w głowie albo totalny chaos i po prostu nie mam siły. Czuję się kiepsko; odnoszę wrażenie, że wszystko leci na pysk, na szyję, a ja jestem tak niepewna ludzi, siebie i tego, co ma się wydarzyć, że paraliżuje mnie strach. Nie mogę znieść siebie i tego, co dzieje się w mojej głowie; czuję obrzydzenie- tak jakby teraz klaruje się wszystko, co dotyczy mojej umiejętności zaufania innym; to wszystko, co stało się w przeszłości, rzutuje na moje relacje z innymi i wszystko utrudnia. Widzę swoje odbicie w lustrze i mam ochotę z całej siły uderzyć w nie z pięści- czy wtedy znalazłabym ujście swojej złości? Czy kiedykolwiek będę czegoś pewna na tyle, żeby nie czuć wahania i bezradności? I czy kiedykolwiek przestanę utrzymywać nieznośny dystans?


Komentarze