nie ma co wychodzić z kina póki trwa seans

Mnie jest tak trudno to mówić. Wiesz, w ogóle jest mi trudno. Ja czasem jestem jak pokrzywa, zwłaszcza dla ciebie. Ale nie myśl, że to lubię. Nie wytrzymuję tego, że jestem taka zła, a ty... taka dobra. I wszystko robisz tak, jak trzeba. Jesteś taka, jaka ja nigdy nie będę, bo nie mogę taka być i nie potrafię.

Wrzucam dzisiaj zdjęcia, które zrobił mi Karol, zapraszam na jego bloga i fanpejdża. Podobno ma być tego więcej, fotoszopowanie jest jednak dość czasochłonnym zajęciem.









Nie pisałam o tym, ale w zeszłym tygodniu Zenka odeszła do szczurzego nieba. Byłam przygotowana na tę myśl, więc nie rozpaczałam za bardzo; myślę, że lepiej się stało, dożyła sędziwego wieku.

Dzisiaj zakończyłam praktyki, w związku z czym bez wyrzutów sumienia mogę z powrotem przerzucić się na tryb nocny. Muszę nadrobić lekturę!

 Wczoraj do drugiej czytałam Sprężynę Musierowicz; wiem, że wiele razy tutaj pisałam o tym, w jaki sposób wpływają mnie jej książki, ale napiszę jeszcze, że w trakcie czytania którejś części Jeżycjady czuję się całkowicie bezbronna- jakby cała ta skorupa stworzona z cynizmu, zgorzknienia i tego wszystkiego, czego w sobie nie lubię, pękała na krótką chwilę. W takich momentach chcę być lepszym człowiekiem; to chyba dość zabawne, że tylko te książki wywołują we mnie takie uczucia. I naprawdę- jeśli macie chwilę zwątpienia we wszystko i we wszystkich- sięgnijcie po którąś z książek Małgośki!

I idzie jesień, co niezwykle mnie cieszy; ta pora roku jest moją ulubioną nie tylko ze względu na to, że 25 września mam urodziny, ale też ze względu na kolory, zapach powietrza, listopadowe nocne deszcze, wieczory spędzane w łóżku pod kołdrą z herbatą i książką. I jeszcze muzyka Hey i Nosowskiej, wtedy słucha się ich najlepiej!





Komentarze

Popularne posty