O BOŻE, JESTEM TAKA MĄDRA/ MĄDRY, BO CZYTAM KSIĄŻKI

Z racji tego, że mam teraz bardzo dużo wolnego czasu, bo wakacje, powymądrzam się trochę, bo tutaj mogę. Mianowicie chodzi mi o pewną tendencję, skłaniającą do tworzenia takich obrazków, które można zauważyć często na serwisach typu kwejk.pl.

Odnoszę wrażenie, że według osób popełniających takie dzieła, czytanie książek jest czynnością niezwykle elitarną. Nawet mimo tego, że dostęp do nich posiada każdy. Według osób, o których piszę, zainteresowanie literaturą czyni z nich jednostki niezwykle wyjątkowe, wręcz jedyne w swoim rodzaju i rzecz jasna wyróżniające się niezwykłą inteligencją. Otóż nie, czytanie rynsztokowej literatury albo po prostu słabej, czy pisanej prymitywnym językiem nie uczyni z Ciebie intelektualisty i nie wyniesie Ciebie ponad innych ludzi, znajdujących przyjemność w innych rozrywkach.

Bawi mnie stereotyp, że ludzie, którzy nie czytają, są mniej inteligentni. Znam osoby, które czytają, a z którymi rozmowa sprawia mi niewyobrażalną trudność, a w głowie panicznie szukam jakiegoś tematu, żeby podtrzymać konwersację. Niekiedy wręcz związek między czytaniem książek a intelektem jest dla mnie absurdalny, zwłaszcza gdy czyta się coś, co na miano literatury nie zasługuje lub czyta się rzadko, naprawdę rzadko. Książki nie są jedynym źródłem wiedzy.
Irytuje mnie za to pogląd, według którego czytanie książek to strata czasu, w dodatku nudna. Od dziecka wciągałam wręcz książki, bardzo zachłannie, w związku z czym taka opinia w moim mniemaniu jest co najmniej niesprawiedliwa, ale jestem w stanie zrozumieć, że nie każdemu sprawia to przyjemność, ale wymówka, że zmuszanie do czytania lektur szkolnych w trakcie edukacji było na tyle traumatyczne, że definitywnie zniechęciło do odkrywania innych zasobów literatury wydaje mi się co najmniej żenujące.
Tutaj już uczyniłam sporą dygresję od głównego tematu, ale wydaje mi się, że ten wątek też powinnam poruszyć.

Podobną zależność widzę też, gdy obserwuję osoby (głównie są to dziewczyny) uważające się za nerdów, a to z kilku przyczyn, np:
- oglądają ekranizacje komiksów (Iron Man!!!!!!!1111111oneoneone),
- czytają fantasy (teraz jest to zazwyczaj Pieśń lodu i ognia),
- oglądają filmy science fiction, a ich znajomość zazwyczaj kończy się na Gwiezdnych Wojnach,
- grają w gry komputerowe (często ograniczają się do Simsów)
- do tej listy można dopisać jeszcze kilka innych rzeczy, wedle upodobań.

W tym momencie ktoś mógłby mi wytknąć, że przyganiał kocioł garnkowi, bo sama jaram się większością pozycji z tej listy i wieloma innymi, ale, na brodę Merlina- nie znam się ani na informatyce, ani na przedmiotach ścisłych, więc jaki prawem miałabym się uważać za nerda?




Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty