catch a moth, hold it in my hand, crush it casually

Z dniem wczorajszym narzuciłam sobie dietę i ćwiczenia, wreszcie się zmobilizowałam! Ślub kumpeli już za ponad miesiąc (ciekawe, że takie wydarzenia stanowią największą motywację, żeby zadbać o formę)- nie żebym nie miała się w co ubrać, ale jeśli dwie inne sukienki będą na mnie idealne pasować, wcale mnie to nie rozczaruje. ;) Nie przepadam za tego typu wydarzeniami i zazwyczaj unikam ich jak ognia, o czym świadczy fakt, że w ostatnich latach wymigałam się od uczestnictwa w dwóch innych ślubach i nie żałuję, jednak tutaj sytuacja przedstawia się inaczej- nasz Kalafior jako pierwsza z naszej czwórki wychodzi za mąż, więc jest to moment przełomowy i zastanawia mnie, która będzie kolejna. ;) 

Takie wydarzenia zawsze skłaniają do refleksji, gdy zaczyna się wspominać dawne czasy, a zwłaszcza okres nastoletni- plany na przyszłość, wspólnie spędzony czas, wakacje, spacery, wygłupy na ulicy, pierwsze imprezy i stany upojenia alkoholowego; często za tym tęsknię, zwłaszcza za tym, że tyle czasu spędzałyśmy razem. Teraz moje przyjaciółki mają facetów, dwie mieszkają w innych miejscowościach- Krówsko w Poznaniu i nie przyjeżdża tutaj tak często, a mimo to nasze relacje nie uległy rozluźnieniu; przyjaźnimy się od jakichś szesnastu lat! Wydaje mi się, że niewiele osób może pochwalić się taką przyjaźnią, która w dodatku cechuje się między innymi telepatią!

jedno z naszych najwcześniejszych zdjęć, z moich urodzin- dodam jeszcze tylko, że kotały i krowa są prezentem od Krowiszona ;')

Dzisiaj będzie dużo zdjęć moich gadzin, bo trochę nazbierało się ich w ostatnim czasie, poza tym są tak rozkoszne, że muszę!


Szatanica w oczekiwaniu na wyciągnięcie z klatki albo na świeże papu (stała tak kilka minut)

a to w nocy, gdy oglądałyśmy teledyski na YT




Jak widać z powyższych zdjęć, pan Darcy jest kotem, który bardzo lubi absorbować swoją osobą podległych mu śmiertelników, w związku z czym popołudniowe czytanie książki na tarasie nie doszło do skutku, bo musiałam okazywać kocurowi wyrazy uwielbienia. 

Zwierzęta robią ze mną co chcą, mam zbyt miękkie serce- Lucyfer wyżywa się na mnie używając wszystkich swoich pazurów i zębów i to bynajmniej nie w łagodny sposób, co przyjmuję ze stoickim spokojem, byle tylko nie urazić Jego Królewskiej Mości.




Pochwalę się jeszcze tym, że w niedzielę kolejna osoba zaczęła obserwować mojego tumblr'a, przez co zaokrągliła tę liczbę do 600 followersów (liczba ta systematycznie wzrasta).



A tak między innymi ludzie trafiają na mojego bloga ;)


I jeszcze świetny cover kawałka CC; trafiłam na niego w nocy i ciągle go słucham:


Komentarze

  1. oj wiem co czujesz, moja przyjaciółka wychodzi za mąż za 6 dni. Też nie lubię takich imprez ale nie wyobrażam sobie żeby mnie tam nie było. Trochę będzie dziwnie bo pojawię się tam sama, bez osoby towarzyszącej (zdecydowanie nie mam szczęścia do facetów), ale staram się myśleć pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że nie do końca będę czuła się swobodnie ze względu na osoby starsze ode mnie, które pamiętają mnie jeszcze jako dziecko, więc pewnie nie będę mogła pozwolić sobie na niektóre zachowania. :)
      ajjj, jednak nie wyszło? szkoda, ale wiesz, pójście samej nie wyklucza świetnej zabawy ;) ja niby mam partnera, ale już sama nie wiem- irytuje mnie to, a zarazem bawi, że taka pierdoła spędza mi sen z powiek!

      Usuń
  2. ja już po weselu, wcale nie bawiłam się świetnie. było to moje drugie samotne wesele i tak jak wcześniej sobie mówiłam - ostatnie :) generalnie jestem osobą która jednak na takich imprezach potrzebuje osoby towarzyszącej :)
    Jak Twoja impreza ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i co, była to taka typowo wiejska impreza? ee tam, wierzę, że następnym razem będziesz mieć partnera i to takiego, że te dwa poprzednie wesela przestaną się liczyć ;)

      jednak nie mam partnera, wyszło trochę komplikacji, no ale trudno! mam jeszcze czas, może ktoś się znajdzie D:

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty