"Harry Potter" po raz pierdyliardowy? why not!

Skończyłam dzisiaj czytać Opowieści niesamowite Edgara Allana Poe; najbardziej chyba przypadło mi do gustu opowiadanie Czarny kot. Myślę, że gdybym w liceum czytała wyżej wymienionego pisarza, odniosłabym się do któregoś z jego dzieł w trakcie pisania pracy maturalnej; klimat jego opowiadań idealnie współgrałby z moim tematem. Podczas czytania odniosłam wrażenie, że Poe chyba lubił zapalić sobie opium i to dość konkretnie; tego chyba jednak nigdy się nie dowiem i mogę jedynie snuć domysły. ;) Nie wiem czy już wcześniej o tym wspominałam, ale czytając Poe nie jestem wcale zdziwiona, dlaczego Burton tak bardzo się nim inspiruje w swoich filmach. Domyślam się, jak bardzo Tim utożsamiał siebie, a co za tym idzie- bohaterów w swoich filmach z postaciami z opowiadań. Dodam jeszcze, że atmosfera panująca w utworach tego pisarza jest tak mroczna, tajemnicza i niekiedy wręcz przerażająca, że podczas czytania przechodziły mnie dreszcze ze zgrozy i śledziłam w napięciu rozwój akcji.




Po Edgarze nabrałam ochoty na inną literaturę utrzymaną w dość podobnym klimacie, zatem chyba niedługo wybiorę się do biblioteki, żeby nadrobić zaległości, ale po tym, jak znowu połknę HP, bo od jakiegoś czasu chodzi za mną chęć przeczytania od nowa, po raz kolejny już, wszystkich tomów- książki stoją na półce i kuszą swoim wyglądem, a ja nie należę do grona osób, które potrafiłyby im się oprzeć. Zresztą jaki mógłby być powód opierania się czemuś, co się wielbi?

Krótko przed świętami dopadło mnie przeziębienie, co jak wiadomo jest też równoznaczne z osłabieniem organizmu. Zamiast leżeć spokojnie w łóżku, skusiłam się wczoraj na ćwiczenia z Ewką- mianowicie na Trening z gwiazdami i mogę zaliczyć to do grona moich głupich pomysłów. Ćwiczenia owszem, sprawiały mi niesamowitą satysfakcję i radość (czy naprawdę ja to piszę?), jednak gdy dotarłam mniej więcej do połowy, na moje ciało zstąpiła niemoc- ostatkiem sił zebrałam się w sobie, żeby nie zemdleć. Osuwanie się po kafelkach z powodu osłabienia też nie należy do przyjemności, zatem zapamiętajcie sobie moje drogie- nie bądźcie takie durne jak ja i podczas choroby regenerujcie siły. Czekam na dzień, gdy wyzdrowieję, wtedy wracam do ćwiczeń!

Przypominam, że dzisiaj trzydzieste piąte urodziny obchodzi George Weasley, jak powszechnie wiadomo Fred niestety nie dożył tego dnia. ;(

Ja tymczasem idę zrobić sobie herbatę z cytryną, otwieram czekoladę, biorę z półki "Harry'ego Pottera i Kamień Filozoficzny", wskakuję pod kołdrę i mnie nie ma. :)




Komentarze

Popularne posty