wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock

Ta fraza z kawałka Bisza Pollock, chodziła dzisiaj za mną i Patrycjałkę przez dłuższy czas przed zajęciami i po; chyba dalej żyję piątkowym koncertem, ciężko jest mi pozbyć się z głowy jego utworów. Właściwie z każdym kolejnym przesłuchaniem Wilka chodnikowego album ten wydaje mi się coraz lepszy.

Jako że z niezwykłą skutecznością rozwijam swój zakupoholizm, a w kwietniu prawdopodobnie pojadę do Krakowa i potrzebuję hajsu- sprzedaję buty, ktoś zainteresowany? Tutaj link do aukcji na allegro, oddam komuś pod opiekę espadryle, które w zeszłym roku przybyły do mnie z USA, a miałam je na nogach tylko raz i to przez pół godziny, więc jeśli ktoś tak ja ma kajaki w rozmiarze 40, to zapraszam. ;) Są naprawdę ładnie i solidnie wykonane; nie wyglądają plastikowo, jak niektóre z tych, które często można znaleźć w sklepach (jeżeli chodzi o espadryle, te wizualnie są dla mnie ideałem). Żałuję, że nie potrafię dłuższy czas wytrzymać w wysokich butach, serio, mam butthurt i zazdroszczę kobietom, które zasuwają w szpilkach na niebotycznych obcasach przez kilka albo kilkanaście godzin.



Obiecałam sobie przez dłuuuugi czas nie kupować więcej biżuterii, bo w końcu moje zakupy z początku miesiąca były spore, niektórych świecidełek nie miałam jeszcze okazji nosić, ale co poradzić? W Glitterze jest przecena -75% na wybrane produkty, więc tym sposobem do mojej kolekcji dołączyły dzisiaj dwa pierścionki. Swoją drogą- wspomnę jeszcze o tym, chociaż zdaję sobie sprawę, że Ameryki nie odkryłam- sieciówki strasznie, ale to strasznie zawyżają ceny swoich produktów i tym samym zdzierają z klientów łatwym sposobem pieniądze. Jakiś czas temu, w Glitterze właśnie, zobaczyłam bransoletkę, na którą czaiłam się od dłuższego czasu (czaszki, jakiś czas temu w którymś poście zamieściłam ich zdjęcie), jej cena wynosiła 39,90zł. w hurtowni internetowej, w której zaopatrzyłam się w górę złomu jej cena to... 9,90zł, że nie wspomnę też o naszyjniku, który również w Glitterze kosztuje 39,90, a który kupiłam za kilka złotych. Serce się kraje. Generalnie jestem zdania, że w tym sklepie opłaca się kupować jedynie wtedy, gdy panuje szał przecen. Lubię robić tam zakupy; dość często trafiam na biżuterię, która trafia w mój gust, ale pierwotna  cena jak i jakość pozostawiają wiele do życzenia.



Zakup spodni o rozmiar mniejszych niż zawsze skutecznie poprawia samopoczucie, powróciła mi motywacja do kontynuowania ćwiczeń!

I jeszcze miałam napisać dzisiaj o tym, co burzy mi krew w żyłach za każdym razem, gdy czekam w kolejce, żeby dostać się do pksu- baby są wkurwiające. Serio. Dlaczego większość babiszonów, które nie posiadają biletu miesięcznego, dopiero po wejściu do autobusu i stanięciu przy kierowcy szukają w swoich torbach portfela, a gdy wreszcie im się to uda, wygrzebują te najdrobniejsze monety na bilet? Ciężko pomyśleć i przyszykować wcześniej odliczoną kwotę, żeby ułatwić sobie cały proces dostania się na miejsce i przy okazji pozostałym pasażerom, tym samym oszczędzając sobie zniecierpliwionych westchnień, posykiwań, cmoknięć albo komentarzy? Przecież wiadomo, że w babskiej torbie, pełnej różnych pierdół, cudem jest znalezienie przedmiotu, który w danej chwili jest potrzebny, zawsze powtarzam, że w takich sytuacjach zaklęcie Accio baaaaardzo ułatwiłoby życie.

Jutro wbrew temperaturze panującej na zewnątrz mam zamiar pojechać na zajęcia w nowych creepersach, mam nadzieję, że nie zamarznę. Powtórzę popularny slogan: ZIMO WYPIERDALAJ. Gdy jest tak zimno, odechciewa mi się w ogóle wychodzenia z domu, a gdy już wyjdę, chcę wracać i wpełznąć z powrotem pod kołdrę. I nie wychylać się spod niej, dopóki nie zrobi się cieplej.


Komentarze

Popularne posty