keep your old and wasted words; my heart is breaking like you heard

Dzisiaj w nocy poczułam impuls (który wbrew pozorom nie miał związku ze świętami), żeby zrobić w pokoju przemeblowanie i porządki. Jestem zadowolona z rezultatu i nie pogniewałabym się, gdyby porządek, który zaprowadziłam, panował w moim pokoju dłużej niż kilka pierwszych dni. Porządkując szufladę znalazłam masę pierdół, do których mam sentyment; były to między innymi dwa zepsute telefony, odtwarzacz mp4, który nie przeżył prania, jak i również zeszyt z moimi wierszami i rysunkami. Zdziwiłam się, myślałam, że te stare bruliony spaliłam już dawno temu, żeby ukryć ich żenującą zawartość. Właściwie to nie mam odwagi, żeby przewertować je dokładniej.



Abstrahując od tematu wyżej- postanawiam, że od tej chwili walczę ze swoim zakupoholizmem. Wczoraj kurier przywiózł mi paczkę z plecakiem, a ja dzisiaj znowu zrobiłam zakupy na allegro (czekam na filetową beanie), nieduże, co prawda, ale grosz do grosza... Przeraża mnie to, w jak szybkim tempie jestem w stanie wydać znaczną sumę pieniędzy- w tym tygodniu wydałam już ponad 4/5 mojego stypendium, a do dwudziestego jeszcze daleko. Płacąc za zakupy kartą, człowiek bardzo łatwo jest w stanie stracić poczucie, ile tak naprawdę posiada pieniędzy i odnieść wrażenie, że jego konto bankowe to róg obfitości. Także tego, koniec! Mimo, że kuszą mnie niektóre rzeczy, powiem im stanowcze NIE! Chciałam zaznaczyć, że zakupy w lumpach się nie liczą. Ktoś musi uzbierać pieniądze na nowego laptopa, bowiem mój obecnie ledwo zipie; chciałabym znaleźć pracę w wakacje, jednak jakoś nie mam dobrych przeczuć. Zadowoliłoby mnie cokolwiek. No, może oprócz pracy hostessy, nie lubię wracać myślami do czasów, gdy w weekendy stałam w supermarketach i starałam się przekonać klientów do kupna różnych produktów. W najbliższym czasie, gdy tylko moje konto zostanie aktywowane, wystawię kilka rzeczy na szafie; po co ubrania, które są za duże, za małe albo zwyczajnie mi się znudziły, a które miałam na sobie jedynie raz, miałyby się marnować? I w tym miejscu chciałabym przypomnieć o mojej aukcji na allegro.

Nie sposób uniknąć tematu świąt, które już dawno straciły dla mnie wymiar religijny- teraz są jedynie okazją do spotkania się z przyjaciółmi i znajomymi. I nie cierpię świąt wielkanocnych, które są jedną, długą niedzielą, a w dodatku Lany Poniedziałek to dla mnie czysta zgroza; jedynie w zeszłym roku udało mi się uniknąć doszczętnego zmoknięcia za sprawą aktywności dowcipnych chłopców ze wsi. Nigdy nie zapomnę incydentu, gdy wylądowałam w rzece. Fu!

Myślę, że na dzisiaj czas zakończyć mój wywód- czeka na mnie serial!

nasza choinka wielkanocna

zdjęcie z koncertu Bisza- myślę, że godna uwagi jest moja mina; doskonale pamiętam uwiecznioną sytuację!

Komentarze

  1. Kiedyś pisałam pamiętniki, miałam tam opisy kłótni, jakiś złych i dobrych momentów, czasami opisywałam je w trakcie gdy zamykałam się w pokoju zapłakana. Były tam przekleństwa, żale, jakieś inne pierdoły. Pewnego dnia bałam się, ze ktoś je zobaczy, sama nie chciałam ich czytać bo wspomnienia by wróciły, az pewnego dnia porwałam je i wywaliłam. Teraz tak sobie myślę, czy gdybym tego nie zrobiła, zajrzałabym do nich czy nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też miałam taki pamiętnik. po kilku latach spaliłam go, przedtem czytając i nie wierząc w moją ówczesną naiwność. czułam się zawstydzona wszystkimi pierdołami, które w nim napisałam. wydaje mi się, że nie potrafiłabyś zapanować nad ciekawością; to musi być bardzo intrygujące, gdy po latach ma się okazję przypomnieć sobie, jaki za dzieciaka miało się tok myślenia. ;)

      Usuń
  2. Najdziwniejsze jest to, że jak czytałam go wcześniej nie wierzyłam, że sama to pisałam. Wstyd totalny, haha były tam nawet opisy moich miłości, gestów, których przecież teraz nie traktowałabym poważnie. A najlepszy był opis o uratowaniu piskląt (na 4 strony... :|) Pamiętam, że pamiętnik z czasów podstawówki był różowy, pachnący;D a gimnazjum to już powaga i bunt- czarny z napisem "attention" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, miałam tak samo! opisy spojrzeń czy gestów właśnie, które tak naprawdę nic nie znaczyły :D ja przez podstawówkę i gimnazjum miałam taki stary pamiętnik, w skórzanej oprawie, który dla mojej mamy zrobił jej brat, podczas przeprowadzki go znalazłam. w liceum zaczęła się era blogów i wiecznego weltschmerza, do którego tendencję miałam już właściwie wcześniej. ^^

      Usuń

Prześlij komentarz