we could steal time just for one day, we can be heroes, for ever and ever

Jestem już prawie po sesji, we wtorek muszę zaliczyć materiał z jednych zajęć z przeklętej filozofii i mogę cieszyć się krótkimi feriami, w każdy razie nie mogę doczekać się kolejnego semestru, serio! Dzisiaj na boksach rozpoczęliśmy sezon na picie piwa w plenerze- jeden z nielicznych dni, kiedy smakował mi zimny Lech. Za to temperatura na dworze była znacznie niższa niż piwa w butelce; czekam na wiosnę i ciepłe wieczory na boksach; mamy tyle wspomnień z zeszłego roku! Krowiszon wreszcie przyjechał do domu i jutro mamy zamiar celebrować to w odpowiedni sposób i nagadać się za wszystkie czasy. W sobotę przyjeżdża do mnie pokraka Domcia (wiem, że to czytasz, buzi w krzywy ryj!) i robimy maraton filmowy z Batmanem, już dawno miałam ochotę ponownie obejrzeć wszystkie części.

Moją chorobę mogę uważać za prawie wyleczoną, lekarka była dzisiaj zadowolona z wyników, w związku z czym nic już nie stoi na przeszkodzie (wreszcie!), żebym wreszcie mogła w pełni wziąć się za siebie; jakiś czas temu zaczęłam ćwiczyć z Ewą Chodakowską, której osoba i filmy z ćwiczeniami dłuższy już czas biją rekordy popularności. Przeglądając zdjęcia na jej fanpjedżu byłam w szoku, jakie metamorfozy przeszły niektóre kobiety i naprawdę mnie to zmotywowało. Wcześniej zdarzało mi się czytać wpisy na jej osi czasu, głównie od innych kobiet, które pisały, że jej ćwiczenia dają niezły wycisk, ale że czują taką pozytywną energię, że chcą więcej, blablabla... Podchodziłam do tego bardzo sceptycznie, ale z ciekawości sama spróbowałam- w tym miejscu należy wziąć pod uwagę moją nie tyle niechęć do aktywności fizycznej (są rzeczy, które naprawdę sprawiają mi przyjemność, chociażby pływanie albo szybka jazda na rowerze), co lenistwo, które mnie hamowało przed podjęciem jakichkolwiek ćwiczeń. W końcu się przełamałam i zaczęłam ze "Skalpelem"; za pierwszym razem dotrwałam do połowy i myślałam, że umrę, ale później było już tylko lepiej. Póki co nie mogę niestety powiedzieć o sobie, że wszystkie ćwiczenia wykonuję wzorowo, ale staram się i idzie mi coraz lepiej. Nie widzę na razie żadnych efektów, ale w tym przypadku najwyraźniej trzeba uzbroić się w cierpliwość. I potwierdzam odczucia innych kobiet- naprawdę jestem pełna pozytywnej energii po tych kilkudziesięciu minutach poświęconych ćwiczeniom i ciągle mi mało. ;)





Komentarze

  1. Jakie paznokietki :-D w z Ewka tez staram sie cwiczyc ale ciagle cos mi wypada i przekladam skalpel z dnia ja dzien :-( ja nie wiem skad u dziewczyn jest tyle samozqparcia. A jak tam prawko :->

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, odzywka eveline dalej dobrze się sprawuje :D ja wczoraj sobie odpuściłam, bo poszłam na piwo i jakoś tak później nie chciało mi się ćwiczyć ;p pewnie chodzi o to, że gdy widzi się efekty w dość krótkim czasie i z taką przyjemnością, aż chce się ćwiczyć ;) za prawko biorę się po sesji, porobię testy i zapiszę się na teoretyczny, aż flaki mi się przewracają na samą myśl ;__;

      Usuń
  2. ten tatuaż tak mi się podoba <3 ja ostatnio wywaliłam się na plecy na lodzie i teraz czuję każdy mięsień i Ewka poszła w odstawkę ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję <3 mi też, jeszcze bardziej od mojego Uroborosa ;) ale zazdrocha, wieki temu byłam ostatni raz na łyżwach ;c jeśli masz bańki chińskie, to niech ktoś zrobi Ci masaż- pomaga!

      Usuń
    2. To wez dupke w autobus wsadz i lec na Chopena albo na Sulexhowska na lodowisko! :-)

      Usuń
    3. najpierw musiałabym sobie łyżwy kupić, bo w życiu nie założę po kimś, jeszcze jakiejś grzybicy się nabawię :c

      Usuń
  3. Dobrze, że zaczęłaś od "Skalpela" idealne ćwiczenia na początek. Ćwiczenia Ewki są dla sprawnych fizycznie, nie przy dużej tuszy, Ewka sama nie ma problemów z tyciem więc no... ale mobilizacja i same cwiczenia SUPER. Ja zaczynam biegac... znaczy mówię tak od 2 tygodni już;d czekam na wiosne;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, dzięki "Skalpelowi" zrozumiałam, jak słabą mam kondycję :D ale to się nadrobi ;) nie wiem czy wezmę się za inne jej zestawy, słyszałam, że tam dużo się skacze, a moje warunki mieszkaniowe raczej mi na to nie pozwalają D; haha, ja co roku staram się zmusić do biegania, ale nie daję rady, po prostu sama myśl o bieganiu sprawia mi psychiczny ból, nienawidzę tego c: ale rower, rolki, kije- czemu nie! też nie mogę doczekać się wiosny!

      Usuń
    2. Haha ja uwielbiam hokeja, jedyny sport zespołowy który mi wychodzi, ale kto w tych czasach biega z kijem na boisku albo jakimś trawniku blisko domu, sama ze sobą nie za bardzo ;d Rower też uwielbiam, jest w domu (studia) A jesli chodzi o bieganie, mobilizacja jest patrząc na przystojniaków za oknem, którzy śmiało biegają rano i wieczorem (ostatnio jak taki przebiegł koło mnie to woń jego perfum mnie prawie zabiła, chyba wolałabym już smród potu;d)

      Usuń
    3. jakiś rok temu czy dwa grałam z kumplami w street hockeya- ojojoj, uwielbiałam to, wspaniale można było się wyżyć :D farciara, ja jakoś nie zauważyłam żadnego przystojnego biegacza, a biegać na pewno nie biegałabym w miejscu uczęszczanym przez ludzi, coby sobie wstydu oszczędzić ;d

      Usuń
  4. mimo iż dzielnie śledzę Ewę na fb, ma bardzo motywujące posty.
    Próbowałam z nią ćwiczyć, około tygodni, ale jakoś średnio mnie motywuje, wręcz w ogóle. Sposób jej mówienia, to jakie idealne ma ciało, nie dyszy etc. :D
    Przerzuciłam się na ćwiczenia z Mel B. ona mnie motywuję, ćwiczę codziennie różne partie ciała [ramiona, nogi, brzuch, pupa], widzę efekty co mnie cieszy :)
    Powodzenia !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie ja zawsze jestem podziwu ćwicząc z nią, odnoszę wrażenie, że te ćwiczenia w ogóle jej nie męczą i że może mówić bez "sapania" :D o Mel B. słyszałam, myślę, że za jakiś czas też wezmę się za ćwiczenia z nią ;) Tobie również życzę powodzenia :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty