see you on a dark night

Wróciłam. Jestem zmęczona, ale szczęśliwa, zresetowana i nie tak bardzo skacowana jak się spodziewałam. Piątek- wino przy "Władcy pierścieni", niekończące się dyskusje w towarzystwie takich samych maniaków jak ja (naprawdę jestem zachwycona osobami, które poznałam), sobota- wprawienie się w nastrój w mieszkaniu, a późnej szwendanie się po barach (polecam Pijawkę i Pijalnię wódki i piwa, które to lokale znajdują się w Rynku naprzeciwko Starbucksa, ceny w sam raz dla studentów), liczenie zgonów leżących na ulicy, nocna wizyta w maku, śpiewanie i prawie że zaśnięcie na przystanku w oczekiwaniu na autobus i ciągle marznięcie, serio, przez ten weekend ciągle słychać było narzekania na ziąb. Po raz pierwszy nie straciłam wszystkich pieniędzy będąc we Wrocławiu i zaliczam to do moich osobistych sukcesów. Następnym razem, gdy pojadę do Wrocka, mogłabym wreszcie odwiedzić Legnicką, no. Miałam jeszcze wspomnieć o tym, że będąc dzisiaj na dworcu, wsiadłam do złego pociągu... Na szczęście tknęło mnie, żeby zapytać kogoś z pasażerów czy pociąg w którym się znajduję, jedzie do Zielonej Góry. Po uzyskaniu odpowiednich informacji pozostało mi jedynie mi wyjść przy akompaniamencie chichotów innych współpasażerów i gnać do właściwego pociągu.

zjebuski :*

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty