you’re dumb, you messed it up

Właściwie to cieszę się, że teraz mam tyle spraw na głowie- sesja, prawo jazdy i parę innych rzeczy; nie mam czasu myśleć o błahostkach, które czasami wydają mi się bardzo istotne w moim życiu, a tak naprawdę... są żenująco bezwartościowe.
Jutro mam egzamin z socjologii jakiejś tam, ale chyba będę liczyć na ściągę, dzisiaj mam ochotę tylko czytać książkę.
A wracając do kursu prawa jazdy- jestem koszmarnie zniechęcona do jego kontynuowania, z drugiej jednak strony jestem zdeterminowana, żeby w końcu posiąść uprawnienia pozwalające mi na prowadzenie samochodu. Wczorajszy wewnętrzny egzamin praktyczny był porażką- w obliczu stresu jestem w stanie zrobić rzeczy, których normalnie się wystrzegam. Dobrze, że chociaż z łukiem i parkowaniem nie mam problemów.

Jako, że już chyba nie mam nic ciekawego do dodania, a książka mnie bardzo kusi swym ponętnym widokiem, zapodam niżej muzykę, której ostatnio słucham:





Komentarze

  1. Prawko to koszmar. Szkolenie miałam w kiepskiej szkole moim zdaniem, strasznie się stresowałam, zamiast iść z przyjemnością. Nie zdałam dwa razy, raz właśnie przez nie wytłumaczenie mi przez instruktora co i jak, wkurzona postanowiłam wziąć dodatkowe godziny przed egzaminem już w Zielonej Górze w szkole Speed. Zupełnie inna nauka, miło z uśmiechem, wszystko wytłumaczone, rozmowa o motorach nawet. Aż ZDAŁAM;) Nie bój się, ja jestem nerwus straszny, weź papieroska na stresa i będzie super

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a można wiedzieć, w jakiej robiłaś przedtem? ja poszłam do "Ronda", tak jak nie miałam nic do zarzucenia zajęciom z teorii, które były prowadzone w naprawdę miłej atmosferze i naprawdę bardzo je sobie chwalę, bo byłam zainteresowana tym, co miał nam do powiedzenia instruktor, tak jazdy próbne powodują u mnie białą gorączkę- mój instruktor chyba nic nie jest w stanie mi wytłumaczyć, w dodatku jest niecierpliwy i zdarza mu się nawet podnieść głos (kilka razy nawet rzucał kurwami), co jest cholernie nieprofesjonalne. często zadając mu jakieś pytanie, nie uzyskuję odpowiedzi, wykręca się twierdzeniem "powinnaś to wiedzieć", co strasznie mnie stresuje i powoduje, że nie potrafię trzeźwo myśleć. w dodatku po wewnętrznym praktycznym kazał mi wykupić dodatkowych DZIESIĘĆ GODZIN, paranoja. ja też jestem strasznym nerwusem, obiecałam sobie, że po zdaniu egzaminu rzucam te fajki, bo teraz nie mogę się bez nich obyć, na samą myśl o jazdach krew się we mnie gotuje. no i gratuluję zdania egzaminu ;)

      Usuń
  2. Nie robiłam w ZG, a u Pana Falkiewicza w innej miejscowości. Kiedyś idąc na jazdę (do Zielonej jechały 2 uczące się osoby) podeszła do mnie dziewczyna i mówi, że nie chce jechac z tym intruktorem (pokazała mi go) bo ja o nim myśli to ma ROZWOLNIENIE, trzęsła się i w ogóle. Niestety jechałyśmy z nim, gdy ona zaczęła prowadzic, krzyczał na nią, że po co orzeouszcza przechodniów, a że ona była nieśmiała i przestraszona, a ja już wkurzona wygarnęłam mu, że idzie kobieta z dzieckiem jest blisko więc nic nie szkodzi. Na jakiś czas się uspokoił. Denerwował mnie nieprofesjonalizm, kurs miałam w czasie szkoły, więc każda godzina była dla mnie ważna. Raz miałam teorie o 16, odrazu po tym czyli o 17 jazde, nagle dowiaduję się, że nie moge o 17 musze o 18 przyjsc, wiec strata czasu ogólnie. Wiele razy coś było nie tak, a tu w sobotę dzwoni 2 godziny przed, że nie jedziemy, albo nerwowa jazda. Mi też kazał dokupic, ale wolałam dojechac ta godzinkę busem do Zielonej i tam pośmigac te 5 godzin. Z usmiechem na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasami zastanawia mnie, jakim cudem tacy ludzie otrzymują uprawnienia do uczenia innych, przecież to jakaś kpina.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty