I’m tired of feeling like I’m fuckin crazy

Obudziłam się dzisiaj z myślą, że czas spalić za sobą stare mosty- usunęłam numery telefonów i wiadomości od ludzi, z którymi nie chcę już mieć więcej do czynienia. Do niektórych bezpowrotnie straciłam całe swoje zaufanie, z niektórymi więź nie przetrwała upływu czasu- na cały proces zapominania przeszłości składa się wiele czynników. Cały poprzedni rok zostawiam za sobą, wierzę, że ten będzie inny i pełen pozytywnych wrażeń. Mam zamiar dążyć do tego celu, a nie stać i narzekać, że nic się nie dzieje.


 Odnoszę wrażenie, że przez ostatnie kilka miesięcy mój mózg nie funkcjonował w poprawny sposób i miałam klapki na oczach. Wreszcie się ocknęłam, wreszcie mogę na całą sytuację spojrzeć obiektywnie. Nie do końca otrząsnęłam się z szoku, czego oznaką są wahania nastrojów, idiotyczne myśli i chwile słabości. Jak dobrze, że w ciągu kilku lat moja duma osiągnęła poziom tak wysoki, że nie zniżam się do błazeńskich i żenujących zachowań. Jak dobrze, że mogę liczyć na tyle bliskich mi osób...

Czasami wydaje mi się, że chyba naprawdę z moją psychiką jest coś nie tak. Nie wiem, kim naprawdę i jaka jestem, nie potrafię widzieć siebie w obiektywny sposób, żeby to ocenić. Gubię się w swoich emocjach, niekiedy nie czuję nic, innym razem tyle kłębi się we mnie uczuć, że przeczuwam wybuch, mózg i krew na ścianie. Tyle negatywnych i destrukcyjnych uczuć, przeraża mnie to, nie wiem, jak to się skończy i jaki jest tego sens. Bywam uosobieniem kompletnego chaosu i roztargnienia. Sami widzicie, że nie potrafię teraz nawet napisać czegoś w miarę składnego. Nie umiem opisać tego, co się ze mną dzieje. I nie sądzę, abym była w stanie w najbliższym czasie zaufać nowej osobie na tyle, żeby pozwolić jej się do mnie zbliżyć. I nie wiem, po co ja to wszystko piszę, chyba muszę pozbyć się bezsensownych fraz szalejących mi w głowie, a przynajmniej próbuję. Po to przecież jest blog, prawda?



Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty