w marchewkowym stanie jest najlepiej mi

Ten tydzień mogę chyba podsumować jako dni nieustających głupawek i śpiewania na głos na ulicy, począwszy od "Marchewkowego pola", na "Jazda, jazda, jazda" kończąc, w każdym razie nasz repertuar był dość okazały. Nie wiem co tu jeszcze dodać, kurierzy przywieźli mi paczki z butami i wieszakami, w niedzielę wywalam komodę z pokoju. Zostaje mi jeszcze przemalować ściany i powiesić moskitierę nad łóżkiem. Podczas wczorajszej wizyty w Empiku wpadłam w depresję, widząc te wszystkie książki, które chciałabym przeczytać, "Mgły Avalonu" Bradley, której pragnę od roku!, "Trucizna" Pilipiuka i "Trafny wybór" Rowling... Ale powoli, powoli. Na wszystko nadejdzie czas i oby pieniądze również. Dodam również, że chyba po raz pierwszy w życiu przyjemność sprawiło mi kupowanie bielizny, aż sama nie mogę uwierzyć, że to piszę. Ach, widziałam wczoraj w Focusie Ewę Minge! Dodam jeszcze, że rozbawiła mnie dzisiaj pewna sytuacja; mianowicie zostałam usunięta z listy znajomych na fejsbuku przez osobę, która nie była w stanie znieść drobnego pocisku i której zabrakło argumentów, może ta informacja jest nie na miejscu, ale w dalszym ciągu mam ubaw!

Z prawej strony pod widżetem "O mnie" zamieściłam wizytówkę fanpage'a, którego jestem jedną z adminek, lajkujcie!


Komentarze

Popularne posty