I touch the moon but it's too far from reach

Staram się robić dobrą minę do złej gry, kiedy tak naprawdę moim największym pragnieniem jest zwinięcie się w kłębek pod kołdrą, płacz do utraty tchu, zaśnięcie z tego zmęczenia i obudzenie się, gdy ten zły czas minie. Cytując Fisza- zwijam się jak pies, który dostał gumowym kablem. Moment, w którym muszę otworzyć oczy i wchodzić w jakąkolwiek interakcję z innymi ludźmi, jest zawsze najgorszy. Ja wiem, że ból w końcu ustąpi, musi, musi; przecież zasługuję na najlepsze rzeczy, a nie surogat właściwie sama nie wiem czego, teraz wiem, że mam do czynienia z tombakiem. Mimo, że jestem tego świadoma, nie jestem jeszcze chyba w stanie o tym zapomnieć. Chciałabym, żeby nastąpiło to szybciej. Bardzo.




Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. ech, właściwie to pierdoła, ale gdy wszystko przeżywa się tak emocjonalnie, zawsze urasta to do miana tragedii ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty