you call me up and tell me that you really need to see me

Wróciłam! Weekend we Wrocławiu należy do jednego z najlepszych w tym roku, w związku z czym mogę przeboleć nawet to, że konsekwencją naszych hucznych imprez był kac dnia następnego i próby doprowadzenia się do porządku. W piątek poszliśmy do "Felicity" - nasza grupa wiodła prym na parkiecie i zwracała uwagę reszty imprezowiczów oraz wywoływała śmiech didżeja, a to co działo się przy "Gangnam style" to czysta poezja. ;) Wczorajszą imprezę urządziliśmy w mieszkaniu Kolejnika i na brak wrażeń nie można było narzekać. Poznałam nowych ludzi i zresetowałam się za wszystkie czasy, w środę idę do x- demona i koniec z imprezami na dłuższy czas. Będąc we Wrocławiu kupiłam sobie trzy książki, mianowicie trzy pierwsze tomy "Pieśni lodu i ognia", wreszcie! Informuję uprzejmie, że w empiku obowiązuje teraz promocja polegająca na tym, że kupując dwie książki z działu fantasy, trzecią wybraną dostaje się gratis. Jestem zdania, że jest to opłacalny interes.
Gdy siedziałam w pociągu jadącym do Wrocławia, zadzwoniła do mnie mama i powiedziała, że przyszła paczka z butami... Czy muszę pisać, jak bardzo byłam wściekła? Creepersy są cudowne, zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia i co chwilę na nie spoglądam. ;)


Komentarze