we'll be old and think about all the stories that we could have told

Jesień to czas, kiedy oprócz mojej niechęci do imprezowania (chyba, że chodzi o domówki) i wychodzenia z domu, nasila się moja tendencja do oglądania filmów Burtona. Dzisiaj na ruszt poszły "Edward Nożycoręki" i "Jeździec bez głowy", które obejrzałam razem z mamą; pokazałam jej zwiastun "Mrocznych cieni", który wyraźnie ją zainteresował, w związku z czym prawdopodobnie jutro go obejrzymy. Co do "Edwarda..." - jest to film, który niezmiennie od lat staje się przyczyną mojego niepowstrzymanego płaczu i to już od pierwszych scen, gdy na ekranie pojawia się Edward... Na samą myśl moje oczy stają się wilgotne! Estetyka Burtona IDEALNIE trafia w mój gust i rozkoszuję się każdą sceną jego filmów. Klimat, muzyka Elfmana, poczucie humoru, aktorzy, ironia, z jaką Tim wyśmiewa stereotypy i konformizm są balsamem dla mej duszy i sprawiają, że nawet najgorsza chandra przechodzi mi w momencie włączenia któregoś z jego filmów.

















Komentarze

Popularne posty