my skin is a surface to push to extremes

Do perfekcji opanowałam przywdziewanie maski pewności siebie; tak wielu ludzi uważa, że nieśmiałość jest ostatnią rzeczą, którą można o mnie powiedzieć, tymczasem bywa zupełnie inaczej i pod tym pancerzem sarkastycznej wiedźmy ukrywa się, no właśnie, kto? Od kiedy nieukrywanie swojej wrażliwości i uczuć jest oznaką słabości? Odnoszę wrażenie, że otoczenie na stałe przypięło mi łatkę suki, od której usłyszenie czegokolwiek pozytywnego graniczy z cudem. Żałuję, że nie potrafię mówić o swoich uczuciach, zaangażowaniu i o swoim przywiązaniu, tak wiele tracę z tego powodu. Pan G. powiedział mi, że kiedyś ktoś przebije się przez ten pancerz sarkazmu, cynizmu i dystansu; szczerze mówiąc nie mam pojęcia, kto mógłby być na tyle cierpliwy, nie wiem, nie wiem. Tak bardzo jestem teraz niepewna i nie wiem, co mam myśleć o tym, co mnie dotyczy. Jak dobrze, że chociaż tutaj mogę dać chociaż niewielki upust chaosowi, który panuje w mojej głowie, jak dobrze...

Nie zdążyłam jeszcze na dobre nacieszyć się jesienią, zatem dzisiejszy widok za oknem po przebudzeniu się sprawił, że byłam zdruzgotana. Po raz pierwszy w życiu nie cieszyłam się z padającego śniegu!



Komentarze

Popularne posty