did I ever know where I came from?

Dzisiaj zerwałam się o świcie (po siódmej), żeby udać się do przychodni lekarskiej w celu pobrania krwi do badań jakichś tam, z których to wynikami mam udać się do endokrynologa w przyszłym tygodniu. Zatem zerwałam się, nieprzytomna, z wygodnego i ciepłego łoża, przyodziałam się w dres, wsiadłam na rower i pojechałam. Na miejscu okazało się, że w czwartki w przychodni nie robi się badań... Zapomniałam o tym, a jakże! Spotkałam się też z głupią Kretynką i zawitałyśmy w progi naszego dawnego LO, i odwiedziłyśmy kilku naszych nauczycieli, omijając szerokim łukiem klasę naszej wychowawczyni. Pan K. jak zwykle wyglądał pociągająco, pan G. ponownie wprawił mnie w zakłopotanie i uraczył nas swoim boskim kazaniem, tym razem o siusiorze (ależ mi tego brakowało!), pani S. nas rozśmieszyła rozmową o serialach i innych rzeczach oraz zachwyciła swoim wyglądem, a pani C. potwierdziła nasze domysły na temat obecnych uczniów elektryka. O, a w sobotę jedziemy odwiedzić panią K., jak ja jej dawno nie widziałam!



Nie mogłam sobie darować retarda na końcu!

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. no cóż, chociaż w tym przypadku Natura była dla mnie łaskawa :D

      Usuń
  2. Końcowe jest mega :)
    Ja mam zamiar szybko zapomnieć o liceum, a szczególnie o tych złych chwilach :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :D no cóż, dla mnie liceum to była porażka, pomijając nauczycieli i niektórych znajomych, za nic w świecie nie wróciłabym do średniej szkoły!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty