I don’t know just where you came from and I need you now

Wzięłam dzisiaj udział w paradzie bachanaliowej- wyobraźcie to sobie, jakieś trzydzieści stopni, a Wy zasuwacie w pełnym słońcu przez godzinę po ulicach Zielonej Góry. Spiekłam sobie ramiona, gdybym nie musiała, w życiu nie wzięłabym w tym udziału. Zerwałam naszyjnik, który dostałam na urodziny. ;( Na pocieszenie zaspokoiłam nieco mój zakupoholizm i kupiłam też bilety na jutrzejsze koncerty, wybiera się ktoś? Idziemy pohejtować Bednarka, a później posłuchać Strachy na Lachy. Gdy wracałam z przystanku, złapał mnie deszcz, przemokłam do suchej nitki, uwielbiam majowy deszcz, zdarza mi się czasami wychodzić na dwór, żeby zmoknąć <3 To był zdecydowanie najlepsze wydarzenie dzisiejszego dnia. c;
A tak nawiasem- nie odczuwam żadnej euforii z powodu Bachanalii, nie mam też ciśnienia, żeby imprezować i pić, no ale zobaczymy, co będzie jutro, może popłynę z tłumem

+ jakim sposobem można skutecznie wyczyścić vansy? c;

PRAGNĘ TYCH BUTÓW <3







Komentarze

  1. po 1.cudne buty <3, sama poluje na podobne, tylko w ludzkiej cenie-bo strasznie niszcze buty i po prostu mi sie nie opłaca,trampki to jedyne buty których nie niszczę w zastraszającym tempie-poza tym, wytrzymają chyba koniec świata :D, po 2.vansy nie wiem jak wyczyścić, chociaż.. może namoczona szczotka do paznokci+jakieś delikatne detergenty pomogą? moja mama zawsze tak traktowała moje trampki, nie zważając na moje żarliwe protesty cholera-zamykała się z nimi w łazience do której nie miałam wstępu po zamknięciu i tam dokonywał na nich swoich szatańskich praktyk :DD [albo robiła to po cichaczu, udając później że same się wyczyściły...ehh..-walka z moją mamą pod względem czystości jest jak walka z wiatrakami], a wg. mnie trampki po prostu muszą być.. no może nie jakoś kosmicznie brudne, ale jednak ;) poza tym chyba będę trampkom wierna nawet w wieku 60 lat, naprawdę, kocham te buty, szczególnie conversy-ludzie mówią że to zwykle trampki, tylko mają jakiś tam znaczek przyszyty i dlatego są takie 'wow!', kiedy tak naprawdę nie są- ale jestem zupełnie innego zdania-miałam już wiele trampków, od tych za 10 zł po 500[jakieś ocieplane na zime] i conversy pod względem wytrzymałości materiału po prostu wygrywają, potrafię chodzić w jednych latami[no może bez przesady] a po podstępnym wyczyszczeniu przez moją mam nadal wyglądają jak nowe :), cd. parady współczuje, spieczonych ramion też-osobiście nienawidze upałów o czym już pisałam, a stanie na słońcu to dla mnie katorga, plus nigdy nie wyjdę z domu bez nasmarowania odkrytych czesci ciała filtrem +50, nie przeżyłabym gdybym się opaliła :D, opaliłam się dwa lata temu na wakacjach, wiesz.. dałam szanse słońcu, chciałam zobaczyć jak wygladam z opalenizną-niestety, fa-tal-nie, później musiałam z nią walczyć pół roku-nigdy więcej..
    a letni/wiosenny deszcz jak najbardziej kocham :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakoś w marcu w h&m były takie: http://www.dressy.pl/wp-content/uploads/2012/01/trampki-na-platformie-e1325960177310.jpg kupiłam sobie, 60zł, bardzo fajne, no ale niestety, powoli materiał zaczyna odklejać się od podeszwy :C nie przeżyję tego, bo uwielbiam je, na allegro są teraz takie po 100zł :C może uda mi się znaleźć coś innego c; a buty ze zdjęcia podesłała mi moja ciotka, Jeffrey Campbell, kosztują jakoś ponad 500 zł (wtf, tyle za trampki). dzisiaj walczyłam ze szczoteczką i szarym mydłem, ale średnio w sumie pomogło, będę próbować dalej. :D chciałabym, żeby matka mi czyściła buty, w życiu bym jej na to nie namówiła. :D mam jedną parę conversów, kupiłam nówki funkiel nie śmigane w lumpie za dwie dychy <3 też je sobie chwalę, dorwałam się do nich jakoś dwa lata temu i nie są specjalnie zniszczone, wiadomo, porysowane, i podeszwy trochę styrane, ale w dalszym ciągu dobrze się trzymają. converse to marka po prostu kultowa, poza tym są solidne i wytrzymałe, przez moją garderobę przewinęła się spora kolekcja trampków i żadne nie wytrzymały moich dzikich wojaży. też niszczę buty strasznie, no ale co poradzić c; nie zrezygnuję ani z trampków, ani z butów sportowych, typu vansy właśnie. nie cierpię balerinek i butów z odkrytymi palcami. c;
      ja mam ciemną karnację, więc nie najgorzej wyglądam z opalenizną, no i szybko mnie łapie, wystarczy kilka wyjść na słońce i jestem brązowa. c; ale jak to, nawet lekko opalona skóra ładnie wygląda, spiekasz się na buraczka? w zeszłym roku zasnęłam na plaży z okularami na nosie- efekt nieziemski :D
      wiosenny/letni deszcz to najlepsze, co może być!

      Usuń
    2. Wiem, że były ale nie mogłam się przemóc żeby iść je kupić. Ogólnie nie chodzę na zakupy [tak, wiem, że to dziwne, tym bardziej, że jestem kobietą :)] ale staram się wszystko kupować przez internet ;). Na zakupy idę w ostateczności, kiedy mam naprawdę dużo kasy i mogę sobie pozwolić na prawie-że-wszystko co mi się spodoba :). Jak idę z małą kwotą, choruje później na różne rzeczy których nie mogę mieć i źle się z tym czuje :D a tak na all dodam do obserwowanych i nawet jak jest coś, na co choruje, przechodzi mi po paru dniach jak się na to wystarczająco napatrzę i ostatecznie kupuje tylko to, co po wielokrotnych obserwacjach mi się nie znudzi. Na takie codzienne obserwacje w sklepach nie mam po prostu czasu, wiec wole elektroniczną formę zakupów :). No i od chodzenia po sklepach strrrrrasznie mnie boli głowa :D.

      myślę,że teraz będzie coraz więcej takich butów-stają się popularne, a co z tym idzie, będą pewnie powoli wchodzić w większych ilościach i w różnych cenach :).
      no 500 zł to lekkie przegięcie mimo wszystko, wole sobie kupić jakieś skórzane super-hiper buty za taką cenę niż..trampki właśnie ._.
      życzę w takim razie powodzenia z czyszczeniem! :)
      a mi vansy jakoś nie podchodzą, jedyne jakie bym kupiła to te > http://i.pinger.pl/pgr31/9a86aa000005ea994e5e46e2/ i też bym się nad tym zastanowiła. Balerinki nawet lubię, ale tylko czarne, klasyczne, proste, z leciutkim czubem, bo okrągłych nienawidzę[dziwnie zniekształcają stopy] a butów z odkrytymi palcami wręcz nie cierpię fujfuj. Jeszcze lubię na obcasach i z platformą,też proste klasyczne kolory, szczególnie czarne <3 chociaż innymi też nie pogardzę, ale noszę je tylko od okazji do okazji. Kiedyś nosiłam częsciej i przez to, na kilku imprezach jak tańczyłam zwichnęłam sobie 4 razy tą samą kostkę. Teraz muszę uważać, chodzę na rehabilitacje, mam opaske uciskową, bo z następnym zwichnięciem może być tylko gorzej :C. Ale przyzwyczaiłam sie już do tego że pisane mi są buty na płaskiej podeszwie, poza tym mimo wszystko wygodniejsze są 100 razy bardziej.
      ja nie mam jakiejś porcelanowej karnacji, żeby nie było ;)[gdybym miała jak alabaster, moje ciało w życiu by nie ujrzało słońca <3 haha, po prostu uważam, że blada, zdrowa cera jest piękna i nie wiem jak można ją katować słońcem. Tak samo chciałabym być..murzynką! serio :) ze skrajności w skrajność haha] a ja mam taką.. brzoskwiniową cerę, i nawet ładnie wygląda opalona [od razy brązowieje, nigdy się nie opaliłam na czerwono-o tyle dobrze ;)]-koloryt się wyrównuje i nie widać dosłownie żadnych niedoskonałości oprócz.. piegów.. małych na szczęście i średnio ciemnych ale jednak widocznych, i żeby jeszcze na twarzy były to wcale bym się nie wzbraniała przed opalaniem,może nawet bym je polubiła, ale własnie nie, musza mi się pojawiać na całym ciele[szczególnie rece i dekolt], tylko nie na twarzy :c. a poza tym szkodliwość słońca ehh, skóra sie starzeje, raki[jestem na tym punkcie ostatnimi czasy strasznie wyczulona, nawet rzuciłam fajki po 7 latach jarania jak smok 2 paczek dziennie, setek..] przebarwienia[do których mam skłonność, mimo tego że opalone ciało nie ma żadnych 'defektów' później jak opalenizna schodzi pojawiają się takie różne niespodzianki] i inne takie ;)
      a tak nawiasem to przepraszam że tak się rozpisuję, chyba nie potrafię inaczej, strrrraszliwa gaduła ze mnie, co przekłada się także na pisanie, nieraz bez ładu i składu haha ;))

      Usuń
    3. też staram się chodzić na zakupy, gdy mam pieniądze, no ale gdy ma się długą przerwę między zajęciami i nic do roboty... :D mam to samo, często boli mnie głowa, gdy bujam się po galeriach albo ogólnie po mieście c;

      za 500 zł można kupić dużo innych rzeczy, zwłaszcza gdy trafi się na przeceny <3 nad tymi vansami też się zastanawiałam, no ale dorwałam się do moich różowych *_*

      aa, na platformy to ja choruję, chociaż mam aktualnie tylko trzy pary, w tym espadryle c; z wysokimi butami jest tak, że najczęściej się ich bardzo pożąda, ale niezbyt często chodzi, w każdym razie ja cierpię męki, gdy przez kilka godzin noszę "czternastki". chyba musiało się sporo wypić, skoro tylko razy kostkę skręciłaś, co? ;> ja na szczęście takich akcji nigdy nie zaliczyłam, chociaż pewnie niewiele brakowało c;

      PIEGI! piegi są piękne, zawsze chciałam mieć, a tu kiszka, niestety :C ja miałam rok przerwy w paleniu, no ale poszłam na studia i do tego wróciłam, chociaż zbieram się powoli, żeby to rzucić, ciężko będzie, za bardzo lubię papieroski, chociaż nie mają żadnych plusów...

      nie ma za co przepraszać, masz coś do powiedzenia! :D

      Usuń
    4. Na szczęście mam tak lajtowy plan w tym semestrze, że to aż piękne <3 i nie mam przerw [bo wiem po 1 semestrze jaka to katorga, 3 h przerwy i ani wrócić do domu ani nic ze sobą zrobić :/].

      a, pewnie, kocham przeceny i.. szmateksy <3 ostatnio dorwałam nówka sztuka szalik khaki, w pióra [grafika w sensie taka, nie że boa czy coś haha] i szorty czarne, jeansowe z wysokim stanem mrrumru, szukałam takich długo, ale zawsze były za duże w pasie albo niebieskie[nienawidzę niebieskich jeansów], a te są idealne, i lekko sprane, tak jak lubię <3 za tydzień też mi się jakaś kasa sypnie to pójdę przekopać kilka szmateksów, po nich moge chodzić godzinami, nie ma tylu irytujacych ludzi co w centrach handlowych [nienawidzę tłumów, no chyba, że jestem baaaardzo pijana, bo wtedy ignoruje wszystkich oprócz osoby z którą przebywam ;)] i mozna znalezc naprawde fajne oryginalne rzeczy.

      ja nie lubię kolekcjonować tego samego typu butów, noo oprócz trampków ;) ale na obcasie-jak jedne się zniszczą, kupuję następne. teraz na wesele [ofc nie moje ;)] kupiłam sobie czarne klasyczne[poprzednie zgubiłam na imprezie :p musiałam wracać boso heh], ale coś czuje ze długi czas minie zanim znowu je założę heh.
      yeep, byłam nawet bardzo-bardzo pijana. ale pierwszy raz akurat zwichnęłam nogę jak kopnęłam brata, dość niefortunnie bo trafiłam w jego kość z całej siły, drugi raz jak zeskakiwałam na sylwestra z takiego wielkiego murku, oczywiście w obcasach, już ładnie zrobiona, trzeci raz na imprezie w klubie jak tańczyłam jakieś szalone harce i wygibasy [heh, nie wiem co sie ze mną stało, że po klubach zaczęłam sie szlajać, ale na szczęscie ten dziwny okres mam już za sobą UFF] a ostatni raz jak pogowałam-notabene ja i sami faceci, takie 'byki', mądra jestem, ale dużo wypiłam, to można wybaczyć głupote. dobrze że to noga, a nie wybity ząb ;D, ale nos mi rozkwasili, chyba nie był złamany, chociaż jak kolezanka go mi chyba ustawiała[cholera wie co ona z nim wyprawiała?] to tak dziwnie chrupnęło ugh, na szczęscie jest cały, i prosty :D

      oj czego ja nie chciałam mieć :D ale trudno, trzeba się pogodzić z tym co się ma, i pokochać siebie taką jaką się jest ;), mi to przyszło z trudem, do tej pory mam jakies tam kompleksy, ale jest niewątpliwie lepiej niż kilka lat temu ;))
      a do palenia też czasami chciałabym wrócić, wiesz od wiecznego trzymania ,między palcem wskazującym a palcem środkowym zrobiła mi się taka wnęka i za cholerę nie potrafię niczym innym jej zapełnić, a tak serio.. to dziwnie się sama czuje ze świadomością, że JA nie pale heh, przyzwyczaiłam się do samej siebie, tej palącej fajkę za fajką, ale teraz chyba już nie potrafię do tego wrócić, 3 miesiące bez papierosów to dla mnie bardzo dużo, nigdy jeszcze tyle nie wytrzymałam[nawet kiedy mój dziadek zachorował na złośliwego raka płuc i węzłów chłonnych wytrzymałam ze strachu tylko dwa tygodnie..], nie chcę tego zaprzepaścić, tym bardziej jak widzę że cera mi się poprawia :), a o to najbardziej mi chodziło kiedy rzucałam fajki :), nie jest najgorsza, właściwie nie powinnam narzekać, ani wtedy a tym bardziej teraz, ale chciałabym żeby była idealna heh.

      i też bardzo lubiłam palić, szczególnie te papierosy spalone w samotności na spacerach z psem w nocy/nad ranem, albo jak siedziałam na dachu nad balkonem w nocy, pogrążona w absolutnej ciszy i wpatrzona w rozświetlone miasto które w całej okazałości rozpościerało się przede mną[mieszkam bardzo wysoko, tzn. dom jest jakiś taki wyrośnięty ;)] ahh.. piękne chwile które już nie wrócą..

      Usuń
    5. ooooo, ja też uwielbiam chodzić po lumpach <3 niedawno kupiłam sobie kurtkę wiosenną, dałam za nią jakieś trzy złote :D marzył mi się szalik w piórka, farciara!

      jak można zgubić buty na imprezie? :D
      ja chyba nawet wtedy, gdybym była bardzo pijana, nie skakałabym z takiej wysokości, jeszcze w szpilkach :D ja za klubami nie przepadam, no chyba że w większym mieście, byłam w dwóch w Zielonej Górze i same kurwiszcza się tam kręcą i faceci, którzy zdecydowanie nie są w moim guście c;
      chyba nie pogowałaś w butach na obcasie? :D ja byłam wczoraj na koncercie i pierwszy raz w życiu poszłam w pogo, było rewelacyjnie <3
      ja mam teraz problem z samooceną, bo okazało się, że mam niedoczynność tarczycy, ale postanowiłam się jej nie dać i zaczęłam ćwiczyć i męczyć się kremami wyszczuplającymi :D

      no właśnie obawiam się o własne zdrowie, ale co tam... może jeszcze się przemogę, żeby rzucić :c strasznie lubię w nocy wychodzić albo palić przez okno pokoju, wtedy ma się najlepsze rozkminy, zwłaszcza, gdy gapi się w rozgwieżdżone niebo <3
      posiedzieć na balkonie można i bez fajki, nie wracaj do palenia o;

      Usuń
  2. Mnie niestety ominął ten piękny deszczyk ;| siedziałem w tym czasie w pracy ;| a raczej stałem ,dobrze było by tam usiąść ;|. Chętnie bym poszedł posłuchać strachów :D pozazdrościć . nawet spoko kawałeczek . a co do butów to myśle ze jakiś prepat do dywanów może jakis vanisz w postaci piany ;| nie wiem nie miałem "szmacianych" trampek :P oczywiście chodzi o materiał zeby nie było że krytykuje twoje trampki .
    T

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ejj, może awansujesz kiedyś i nie będziesz musiał stać ;> ciężka ta Twoja praca czy tak średnio? c; zakładam, że pewnie w tym czasie pracujesz i się nie wyrwiesz? c; większość kawałków Miami Horror jest spoko i w dodatku są takie wakacyjne :D oczywiście wiem, że nie krytykujesz moich butów, no przecież Ty byś tego nie zrobił, pokombinuję coś jeszcze z tymi butami i się zobaczy ;p

      Usuń
  3. za 20 min zaczynam prace :P więc jeszcze moge się wyrwać od obowiązków :P czy ciężka nie wiem daje rady w sumie ;) trzeba się troszkę nadzwigać ale szczerzę wolę to niż siedzenie w biurze . ostatnio spędziłem tak całą zmianę i po godzinie myslałem ze zasne .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba nie nadajesz się do pracy biurowej, co? ;P

      Usuń
  4. Raczej nie ;) chociaż gdyby praca nie opierała się na cyferkach to mógł bym spróbować . a ty Aleksandro do czego się nadajesz ?
    T.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze nie wiem, ciągle łudzę się, że po ukończeniu studiów załapię się do jakiegoś czasopisma i będę pisać felietony :D

      Usuń
    2. dzięki, dzięki ;> myślałam jeszcze o założeniu schroniska dla kotów :D

      Usuń
  5. trzymam kciuki :)
    T

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty